Delikatność

scroll

Nastawienie do życia i nowa jakość kontaktów. Zaskakujące efekty.

Tylko prawdziwie silne osoby stać na delikatność.

To nie jest słabość. To większa kontrola i świadomość. Delikatność rodzi się z poczucia bezpieczeństwa. To wyraz prawdziwej siły.

Jak zdefiniujemy pojęcie siły w kontekście charakteru?  To moim zdaniem zdolność robienia, a w szczególności kończenia rzeczy, które wymagają dużego wysiłku psychofizycznego oraz okupione są często wyrzeczeniami i bólem.  Wiele osób myli siłę z manifestowaną agresją. Szczególnie w grupie. Agresja nie jest zdrowa. Kult macho w dzisiejszych czasach jest bardzo nie na miejscu. To często braki serotoniny, czyli smutni, nieszczęśliwi ludzie, którzy zaśmiecają przestrzeń publiczną odpadami własnych traum. Potencjalni psychopaci.

Kluczem do delikatności jest łagodna sugestia, którą będę Wam przemycał w treści tego artykułu.

Doświadczenie osobiste

W mojej praktyce pedagogicznej oraz analizując własne myśli, wielokrotnie spotykałem zachowania autoagresywne w procesie uczenia się. 

Wynika to między innymi z nieadekwatnego systemu edukacji oraz urojonej walki o przetrwanie, przejawiającej się chęcią wygrywania wyścigu szczurów w życiu zawodowym i na ścieżce edukacji. Ta represja to ciągły stres związany z wkuwaniem zbyt dużej ilości niepotrzebnych i nieinteresujących nas informacji. Dodatkowo dochodzi do tego presja rówieśników czy współpracowników, związana z naszym wyglądem, popularnością oraz wszechobecne DEADLINE’y. Spróbujmy złapać trochę dystansu do siebie i tej represyjnej rzeczywistości.

Czytam ten tekst. Słucham wewnętrznego głosu w mojej głowie. Nie wymagam niczego od siebie. Jestem tu, w tej konkretnej chwili. Gdy następny raz spotkam się z osobą, która w przeszłości wywoływała u mnie reakcje emocjonalne – postąpię delikatnie. Z dystansem. Uważnie przyjrzę się tej osobie. W jakim jest stanie psychicznym, czy jest dynamiczna, czy zmęczona. Jakie wykonuje gesty. Jaki zapach jej towarzyszy? Jestem odkrywcą, naukowcem badającym nowe zjawisko. Gdy w końcu zwróci się do mnie z pytaniem lub wyrzutem, wezmę głębszy oddech. Powoli wypuszczę powietrze i zastanowię się jaka byłaby moja reakcja, gdybym treść pytania przeczytał na kartce. W tym wyobrażeniu – słowa pisanego udzielę odpowiedzi w najbardziej spokojny sposób. Będę kontynuował moją misję odkrywcy w toku tej dyskusji by przysłużyć się sile spokoju i poczuciu własnego bezpieczeństwa.

Pozwalajmy sobie Odpuszczać…. Nie spinajmy się…

Reagujmy z dystansu. Po pauzie, chwili ciszy, oddechu. Analizujmy. Rozważajmy. Podejmujmy świadomą decyzję. Odpuśćmy wszystkie nakazy wewnętrzne, naciski przodków, chroniące nas w mitycznej bitwie o przetrwanie. A teraz pogłaszcz się po głowie. Dotknij dłonią dłoni. Palec do nosa. BiBiiiiP! I uśmiech młokosa.

Delikatność pomaga w kontrolowaniu uzależnień.

Na tę zaskakującą tezę wpadłem analizując swoje natrętne myśli krążące w okół chęci napicia się alkoholu lub zjedzenia czegoś słodkiego. W moim przypadku myśli te są bardzo podobne. Zagadnienie to podzieliłem na sfery psychologiczną i fizjologiczną. Pierwsza ciekawa konkluzja:

Już samo zastanawianie się nad zagadnieniem, jego analiza opóźnia moment zaspokojenia potrzeby.

Dzieje się tak, dlatego, że nasz umysł jest jednowątkowy. Nie możemy mieć dwóch myśli na raz. Możemy prowadzić dialog wewnętrzny, widzieć i słyszeć w wyobraźni różne zjawiska, ale świadomość rodzi się wokół pojedynczej myśli.

Daj sobie w tej chwili moment czasu, albo kilka momentów.  Dokończ ten akapit, a następnie weź oddech i spójrz się do góry. Czy pojawiają się w Twojej głowie jakieś ciągoty? Czy zaczynasz czuć nieodpartą potrzebę zrobienia czegoś? (oprócz zaprzestania czytania tego tekstu, tekstu, który karze Ci coś robić) 

Jak odnaleźć w sobie delikatność by móc  się nią dzielić.
Dopiero, gdy naprawimy siebie możemy naprawiać innych. W sensie duchowym harmonizujący rytm egzystencji łączy wszystkie żywe istoty. Tę jedność komunikujemy, gdy koncentrujemy się na oddechu.
Sugerując sobie delikatność (tak na prawdę to sprzedajemy własnemu mózgowi taką informację) budujemy poczucie bezpieczeństwa i pewność siebie, które otwiera nas na kontakty z innymi. Bez względu na to, czy jesteśmy intro czy ekstrawertykami – Świadomi swojej siły możemy być delikatni i czuli dla innych.

Kto za tym stoi? Czy nasze „Ja” kontroluje te myśli?  Złapanie dystansu jest niezbędne, aby odzyskać kontrolę nad własnym organizmem. 

Jeśli czujemy nagłą potrzebę zrobienia czegoś i nie jest to myśl naszego dotychczasowego toku to świadomość tego faktu budzi w nas strach. Tutaj działamy lekko w brew intuicji, która podsuwa nam ideę walki o siebie. (Utrata kontroli to zagrożenie, czego następstwem jest walka lub ucieczka). Personifikujemy sobie wroga i atakujemy! Tylko jak? Atakujemy negatywnie – sprzeciwiając się tym myślom, nie pijąc, nie podżerając. Zgoda, honorowe podejście, ale siły starczy nam tylko na kilka (kilkanaście) nawrotów niechcianych chęci(!).

Nasza podświadomość nie przyswaja komunikatów negatywnych i w związku z tym jedynie podsycamy płomień nie-chcianego zachowania(!). Aby skutecznie zapanować nad własnymi myślami musimy dotrzeć do ich źródła.

Na szczęście nauka przychodzi nam tutaj z pomocą. Konkretnie biologiczne mechanizmy uwalniania dopaminy. Musimy zrozumieć, albo wyobrazić sobie, że nasze uzależnienia to przede wszystkim chęć czucia się dobrze, a nie konkretne substancje i zachowania. Jesteśmy uzależnieni od natychmiastowej gratyfikacji, która następuje dzięki uwalniającej się dopaminie. Niestety z czasem tolerancja wzrasta i potrzebujemy coraz więcej by poczuć zadowalający efekt. Bez względu na rodzaj substancji czy zachowania zabawa ta kończy się zawsze utratą kontroli, która w swoich skutkach może być tragiczna.

Delikatność jest sposobem odzyskiwania kontroli

Dając sobie czas na analizę i czucie własnych reakcji, ich różnorodności i bogactwa – rozciągamy w czasie efekt wzrostu tolerancji.

Czasem potrzebujemy totalnej deprawacji, resetu, aby podjąć decyzję o zmianie podejścia do własnej osoby. Bądźmy z sobą szczerzy. Podarujmy sobie czas. Pozwólmy sobie na delikatność. Łagodność. Słuchajmy własnego organizmu, a odzyskamy kontrolę. Z czasem poczujemy napływ energii o potencjale znacznie przekraczającym dopaminowe górki wyzwalane niechcianymi na dłuższą metę, auto-destruktywnymi nawykami współczesności.

Delikatność rodzi się w oddechu

Na trop delikatności wpadłem gdy po raz drugi uczyłem się oddychać. Miałem tę ideę by wykorzystywać potencjał mojego ciała w 100 procentach. Zapoznałem się z fizjologią, zasadami, szkołami i grupami mięśniowymi, ale praktyka wyglądała bardzo blado. Egzekucji poszczególnych faz ruchu towarzyszyło spięcie. I choć kilkukrotnie poczułem harmonię i organiczność całego procesu (wyobrażałem sobie, że jestem meduzą/amebą w morzu) to na dłuższą metę nie wyrobiłem żadnego nawyku.

Ćwiczenie delikatności
Zaczynamy od siebie. Dotykamy palcem wnętrze przedramienia. Powoli przesuwamy palec i obserwujemy reakcje naszej skóry i sensacje przekazywane przez układ nerwowy. Nie spieszymy się. Możemy zamknąć oczy.  Po chwili zamieniamy dłonie i eksplorujemy inne części ciała. Jeśli jest z nami zaufana osoba, spróbujmy zaproponować jej wzajemne, niewinne dotykanie się w celach poznawczych i rozwojowych.

Fiasko tych prób nie zdmuchnęło mnie z obranej ścieżki. Wróciłem do czytania (bez mistrza/nauczyciela nie miałem innej drogi) i idea delikatnej sugestii ponownie otworzyła wrota mojej edukacji.

Zacząłem wyobrażać sobie ruch mięśni dna miednicy przy wdechu i wydechu. A konkretnie różne ich grupy: przód, tył, boki i ich niezależność od dźwigacza jąder i spinacza odbytu. (u kobiet działa to trochę inaczej) Rozluźniałem się pozwalając organom wewnętrznym opadać w dół, dzięki pracy przepony i grawitacji. Stojąc, łagodnie uginałem kolana przy wdechu, a przy wydechu prostowałem się. To proste ćwiczenie pozwoliło nauczyć się mojemu ciału efektu synergii przy tej podstawowej ludzkiej aktywności. Synergii umysłu, organów wewnętrznych, kości, mięśni i powięzi oraz innych, niepoznanych dotychczas sfer naszego organizmu. Polecam Wam taką wyobrażeniową pracę z oddechem. Gdy ćwiczymy np. jogę, często wykonujemy trudne assany, a oddech mamy płytki, jak Wisła latem.

Wróćmy jednak do delikatności, a raczej jej przeciwieństw.

Karzemy się i karcimy gdy zachowujemy się wbrew oczekiwaniom swoim i innych. Gdy zbyt raptownie, gwałtownie, agresywnie odnosimy się do siebie samych, jakbyśmy byli niedobrym psem Pawłowa, którego można nauczyć nowego sposobu myślenia. 

Myślmy łagodnie, obserwujmy i rozciągajmy czas między bodźcem a reakcją. 

„Kontrolujemy” czas

To jest źródło naszej siły. Angażujemy się głębiej na wielu płaszczyznach, dzięki temu subiektywny czas się wydłuża. Gdy popadamy w bezmyślne odrętwienia, akcentowane wybuchami agresji to żyjemy subiektywnie szybko. 

Gdy więcej się dzieje, mamy interakcje z innymi, to rodzą się swobodne myśli. Kwitnie kreatywność. Odpuszczamy sobie i wyciszamy krytyka wewnętrznego. Bez względu na to jaki model myślenia preferujemy bądź bezrefleksyjnie używamy, delikatność objawia się łagodzeniem dysonansów wewnętrznych i zewnętrznych. W komunikacji emocjonalnej sami wybieramy akcenty, a nie narzuca ich nam chemia uzależnień własnego organizmu. 

Jeśli połączymy się w jednym momencie z innymi ludźmi to siła tej emocji/komunikacji, jej synergia, da nam dużo energii. Doświadczyłem tego fenomenu, głównie na gruncie muzycznym i polecam Wam serdecznie.

Delikatność – to zasada świadomej integracji, autosugestii i czucia ciała, płynnego i stopniowego wyrabiania nawyków. To rozwaga, porządek, planowanie zmian i wzrost inteligencji emocjonalnej. Niech naszą wspólną misją będzie rytualizacja i sakralizacja rzeczywistości dnia codziennego.

Delikatność nauczy nas cierpliwości i stopniowego odchodzenia od potrzeby natychmiastowej gratyfikacji.

Delikatność jest receptą na: biologiczną, środowiskową, medialną przemoc,

kulturową gloryfikację siły, kult zwycięzcy. W dzisiejszych czasach, przez intensywny kontakt z mediami społecznościowymi – jednostki znajdują się w stanie permanentnych zaburzeń psychicznych, będących mieszanką lękowych i narcystycznych dysfunkcji. Popularność wizerunkowa karmi ego, a przy jej braku powoduje zachowania autoagresywne. Potępiamy siebie, poniżamy, gdy nie otrzymujemy odpowiedniej walidacji od innych. Wpadamy też w ślepą uliczkę podboju, zwierzęcej potrzeby dominacji nad światem.

Delikatność pomoże odnaleźć nasze prawdziwe powołanie, pasję życiową. Bądźmy najlepszą wersją siebie. Oprócz gimnastyki umysłu ćwiczmy też ciało.

Łagodna sugestia
Jeśli mamy jakieś pragnienie, cel, który trudno jest nam osiągnąć, spróbujmy nakłonić własną podświadomość, aby nam w tym pomogła. Zadanie to wymaga wiele praktyki, ale zasada działania jest prosta. To łagodna sugestia. Gdy czujemy się bezpiecznie, jesteśmy spokojni i nikt nam nie przeszkadza, skupmy się na naszym celu i wyobraźmy sobie, że go osiągamy. Jak się wtedy czujemy? Jak reagują nasze zmysły? Co nas do tego doprowadziło? Nasza podświadomość już to przeżyła i teraz wystarczy wracać do tego wspomnienia w przyszłości, łagodnie sugerując świadomości odpowiedni kierunek działań. Kierunek wynikający z planu, który doprowadził do spełnienia marzenia.

W fizyczności realizujmy ruch harmonijnie. Czujmy ciało. Jego napięcia, zbicia i zastoje mięśniowe. Nie krzywdźmy się! Dajmy sobie czas. Pracujmy powoli, ale konsekwentnie. Zmieniajmy ciało dążąc do homeostazy, podstawowej zasady równowagi biologicznej.

Delikatność fizyczna/fizjologiczna pozwala nam angażować swoje intencje. Pracując ze swoją podświadomością, dzięki łagodnej sugestii utrwalamy pożądane przez nas nawyki i zachowania w drodze do konkretnego, wybranego przez nas celu.

Delikatność zbliża nas do kontemplacji. Uzmysławia ulotność i tajemnice istnienia. Nie bójmy się tej drogi. Subtelny sposób życia jest skuteczny.

Przyznam Wam, że nie spodziewałem się, że tak się rozpiszę. Temat okazuje się bardzo głęboki i ma wiele interesujących kontekstów, których nawet nie dotknęliśmy. Chętnie podzielę się w przyszłości nowymi obserwacjami i doświadczeniami.

Pozostaje jedno pytanie: Czy stać Was na delikatność? Co myślicie o pomyśle, by eksplorować świat w wehikule czułości, gdy w plecy wieje nam boski wiatr?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *