Czy jesteśmy wystarczająco smart na nasze smart-urządzenia?

scroll

Korzystanie z telefonów i generalnie nowinek technologicznych może mieć na nas negatywny wpływ. Smartfony i urządzenia z ekranami emitują niebieskie światło, które źle wpływa na wiele funkcji życiowych. Ale czy technologia ma tylko tę mroczną stronę, czy może my nie zawsze wiemy jak korzystać z dobrodziejstw dzisiejszych czasów?

Co raz więcej wiemy na temat konsekwencji używania smartfonów tuż przed snem. Używamy telefonów codziennie, w krótkim czasie stały się naszym najważniejszym narzędziem. Bezwarunkowo uwierzyliśmy w moc i dobro tych urządzeń. I rzeczywiście, jeśli korzystasz z nich z głową, dają Ci niesamowite możliwości pracy, kontaktu, pozyskania informacji. Mają one jednak potężną, ciemną stronę. Problemy ze spaniem, zmęczenie, depresja to tylko część demonicznej wyliczanki, o której dowiadujemy się z licznych artykułów i filmów. O higienie np. snu opowiadamy jeszcze w innym artykule. W dzisiejszym wpisie chciałbym przedstawić tę jaśniejszą stronę technologii. Na przykładzie moich codziennych rutyn przedstawię Wam sposoby na radzenie sobie z szumem informacyjnym oraz opowiem o tym, w jaki sposób smartfony i inne gadżety pomagają mi w znalezieniu kultowego już „work life balance”.

Kalendarz

Funkcja, z której korzysta niemal każdy. W Windowsie, Mac OSie, czy na każdym smartfonie posiadamy aplikacje służące do zapisywania spotkań, terminów wizyt u lekarzy czy ważnych wydarzeń rodzinnych. Jako, że kalendarz towarzyszy mi zawsze, postanowiłem skorzystać z niego, by zapisywać wszystkie elementy mojego dnia. I tak od momentu obudzenia do położenia się do snu mam zapełnione bloki. Te bloki przypominają mi codziennie o nawykach nad którymi pracuję, czasie na pracę, ale także na posiłki, relaks, czy czas spędzony tylko z rodziną. Może to wyglądać na maniakalną potrzebę zapełniania kratek w kalendarzu ale mnie bardzo ułatwiło to balans między pracą, czasem dla rodziny i przede wszystkim czasem dla siebie. 

I tak na obrazku widzisz typowy mój dzień:

5:30 – 6:00
Budzę się w okolicach godziny 5:30 – 6:00 i to czas tylko dla mnie. Podczas gdy mój syn i żona wstają w okolicach godziny 7:00 mam dla siebie sporo czasu na przeciąganie się, szklankę wody, pościelenie łóżka, oddychanie metodą Wima Hofa, zimny prysznic, a czasem jogę lub spacer. W tym czasie zabroniłem sobie na zaglądanie do social mediów i skrzynki pocztowej w moim smartfonie, by moje myśli były skierowane tylko na mnie.

7:00 – 9:00
Blok od 7:00 do 9:00 to ten w całości poświęcony rodzinie i codziennym sprawom. Jemy śniadanie, szykujemy juniora do przedszkola i odprowadzamy go tam. W drodze powrotnej szybkie zakupy na osiedlu.

9:00 – 10:00
Blok poświęcony jest tylko pisaniu książki, nad którą pracuję oraz tego bloga.

10:00 – 17:00
Blok od 10:00 do 17:00 to czas na pracę projektanta, prowadzenie naszego studia Zostaw To Nam, organizację Festiwali gastronomicznych (Restaurant Week, Fine Dining Week, World Class Cocktail Festival), a także spotkania z klientami i partnerami biznesowymi. Ten czas przerywany jest na posiłki, które również mam zapisane. Brzmi zabawnie, ale kalendarz przypomina mi o nich gdy w przypływie weny zapominam o otaczającym świecie, gdy pracuję nad różnymi projektami. W tych dużych blokach, mam także mniejsze stałe czynności (sprawdzanie maila 2 razy dziennie, codzienne sprawdzanie budżetu domowego, a także czas na moje i firmowe social media). Kalendarz to także świetny tracker w którym zapisuję ile dany projekt zajmuje mi czasu. W czasie mojej pracy o dziwo pomocna jest także opaska/smartwatch Fitbit Versa 2, ale o tym trochę niżej. 

17:00 – 20:00
Blok poświęcony rodzinie. Dlaczego tak pilnuję tego w kalendarzu? Zawsze lubię nowe wyzwania, lubię otaczać się fajnymi projektami, ludźmi, chodzić na ciekawe spotkania. Ten wpis w kalendarzu uświadamia mi, że jest jeszcze coś poza twórczym spełnieniem i nie mogę zaniedbywać innych aspektów swojego życia. Może to zabrzmieć dziwnie, ale gdy tą część dnia miałem niezapełnioną potrafiłem swoją pracę wydłużać w nieskończoność. 

20:00 – 21:30
Gdy junior już śpi mamy z Kasią (moją żoną) trochę czasu dla siebie, na relaks, rozmowy, ew. medytację i jogę. Ostatni czas przed snem to kilkanaście stron książki, która pozwala mi znużyć się i rozluźnić.

Od każdego bloku oczywiście istnieją odstępstwa, ale w 80% przypadków tak wygląda mój czas od poniedziałku do piątku. Staram się również umawiać jak najwięcej spotkań jednego dnia, by zmaksymalizować swoją efektywność podczas tych kilku dni pracy.

W weekendy daję sobie więcej luzu, staram się nie być rygorystyczny wobec odpowiednich godzin. To takie moje cheat days. Bezwzględnie staram się w weekendy nie pracować i poświęcić ten czas na kontakty ze znajomymi, bliskimi, rodziną. A że lubimy z Kasią podróżować, weekendy to często też krótkie wypady za miasto. Pamiętajcie nawet mały, prosty plan jest lepszy niż brak planu.

Skrzynka pocztowa

Sprawdzanie poczty
Korzystam z rozwiązania w postaci skrzynki Gmail i tam mam podpięte wszystkie swoje maile. Jednym z life hacków jest sprawdzanie poczty 2 razy dziennie, by nie zaśmiecać sobie głowy mailami i sprawami, które w tych mailach czyhają. To pozwala skupić się na jednym temacie w danej chwili.

Odkładanie maila
Fantastyczną metodą na porządek w skrzynce, a co za tym idzie w mojej głowie jest odkładanie maili na poszczególne dni pracy. Gdy dana wiadomość do mnie przyjdzie, traktuję ją jako zadanie/projekt do wykonania. W kalendarzu zapisuję kiedy się tym zajmę, a samego maila za pomocą funkcji odłóż odsyłam na dany dzień by dopiero wtedy pojawił się w mojej skrzynce. Dzięki temu na koniec dnia moja skrzynka wygląda tak, a ja mam poczucie dobrze zrobionej pracy.

Zegar / Budzik / Pora spać

Bardzo ważny dla mojego cyklu dobowego, dla mojego samopoczucia i zdrowia jest sen. Odpowiednia ilość snu realnie zwiększa moje możliwości w ciągu dnia. 

W zakładce Pora Spać w aplikacji Zegar (używam iOSa) istnieje możliwość określenia przewidywanej długości snu. Pozwala to na zaznaczenie godziny w której powinniśmy już zasypiać, a także pobudki – budzika z ciekawą i miłą muzyką powoli wybudzającą nas ze snu. Dodatkowo aplikacja 15 minut przed planowanym położeniem się przypomina iż „pora spać”. Podobne powiadomienia można ustawić np. w aplikacji Fitbit, o której jeszcze niżej opowiem. Po budziku wstajemy od razu, bez opcji na drzemkę – dobrze Wam radzę 🙂  

Powiadomienia

To dla mnie największe odkrycie, mimo że bardzo proste. Najzwyczajniej w świecie wyłączyłem powiadomienia dot. social mediów – nie dostaję już powiadomień, gdy ktoś polubi, skomentuje lub napisze do mnie na Facebooku czy Instagramie. To samo tyczy się skrzynki pocztowej. Sociale sprawdzam raz na jakiś czas, wtedy, gdy ja o tym decyduję. Poziom rozproszenia mojego umysłu drastycznie spadł. Jestem bardziej skupiony na jednej czynności, a moje myśli nie krążą wokół kilkunastu tematów na raz.

Night shift / True tone

Badacze z Brigham & Women’s Hospital w Bostonie stwierdzili, że ekspozycja na ekrany telefonów wywołuje w mózgu reakcje zakłócające rytm okołodobowy. Światło niebieskie emitowane przez urządzenia daje sygnał dla naszego mózgu, że trwa dzień i ogranicza wydzielanie melatoniny, hormonu który reguluje nasz sen. Niedobór melatoniny zakłóca sen i prowadzi do kolejnych problemów, będących następstwem, zaburzenia snu. Co ciekawe na okresowe zaburzenia snu w naszym kraju może cierpieć nawet połowa populacji.

Night shift to funkcja którą bardzo lubię w iPhonie. Ociepla w nocy kolorystykę wyświetlacza. O ile staram się nie używać telefonu przynajmniej półtorej godziny przed snem, o tyle w niektórych przypadkach pomaga wzrokowi patrzeć na ekran gdy zapada zmrok. Podobnie funkcja True Tone dostosowuje się do balansu bieli w otoczeniu, dzięki czemu obraz mniej obciąża wzrok. (nasze typy filtrów ekranu)

Fitbit Versa 2 / Fitbit App

Zegarek Fitbit to taki mój personal habit tracker. Ze względu na moją siedzącą pracę co godzinę przypomina mi o tym by zrobić przynajmniej 250 kroków, a podczas dnia 10 000 kroków. Odnotowuje i przypomina o dodatkowych aktywnościach jak bieganie, marsz, joga. 

Dzięki funkcjom monitorującym np Resting Heart Rate widzę i czuję jak wiele elementów wpływa na mój organizm. Ilość snu, wypitej wody, czy imprezowania (alkohol jest bezlitosny jeśli chodzi o nasze wykresy).

W miły sposób nagradza Cię za kolejne osiągnięcia. Ilość kroków w ciągu dnia, czas w aktywności sportowej, wdrapywanie się na szczyty gór jest rejestrowana, a ja dostaję ładnie zaprojektowany badge. Funkcji jest dosyć sporo, ale wspominam o tym, bo w moim przypadku to ten technologiczny gadżet realnie przyczynił się do zwracania większej uwagi na to co serwuje mojemu ciału. Czuję, że mam teraz większą świadomość tego co dzieje się ze mną i jaki mam wpływ na własne zdrowie. Wkrótce do smartwatcha mają trafić dodatkowe funkcje, które chętnie sprawdzę. Bardzo ciekaw jestem jak działać będzie inteligentny budzik, który na bazie monitorowania Twoich faz snu obudzi Cię w odpowiednim momencie byś czuł się jak najbardziej zregenerowany.

Dojście do takich rozwiązań zajęło mi trochę czasu, dostosowałem je do swojego trybu życia, więc dla niektórych mogą wydawać się oczywiste, a dla innych niepotrzebne, lub trudne w realizacji. Dajcie znać, czy tego typu sposoby są dla Was pomocne? A może macie jakieś swoje, którymi chętnie podzielicie się z innymi. Technologia ma nam pomagać, a nie przeszkadzać w naszym codziennym życiu. Dzięki temu będziemy szczęśliwsi, mniej sfrustrowani, będziemy mieć więcej czasu dla siebie i bliskich.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *