Inny Rytm Podcast: #1 Strach

scroll

Witamy w premierowym odcinku Podcastu Inny Rytm. Dziś porozmawiamy o strachu, szczególnie ważnym temacie w obecnej, światowej sytuacji.

To pierwszy odcinek naszych cotygodniowych audycji Inny Rytm. Będziemy w nich poruszać aktualne, ważne i gorące tematy. Jeśli szukasz inspiracji i praktycznych sposobów radzenia sobie w ciągle zmieniającej się rzeczywistości, to nie możesz ich przeoczyć. Zapraszamy do odsłuchu. Napiszcie, czy tego typu forma wypowiedzi odpowiada Wam? A może chcielibyście o czymś posłuchać? Poniżej znajdziesz również pełny zapis naszej rozmowy

Słuchaj nas m.in. na Spotify

W tym odcinku usłyszysz

  • Czym jest strach?
  • Co powoduje strach?
  • COVID-19?
  • Jak sobie radzić ze strachem?
  • O naszych doświadczeniach w temacie strachu
  • O strachu w pracy i w związkach
  • O hejcie

Gdzie posłuchać naszego podcastu?

Inny Rytm Podcast #1: Strach

Igor: cześć witamy w pierwszym odcinku podcastu Inny Rytm. Ja mam na imię Igor.

Adam: ja mam na imię Adam.

Igor: w tej wyjątkowej w skali świata sytuacji, postanowiliśmy porozmawiać , tę rozmowę nagrać i przekazać Wam. Miejmy nadzieję że będzie to nasz cykliczny rytuał.

Adam: razem z Igorem rozpoczęliśmy inny rytm. Jest to bardzo ekscytująca perspektywa dla nas i bardzo się cieszymy, że to się w końcu stało, po tych latach naszych wspólnych rozmów. Zapraszamy do słuchania o tym co nam w trawie piszczy.

Igor: No właśnie czym jest ten Inny Rytm? Jest to filozofia zmiany i praktyka samorozwoju. Tak nazwaliśmy to zupełnie w skrócie na łamach naszego bloga.

Będziecie mogli się dowiedzieć trochę więcej, bo jednocześnie z podcastem ruszamy z naszym blogiem i profilami w social mediach. Dlatego polecamy śledzić nasze profile. O czym dziś porozmawiamy?

Adam: Temat dzisiejszy to strach.

Igor: Strach. Brzmi strasznie. Jak w ogóle Adamie dzisiaj się czujesz?

Adama: ja się czuję bardzo dobrze. Ostatnio mam bardzo pozytywne nastawienie do życia i może ironicznie to brzmi w tych ciężkich czasach, ale staram się dzielić z ludźmi właśnie tą energią. Zachęcać ludzi, żeby się nie bali, bo boją się. I to powoduje, że tkwią w tym strachu i nie mogą odczuwać innych emocji.

Igor: no tak, bo mówimy tutaj o strachu związanym głównie z pandemią koronawirusa, która teraz sieje spustoszenie na świecie. No właśnie, czy to jest spustoszenie? To trochę chyba wizerunek koronawirusa nakreślony przez media.

Adam: I stąd ten strach między innymi. Taki on jest, nakręcony właśnie przez to, że ludzie między sobą porównują te wszystkie informacje, cały czas ich umysły zajęte są myśleniem o strachu, co powoduje jeszcze większy strach. Właśnie dzisiaj miałem takie objawienie, taką myśl, że wszyscy ludzie są odbiornikami i nadajnikami. Cały czas przekazują emocje i w momencie kiedy dochodzi do tego że emocją tą jest strach, to następuje sprzężenie zwrotne, czyli następuje taki efekt, gdy mikrofon przystawiamy do głośnika. Zaczyna nam coś piszczeć, tracimy kontrolę nad własnym umysłem i to sprzężenie zwrotne właśnie potęguje się. Coraz więcej ludzi o tym strachu myśli, o tej emocji rozmawia, mam wrażenie, że obecnie panuje globalne sprzężenie zwrotne, które wyklucza powoli myślenie swobodne i myślenie twórcze.

Igor: no właśnie, to swobodne myślenie…Myślę że jest ono ograniczane między innymi takimi komunikatami, które docierają do nas, chociażby z radia czy telewizji, czy z Internetu. Wydaje mi się, że my jako ludzie zbyt często i zbyt dużo poświęcamy czasu na to, żeby słuchać innych, a przede wszystkim żeby słuchać tego co nam media mają do zaoferowania. I stąd to potęgowanie tego strachu.

Adam: tak, bo generalnie wydaje nam się, że te media, to one wiedzą co robią, a one nie mają pojęcia, są sterowane po prostu przez rozmaite siły i same żyją swoim życiem, a życiem ich jest to że ktoś je czyta, ogląda. Czyli jeśli wyczuły, że my czytamy o strachu, rozmawiamy o strachu to tego strachu będą nam podtykać coraz więcej i więcej i więcej. Będą różne jego formy, obrazy, dotknie nas prędzej czy później. Ja też przez przez ostatnie dni miałem takie momenty strachu, ale jak sobie z nim poradziłem; Uzmysłowiłem sobie że jest grupa rzeczy które należy zrobić dla swojego i innych bezpieczeństwa I te rzeczy powinny się stać jakąś naszą rutyną. Powinniśmy o nich myśleć. Jeżeli wycieramy ręce czy, myjemy często to nie odczuwajmy strachu w tym momencie tylko zaangażujmy się w tą chwilę w 100%, całym sobą. Wycieram ręce chusteczkami ze spirytusem robię to dokładnie systematycznie, jest to mój rytuał. Chodzę w okularach przeciwsłonecznych, mam ogólnie fajny styl właśnie w tych ciężkich czasach.

Pozdrawiam wszystkich ludzi, których spotykam na swojej drodze, staram się wymienić kilka zdań na odległość. Mam w ogóle taką przypadłość, może już jestem ofiarą tej choroby bo wydaje mi się że przechodzę koronawirusa, bo nigdy nie byłem tak dziwnie chory. Jestem codziennie rano w super formie, a wieczorem robi mi się zimno, łapie mnie gorączka. Ostatnio jest trochę lepiej, ale trwa to już zaskakująco długo. Ja wam powiem, że się cieszę z tego, z tej perspektywy, bo może nabieram właśnie odporności na przyszłość.

Igor: I to jest właśnie ta kwestia którą szczególnie dopinguję. Opowiadanie o koronawirusie i ogólnie wszystkich rzeczach, których się boimy w kontekście optymistycznym. I szukanie w tej całej sytuacji dobrych rzeczy. Np. wracając do mediów o koronawirusie mówimy w kontekście złym, chociaż patrząc na statystyki wcale tak źle nie jest. Jeden taki pozytywny przykład to taki, że przestaliśmy dużo latać, jeździć i moim zdaniem przez to ziemia odetchnie.

Adam: zupełnie się zgadzam. Odwracamy się od masowej konsumpcji, bo wielkie supermarkety są zamknięte, są tylko jacyś mali dostawcy jest to dla ziemi znakomita rzecz. Jest kwarantanna w Łodzi, ale powiem wam w tajemnicy, że dwa dni temu wybrałem się do lasu, do Łagiewnik. Mamy taki wspaniały obiekt leśny na obrzeżach Łodzi i tam jest taki klasztor. Usiadłem sobie na ławeczce pod tym klasztorem, świeciło słońce, takie pierwsze porządne słońce w tym roku, była już witamina D3, sprawdziłem, bo jestem obsesyjny na tym punkcie. Sprawdziłem, że jest więc wyciągnąłem dłonie do słońca, twarz uśmiechnięta, nogi też czerpały i nagle słyszę te ptaki, co zaczynają ćwierkać i miałem taką myśl: ten tragiczny i ciężki czas dla ludzkości jest tak naprawdę tym, wspaniałym czasem dla natury, która w jakiś sposób się odradza, Dlatego, że ten największy wróg natury, którym stał się człowiek, czyli ten niszczyciel, cała nasza Cywilizacja, nie mówię indywidualnie, ale cywilizacja przechodzi taki ciężki czas i może być dla niej jeszcze gorszy. Dla natury to jest piękny moment.

Igor: to jest pewien rodzaj takiego oczyszczenia. Wczoraj natrafiłem na ciekawą statystykę: w Chinach z powodu zanieczyszczeń umiera 1 000 000 ludzi dziennie. Natomiast za sprawą kwarantanny jakość powietrza znacznie się poprawiła na terenie Chin i umiera już ich 77 000 mniej.

Adam: niesamowite. Wiesz jak zobaczymy ile osób umiera w wypadkach samochodowych, na udar mózgu, albo na wszystkie choroby związane z tak zwanym złym stylem życia, to powinno to nam dać do myślenia. Może ten czas, który zostaje nam dany powinniśmy poświęcić w większym stopniu na dbanie o siebie, O przyrodę, o kontakt z innymi ludźmi, wartościowy kontakt, żeby był to dla nas moment odbudowania, zwłaszcza że jest wiosna i to jest najlepszy czas na zmiany.

Igor: dokładnie. Wiosnę czuć już za naszymi oknami i niestety szkoda, że nie możemy zbytnio pochodzić, ale co jest teraz najważniejsze, to to żeby pozostać w tych domach i żeby nie dopuścić do tego, by wirus rozprzestrzeniał się. Oczywiście dopuszczalne są spacery, ale w takich miejscach gdzie nie ma zbyt wielu ludzi.

Adam: w miejscach odosobnienia. Jak patrzymy na politykę różnych państw to każdy ma inny pomysł. Anglicy, Johnson pojechał ostrą selekcję naturalną, chcę się pozbyć starszych ludzi, żeby młodzi się uodpornili, żeby gospodarka dostała kopa.

Taką mam teorię spiskową. Nie wiemy tak naprawdę co za kurtynami możnowładców się dzieje, jakie toczą się akcje. Wydaje mi się że teraz najfajniej mają ludzie którzy mieszkają na wsi, albo gdzieś w górach, bo dla nich życie się praktycznie nie zmieniło. Jest tylko ciszej i lepsze powietrze.

Igor: z pewnością masz rację. Jest też druga strona medalu: w momencie gdy w tej małej wiosce coś zacznie się dziać, to ten dostęp do służby zdrowia jest mocno ograniczony i trzeba się wtedy wybrać z powrotem do tego miasta.

Wydaje mi się że w tych trudnych czasach trzeba żyć normalnie. Oczywiście nie wszyscy korzystamy z tego przywileju że zostaliśmy w domach i nie musimy z tych domów wychodzić, bo pamiętajmy o tym że miliony osób, szczególnie osoby pracującej w służbie zdrowia dwoją się i troją i praktycznie nie przebywają w domach, tylko narażają się codziennie. Spora grupa osób może teraz zostać w domu, jest to fantastyczny czas na zrobienie sobie takiego rachunku i podsumowania, chociażby ostatniego kwartału, ostatniego roku, albo swojej sytuacji zawodowej, swojej sytuacji prywatnej. Może warto sobie przypomnieć o tym, co zawsze chcieliśmy zrobić, ale w takiej codziennej pogoni nie mieliśmy na to czasu. Ja mam wrażenie że ten nasz podcast jest trochę takim zapewnieniem sobie czasu w tym okresie jakimś kolejnym pomysłem na naszą ekspresję i próbę skontaktowania się z osobami podobnymi do nas, bo to co będziemy pisać na łamach naszego bloga i opowiadać tutaj w naszym podcaście, to są rzeczy moim zdaniem wartościowe i pomagające w samorozwoju, a teraz jest niesamowity czas na to żeby zająć się w końcu sobą.

Adam: pozwolę sobie taką małą prywatę uskutecznić. Już od kilku lat pracujemy z Igorem nad kursem samodoskonalenia, który niebawem będzie gotowy do pobrania z naszej strony i jeżeli czujecie, że drzemie w was potencjał na jakąś zmianę, to chętnie podzielimy się tym kursem oczywiście za darmo, bezpłatnie byście nie tracili już cennych pieniędzy, żeby wspólnie tą ścieżkę pokonywać. Jeszcze tak jak mówiłeś, w tym swoim ciągu wypowiedzi. Ja miałem takie też spostrzeżenie, że to jest najlepszy czas żeby żyć tu i teraz, ponieważ mamy totalną niepewność jutra, nie wiemy jak to wszystko się potoczy. Są różne modele matematyczne, one nam pokazują w dłuższej perspektywie jak to może wyglądać, że to mogą być nawet dwa lata obecności zagrożenia i to właśnie sprawia że nie możemy żyć w tym strachu, nie możemy żyć w niepewności, bo niepewność to jeden z objawów strachu. Musimy żyć tu i teraz, a życie tu i teraz to takie dostrzeżenie, to jest ta Uważność, rodzaj medytacji, dostrzeżenie najbliższych osób, dostrzeżenie swoich potrzeb, wsłuchanie się w swoje ciało, zaprowadzenie pozytywnych rutyn. Mi się udało osobiście zacząć bardzo wcześnie wstawać w tym ciężkim okresie.

Igor: gratuluję.

Adam: no wiesz, do ciebie to się nievumywam. Kolega, jak ja wstaje, to on już jest po kąpieli w jakimś tam wodospadzie łódzkim, albo po przebieżce po okolicy.

Ten czas poranny jest najważniejszym czasem, najbardziej produktywnym ponieważ, gdy siedzimy w nocy to strach wzrasta. Pamiętajmy o tym. Teraz chciałbym porozmawiać chwilę o horrorach. Czyli jest to taki kontrolowany strach, który w naszej cywilizacji chyba istnieje od zawsze, czyli jest to oswajanie niebezpieczeństwa, oswajanie leków i przeżywanie go w kontrolowany sposób.

Igor: a jak myślisz dlaczego w ogóle zabieramy się za takie horrory, bo mam takie przemyślenie, że w takich w miarę spokojnych i stabilnych czasach po prostu tego potrzebujemy, bo nasz organizm poszukuję takich bodźców, gdzie ten strach będzie uwalniany, ponieważ strach jest taką cechą pierwotną i trochę tego strachu codziennego może mamy za mało, albo jest on dosyć przewidywalny. Myślę że jeszcze sobie dzisiaj o tym porozmawiamy, ale możemy czuć chociażby taki strach w pracy. Natomiast na co dzień mamy jedzenie, mamy dach nad głową. Nie czujemy aż tak dużego zagrożenia, jakie czuli nasi przodkowie. Stąd może nasza potrzeba oglądania tego typu filmów.

Adam: ciekawa teoria. Ja bym ograniczył, bo wydaje mi się że są dwa aspekty strachu: jeden Strach to jest strach wynikający z zagrożenia i to jest nasza reakcja na zagrożenie i dla mnie to nie jest do końca ten strach o którym chciałbym porozmawiać. Ten strach, o którym myślę to strach który wynika z umiejętności i możliwości myślenia o przyszłości. Czyli z możliwości gdybania sobie i to powoduje, że zaczynamy się bać. Ja miałem w swoim życiu 3 doświadczenia ze strachem, o których mam nadzieję za chwilę uda mi się opowiedzieć wam, ale właśnie ta reakcja na zagrożenie uwalnia po prostu hormony, adrenalina i my nie czujemy strachu. My po prostu działamy, to jest właśnie ten element ucieczki czy walki. Wydaje mi się że oglądanie horrorów to jest bardziej takie podsycanie czujności, tak mi się wydaje. Teraz miałem taką wizję jak zacząłem mówić o tym horrorze, że nasi pra pra pra przodkowie w jaskiniach gdzieś, gdzie się schowali przed, może lodowcem, który nadchodził. W każdym razie idzie sobie taki jaskiniowiec jeden, a drugi się gdzieś zaczaił za kamieniem i na niego wyskoczył i go przestraszył!. Hahaha. I się zaśmiali i było wyzwolenie pozytywnych emocji, bo Widzisz to właśnie wyzwala też te pozytywne rzeczy w nas. Śmiech, ale jest to też taki rodzaj uzależnienia. Ja zawsze się bałem horrorów mówiąc szczerze, nigdy nie byłem fanem takim wielkim, do kina chyba nawet na żaden horror nie poszedłem. Może w domu oglądałem.

Igor: u mnie było podobnie. Rzeczywiście z tymi horrorami, dużo ich nie oglądałem. Jedynie, jakie horrory ubóstwiam to te klasy najniższej, klasy D, gdzie rzeczywiście z ekranu aż widać z daleka jak wszystko jest plastikowe, jak hektolitrami leje się krew ze słoików i to mnie nawet śmieszy.

Adam: to kultowe filmy. To się fajnie ogląda i coś w tym jest ciekawego. Trochę ostatnio jakiś serial oglądałem na podstawie Stephena Kinga i muszę przyznać że ten gość to jest jakiś Geniusz. On zawsze sprawi że się będę bał. Ma tyle sposobów i ma taką paletę dotykania emocji ludzkich, jest niesamowity, a książki tez bym się bał czytać. Wydaje mi się, że on jest za dobry, jak na mnie, za skuteczny. Hahaha

Igor: ale tutaj właśnie bardzo ciekawie powiedziałeś o dwóch podłożach tego strachu, czyli ten pierwszy to jest strach przed realnym zagrożeniem, to jest to to czujemy dzięki informacjom, potwierdzonym przez naukowców, natomiast z drugiej strony to jest właśnie ta obawa przed nieznanym. Czyli strach przed przyszłością, przed tym co się może wydarzyć. Ja myślę że to jest nawet bardziej złe dla naszego ciała i dla naszej duszy, bo możemy się zapętlić trochę w tej niepewności i bać się wszystkiego, bać się kolejnej sekundy, która do nas zmierza, nie będąc jednocześnie tu i teraz, co jest dla nas trudne, żyjąc w dzisiejszych czasach. Myślę że praca nad sobą i praca na tym żeby być uważnym i być w tym momencie, w którym rzeczywiście się znajdujemy jest tutaj kluczowa.

Adam: zgadzam się w 100%. Wydaje mi się, że należy się uczyć odłączać od tej sieci, od informacji, nauczyć się szanować swoją przestrzeń i nie pozwolić żeby te wszystkie zagrożenia dla naszego umysłu docierały do nas. Czyli jeżeli ktoś produkuje nam jakieś teksty, mówi do nas o tych rzeczach w sposób taki, że budzi to w nas jakieś negatywne reakcje-Należy przestać rozmawiać w ten sposób. Należy się wyciszać i skupić na oddechu. Żyć tu i teraz to jest najlepsza recepta na ten strach. Ja jeszcze chciałem, może jest to dobry moment na to, nie wiem czy słuchacze czytali kiedyś Diunę Franka Herberta, ale jest tam taka piękna litania przeciwko strachowi po angielsku to się zaczyna „Fear is a mind killer”. Przeczytam ją szybko, ok? Można sobie powtarzać, jak ktoś się boi.

Nie wolno się bać strach zabija dusza jest mało śmiercią i wielkim niebezpieczeństwem. Nie poddam się mu, stawiam czoła. Pozwolę, by przeszedł po mnie i przeze mnie. Kiedy przejdzie spojrzał na jego drogę. Którędy przeszedł strach nie ma nic jestem tylko ja.

Jestem tylko ja. Jestem tu i teraz i to pozbawia nas wszelkich lęków na tą chwilę. I wiemy że te lęki to są rzeczy, związane z naszym umysłem, a nie de facto z realnym zagrożeniem.

Igor: piękne. Warto to sobie zapamiętać.

Adam: to było moje tłumaczenie, więc może będą jakieś sugestie, że trochę inaczej niektóre słowa, ale wydaje mi się że działa.

Igor: działa, działa. Co możemy my, jako ludzie zamknięci teraz w domach zrobić dla siebie, bo tak, jak wspominaliśmy, to jest teraz doskonały czas dla nas i co możemy zrobić, żeby zapomnieć o tym strachu?

Adam: dbać o siebie. Dbać o swoich najbliższych. Skupić się na tych małych sprawach. Posprzątać trochę. Powyrzucać trochę rzeczy, oczyścić przestrzeń, porozmawiać. Wydaje mi się że jest to też bardzo ciężki okres dla niektórych osób, które przebywają nagle ze swoimi najbliższymi przez tak długi czas.

Igor: to prawda, myślę że jest to rzeczywiście nowa sytuacja dla wielu z nas i to o czym mówisz, porozmawiać to jest bardzo ciekawa technika na oswojenie strachu. Mówienie o tym co wywołuje w nas strach. I taka konfrontacja z sytuacjami i z tą sytuacją którą teraz zostaliśmy, ta rozmowa może mieć dla nas uzdrawiające efekt, bo często bardzo dużo rzeczy kumulujemy w sobie, swoich głowach. Wystarczy wypowiedzieć to na głos albo powiedzieć o tym komuś i ten strach mija. Nagle okazuje się, że te wypowiedziane słowa, te wypowiedziane lęki przestają mieć tak duże znaczenie, jak jeszcze wtedy, kiedy były tylko i wyłącznie w naszej głowie.

Adam: dokładnie. To jest takie odczarowanie, myślenie magiczne. Zgadzam się, to jest najlepszy czas na to, bo tego czasu mamy teraz bardzo dużo. Chyba że udało nam się w jakiś sposób pracować z domu.

Igor: oczywiście, myślę, że wszyscy nagle nie przestaliśmy pracować, natomiast chociażby to, że poświęcamy mniej czasu na dostanie się z punktu A do punktu B powoduje, że tego czasu mamy trochę więcej, więc możemy go w fantastyczny sposób przekuć na coś, co możemy zrobić dla siebie i dla naszych bliskich. Tutaj wspominaliśmy chociażby o porannym wstawaniu. Takie wcześniejsze wstawanie daje nam dużo więcej czasu. Wtedy, kiedy nasi domownicy jeszcze śpią, my możemy wykonać mnóstwo rzeczy dla siebie, a potem z rodziną i bliskimi spędzać czas. Możemy iść pobiegać. To nie jest zabronione. Rano jest bardzo mało osób, polecam krótki bieg. Możemy sobie poćwiczyć, pomedytować. Słuchajcie, to jest świetny czas żeby zacząć uczyć się medytacji. Jeśli nie teraz to kiedy? Wydaje mi się że świat dał nam teraz doskonały czas na naukę medytacji, odkrywanie tego, co możemy zrobić dla swojego ciała i dla swojej duszy.

Adam: szybko się wtrące. Jeżeli nie wiecie jak zacząć. Jest oczywiście dużo przewodników duchowych, wydaje mi się że fajnym początkiem nauki medytacji jest po prostu siedzenie w ciszy i w ciemności, najlepiej i zrobienie sobie z tego rytuału, który będziemy kontynuować każdego dnia o określonej porze, w tym samym miejscu.

Igor: to ciekawe i dobre, że mamy o wiele mniej bodźców, które do nas przychodzą z zewnątrz. Na mieście jest jeszcze ciemno, jesteśmy sami, co może pomóc, bo początki medytacji są o tyle trudne i frustrujące, że te nasze myśli krążą, ciągle krążą, skupiają się na rzeczach, które usłyszeliśmy ostatnio, które mamy zrobić dzisiejszego dnia, co się wydarzy i co się wydarzyło. To jest bardzo trudne i to nie pozwala nam wejść w ten stan medytacji, więc chociażby takie skupienie się na własnym oddechu jest bardzo prostą praktyką.

Adam: czyli drugi krok po tym siedzeniu, właśnie skupienie się na oddechu. Uspokojenie go i pogłębienie.

Igor: przede wszystkim uspokojenie i pogłębienie, bo to jest kolejna rzecz o której my zapominamy, o oddychaniu i to brzmi trochę śmiesznie, że zapominamy o oddychaniu, bo nam się wydaje że my cały czas oddychamy, ale oddychamy za płytko. Im głębsze te nasze oddechy będą, tym mniej stresu będzie gromadziła się w naszych ciałach.

Adam: tak i dodatkowo jeszcze, jeżeli komuś zależy na zdrowiu naszej planety, Wiem że to jest mały kroczek I śmieszny tutaj cytat z moich dziwnych przemyśleń, ale jak spowolnimy oddychanie to spowolnimy też ocieplenie klimatu, bo mniej ciepła będziemy produkować. Jakbyśmy wszyscy to zrobili, te miliardy, to byłoby kilka stopni w przeciągu roku. Nie wiem, może teraz przesadziłem. Słuchaj, jeszcze chciałem powiedzieć teraz trochę o religii dlatego, że jest to teraz świetny moment na religię, w tym sensie że wszystkie wielkie religie, te monoteistyczne są antidotum na strach.

I one w swoich dziejach często wypaczają się, jakieś inne kierunki idą i same indukują ten strach, tak jak np. nasza religia chrześcijańska w postaci strachu przed diabłem, piekłem i trzymania w szachu, kontrolowaniu swoich wyznawców. Islam robi to samo w dużym stopniu. Już nie chce oskarżać, bo zaraz będą na mnie polować. Cofam to wszystko. Wszedłem w ślepą uliczkę. Nie wiem jak stąd wybrnąć. Ale co chciałem powiedzieć: moje osobiste przeżycia a propos religii. Wiem, że rozmowa z Bogiem też może być i jest bardzo skutecznym sposobem na strach. Oddanie się mu. To też jest rodzaj medytacji. Miałem kiedyś taki sen, że byłem na Kaszubach, tam jest taka góra Siemierzycka. Najwyższy szczyt Kaszub. Tam są jakieś celtyckie Kręgi, jest dosyć magicznie. Jest to pokryta wysokimi drzewami góra na którą się w chodzi dosyć ciężko, zależy w jakim tempie oczywiście i miałem taki sen: Idę na tą górę przez las i nagle w oddali dostrzegam tornado. Takie intensywne tornado, które wyrywa wszystkie drzewa i powoli przemieszcza się w moją stronę i zobaczyłem, że tak naprawdę nie mam żadnego miejsca do ucieczki, bo byłem na odsłoniętym już terenie przez wyrywane przez wiatr drzewa i wtedy jakoś automatycznie zacząłem się modlić. Schowałem głowę w dłonie, modliłem się i tornado przeszło i przeżyłem to. Po tym śnie wiedziałem że jestem wierzącą osobą, bo w tej sytuacji granicznej zwróciłem się do Boga. Jak trwoga to do Boga.

Igor: jak myślisz czy to, że poczułeś takie natchnienie, miało związek z tym miejscem?

Adam: jest jakaś symbolika w tym miejscu. Ten szczyt, ta góra, ale wydaje mi się że to była dla mnie taka jedyna, naturalna reakcja. To była moja jedyna reakcja, nie miałem innego wyjścia. I nie miałem gdzie uciec fizycznie. Moje ciało straciło perspektywy. Utrata perspektyw też jest jednym z ważnych dla mnie oblicz strachu. Kiedy jesteśmy pozbawieni tych perspektyw, gdy zapędzamy się w ślepy zaułek, dostaniemy się w takie miejsce, gdzie nie mamy perspektyw, to jest właśnie rzecz której należy unikać. Jeszcze taką drugą historię a propos strachu. Kiedyś wprowadziłem się do nowego mieszkania. Wieczorem spędzałem czas z jedną osobą, było przyjemnie, piliśmy wino. Nagle słyszę, że są jacyś chuligani na zewnątrz i wyglądam przez okno, a oni rozwalają lusterka i dochodzą do mojego samochodu i też z łokcia w moje lusterko. Coś się we mnie zagotowało i ponieważ jestem takim trochę terytorialistą, a to było pierwsze mieszkanie poza moim domem rodzinnym i chciałem jakby postawić stopę, zawalczyć o ten swój teren, swój samochód. Wybiegłem do nich walczyć, była tam ich mała grupka, ja miałem do samoobrony taki kij teleskopowy. To jest rzecz którą można zrobić dużą krzywdę. Nagle oni coś zaczęli gwizdać i z każdej bramy zaczęły wylatywać jak Messerschmitty, tłumy kiboli, ich kumpli. Minęła chwila i leżałem na ziemi i byłem kopany, ale znalazłem oczy jednego człowieka, który mnie rozpoznał, wiedział, że ja też tu mieszkam. Zacząłem z nim łapać kontakt i próbować rozmawiać w trakcie tego bicia. Słuchaj, ja wtedy nie czułem żadnego strachu. To była dla mnie taka niesamowita lekcja, poczułem tylko adrenalinę, nie czułem bólu żadnego, nic mnie nie bolało. Potem pewnie byłem trochę obolały, ale udało mi się dojść z nimi do jakiegoś porozumienia. Wyszedłem z tej pozycji leżącej. Wstałem i z tą osobą zaczęłam rozmawiać. Ona była na tyle wpływowa, czyli znalazłem tą osobę klucz do tej sytuacji.

Igor: ten ktoś, kto zna wszystkich i nikt go nie ruszy.

Adam: może. Potem byłem na spacerze z nimi, pokazywali mi co tutaj co tam, to było takie fajne wtajemniczenie, ale właśnie apropo strachu – nie czułem wtedy żadnego. Nie wiem czy to przez wino, moją ułańską wtedy fantazję, ale adrenalina spowodowała, że nie czułem strachu i walczyłem tylko o przetrwanie, czyli tak zawsze będzie z nami. Taką mamy konstrukcję, taką mamy chemię, że w sytuacji zagrożenia będziemy walczyć o siebie, nie będziemy czuć strachu. Także nie bójmy się strachu, bo właśnie lęk przed strachem napędza ten strach, który staje się nie do zniesienia i może prowadzić nawet do jakichś psychicznych, długoterminowych chorób.

Igor: w 100% się zgadzam. To co jest dla mnie ważne ostatnio, to właśnie to, że my jako ludzie zapomnieliśmy trochę o tym, że my możemy kontrolować swoje ciało i chociażby nawet taki krótkotrwały stres, wystawienie się na strach swego rodzaju, może być dla nas bardzo dobre, natomiast najgorsze co może być, to  długotrwały strach i stres. W zasadzie wydaje mi się, że to jest najważniejsza przyczyna, która powoduje różnego rodzaju choroby.

Adam: amen, amen do tego. Bo sam troszkę się jednak bałem w tym życiu, ponieważ jestem bardzo pospinany. W tym momencie mojego życia walczę z tym, uprawiam jakąś tam jogę, powiem inaczej przygotowanie do jogi. Absolutnie nie uprawiam jogi, tylko oddycham i próbuje się rozciągać i czuje to, że są to właśnie zbite struktury mięśniowo powięziowe i inne struktury, których do końca nie znamy , które przez lata stresu tak zbiły mocno, że bardzo trudno jest je rozluźnić. Może jakieś masaże pomogą. Podkreślam to co powiedziałem na początku czyli amen, bo to jest to co czuję też, że właśnie stres, wystawienie na strach powoduje, że jesteśmy w coraz gorszym stanie, nasze ciało przestaje być elastyczne, nasze komórki się degenerują, prowadzi to do Raka, do innych chorób autoimmunologicznych, których jest teraz mnóstwo. Ale wszyscy się teraz stresują, wszyscy jedzą źle, bardzo zchemizowane pożywienie, także nie możemy się dziwić. Jak długo będziemy sobie na to pozwalać?

Igor: problemem jest to, że nie możemy odczuć realnego skutku tego stresu, w takim krótkim czasie. To się w nas odkłada i nawet nie wiemy kiedy nasze ciało w końcu powie dość. Pokaże nam, że jest chore przez jakąś tam chorobę. Uważam, że dla nas i dla naszego społeczeństwa żyjącego bardzo szybko, kiedy nie mamy czasu i takiego przywileju, żeby stanąć, posłuchać siebie, posłuchać swojego wnętrza to właśnie powoduje: Okej jesteśmy zestresowani, bo wszyscy są. To jest część życia. Muszę ci powiedzieć że odkąd ja zacząłem stosować metodę oddychania. Ja akurat uwielbiam metodę oddychania Wima Hofa, to jestem naprawdę na zupełnie innym poziomie, jak gdyby nie odczuwam stresu, mało rzeczy jest mnie w stanie zestresować. Oczywiście prowadząc na co dzień firmę, kontaktując się z wieloma osobami, klientami, partnerami biznesowymi zawsze dochodzi do pewnego rodzaju spięć, trudnych sytuacji, konfliktów itd. Ja kiedyś bardzo kumulowałem to w sobie, co z resztą było widać na moim ciele, jeszcze pracując kilka lat temu w korporacji dostałem łuszczycy. Lekarze do których chodziłem powiedzieli mi, że niestety, ale z tej łuszczycy nie ma szans wyjść. Oczywiście przepisali mi maści, jakieś lekarstwa, które miały mnie lekko zaleczyć, ale nigdy miałem się nie wyleczyć z tej choroby. I słuchaj, ta moja zmiana w życiu, która polegała na tym, że rzuciłem tę korporację i poszedłem na swoje spowodowała uzdrowienie i tej łuszczycy nie mam dzisiaj.

Adam: właśnie chciałem Cię prosić wcześniej, abyś opowiedział swoją historię zawodową ponieważ jest to bardzo inspirujące rzecz. Wydaje mi się teraz, jak powiedziałeś o tym jak to się działo gdy pracowałeś w korporacji, to jest trochę tak, że w tej korporacji są ludzie którzy się boją i są ludzie którzy ten strach sieją. Oczywiście nad nimi też są inni, którzy sieją im strach, to jest forma piramidalna. Mówi się, że jedynym sposobem, żeby pracować w korporacji, to jest taki, w którym cały czas jesteś w progresie, pniesz się do góry w hierarchii, bo jak zostajesz w miejscu to jesteś skończony. Jest to takie przykre dosyć miejsce pracy. Ponieważ nie dojdziesz nigdy do szczytu, ale dojdziesz do wyższych miejsc, gdzie będziesz zmuszony indukować ten strach swoim pracownikom. Powiedz mi czy ty kiedyś w swojej historii byłeś po drugiej stronie, czyli zauważyłeś, że dawałeś strach, że ludzie się Ciebie bali w jakiś sposób.

Igor: wydaje mi się, że nie. To jest jeden z takich tematów, nad którym pracuje, bo chociażby w naszej firmie współpracujemy na stałe z wieloma osobami i nigdy nie chciałem dawać poczucia takiego strachu, a to ze względu na to, że ja coś takiego przeżyłem.

Adam: ale wymagasz coś od kogoś a on nie dostarcza, to co wtedy robisz?

Igor: zawsze odzywam się z szacunkiem, nigdy nie starałem się na nikogo krzyczeć ani upokorzyć kogoś, gdyż wydaje mi się że w takich korporacjach i ogólnie w pracy w firmie to upokorzenie jest taką formą, która buduje strach. Że inni pracownicy zobaczyli, jak szef krzyczy na mnie, bo czegoś nie zrobiłem, nie dowiozłem. W mojej sytuacji takie rzeczy się nie zdarzają. Oczywiście zdarzają się stresowe sytuacje, ale zawsze szukamy po prostu rozwiązania, czyli co możemy zrobić aby naprawić to co się nie udało.

Adam: czyli rozmowa, rozmowa jest tutaj jedyną receptą.

Igor: wydaje mi się że rozmowa jest tutaj jedyną receptą. Przede wszystkim trzeba sobie wypowiedzieć na głos: co się stało, dlaczego to się stało, co możemy zrobić aby w przyszłości to się nie stało i jak możemy w tej chwili to naprawić.

I koniec. Niestety pomyłki zdarzają się nam wszystkim i to jest część naszego życia i część bycia człowiekiem. Wydaje mi się, że te pomyłki w zasadzie budują nas jako ludzi, jako społeczeństwa.

Adam: może nie pomyłki, ale lekcje, które odrabiamy po tych pomyłkach.

Igor: dokładnie tak tak. Użyłem tutaj skrótu myślowego, ale zawsze można zrobić wszystko z szacunkiem. Oczywiście ciężko jest odzywać się do drugiej osoby z szacunkiem, kiedy ona nie traktuje nas z szacunkiem, ale powiedzmy, że to świadczy o niej i nie przejmujmy się jej brakiem szacunku dla nas.

Adam: to wymaga dużej siły od nas. Wiesz jak mówiłeś o tym to otworzyła mi się w głowie analogia na związki. Często w związkach, przepraszam w toksycznych związkach, relacjach też jest taki moment, że dochodzi do jakichś mocnych emocjonalnych wylewów, jakiś szokujących nas zdarzeń i potem się boimy, że to się powtórzy i unikamy i wchodzimy w te pułapki. Boimy się, że to upokorzenie się powtórzy. I wchodzimy w pułapkę tego strachu i wtedy to już jest chyba robota dla terapeutów, bardzo trudno jest się wyzwolić, oczywiście można spróbować i zachęcamy do auto terapii i przede wszystkim zadbania o siebie i dania sobie przestrzeni i dania sobie należnego szacunku, bo nikt go nie da nam, tak jak my go sobie to wypracujemy.

Igor: tak, dokładnie. Wydaje mi się że rozmowa jest tutaj Kluczowa, to samo dzieje się w związkach i wracając do prywatnych przykładów, mówiąc o sobie ja, jeszcze całkiem niedawno w ogóle nie potrafiłem rozmawiać i to powodowało wiele konfliktów w związku chociażby. Moja żona, cudowna kobieta potrafi przekonać wszystkich, że rozmowa jest tą najważniejszą kwestią i ona wszystkie konflikty chce rozwiązywać od razu, a ja z kolei zawsze byłem tą osobą która chciała uciec na bok i zastać z tym.

Adam: A czy ta ucieczka to była ze strachu właśnie? Przed konfrontacją?

Igor: wydaje mi się, że tak, wydaje mi się, że to też było ze strachu, że to z tego wynikało. Tak jak mówimy tutaj o upokorzeniu w pracy, to też możemy sobie przejść na taki temat hejtu, bo tutaj mówimy o pracy, o kwestii typowo zawodowej, ale hejt możemy zobaczyć i w sieci I wśród młodzieży, dzieciaków będących w szkole. Ostatnio wracając tutaj troszkę do tematu koronawirusa smutna informacja: prof. Wojciech Rokita, który kierował kliniką Ginekologii i Położnictwa w szpitalu w Kielcach, wybrał się na urlop i zgodnie z prawem po powrocie udał się na kwarantannę. Oczywiście nie miał kontaktu ani z personelem szpitala, ani z pacjentami. U Prof. Rokity w końcu wykryto koronawirusa i zaczęło się piekło ponieważ na forach lokalnej gazety pojawiła się niesamowita ilość anonimowych informacji, że ten lekarz działał świadomie, że celowo się pojawiał w szpitalu, że chciał wszystkich narażać, że chciał wszystkich zakażać. I tutaj ja to mówię w dosyć grzecznych słowach i finał tej historii jest taki, że 19 marca profesor popełnił samobójstwo. Nie zabił go koronawirus, a hejt.

Adam: pomodlimy się za jego duszę. Naprawdę bardzo przykra sytuacja. Wiesz wydaje mi się że Hejt to jest taka transformacja strachu tych hejterów, że oni czują ten strach i widzą jakieś uwolnienie, ujście. To ujście jest najłatwiejsze. Powoduje to jeszcze więcej tego strachu, jest to największy błąd, jaki możemy zrobić. Jeśli mamy do czynienia z nienawiścią, to wiemy, że to jest destruktywna siła i uciekajmy od tego.

Igor: Ja mam takie przemyślenie, że w tych całych niesamowitych sytuacjach i całej niesamowitości technologii, którą dzisiaj mamy, przestaliśmy ze soba rozmawiać. Jesteśmy za ścianą jakiegoś komputera, w zaciszu domowym i nam wydaje się, że my możemy więcej powiedzieć. Bez żadnych konsekwencji, tego co powiemy. Zauważ, że twarzą w twarz bardzo rzadko dzieją się jakieś takie spotkania, które kończą się w taki sam sposób, w jaki kończą się w internecie.

Myślę że to nadal jest podstawa tego, że my jako społeczeństwo nie rozumiemy tego medium i nie dojrzeliśmy do tego, że rozmowa w Internecie boli tak samo jak rozmowa face to face.

Adam: nawet bardziej może boleć, bo wyobraźnia dopowiada narracje do tego, znajduje wytłumaczenia, czyli sami się pogrążamy w tych negatywnych historiach. Ojej, to jest bardzo przykra rzecz. Tak się trochę zasępiłem.

Igor: tutaj taka ciekawa dygresja dotycząca chociażby odbierania maili i czytania maili, wnioskowania potem, czy ktoś jest zdenerwowany czy nie. Maile są bardzo bezduszne, nie czujemy żadnej emocji, w zasadzie wszystko co jest tam wypowiedziane my możemy wziąć jako coś optymistycznego, bądź pesymistycznego.To jest też bardzo problematyczne i wydaje mi się że wiele konfliktów zawodowych i pozazawodowych ma w tym swoje podłoże.

Adam: może dlatego w mailach trzeba właśnie być ekstra, dodatkowo czułym, wkładać więcej uczucia w słowa i może jak piszemy to wydaje nam się to przesadą, ale ta druga osoba to odczuje w pozytywny sposób, znajdzie w tym ukojenie.

Igor: oczywiście, dokładnie.

Adam: chciałem tutaj zaznaczyć, że my nasz podcast prowadzimy z dwóch miejsc, czyli z naszych siedzib. Siedzimy każdy w swoim mieszkaniu.

Igor: jesteśmy bezpieczni.

Adam: żeby nikt nam tutaj nie zarzucił, że łamiemy zasady i prowadzimy podwójną grę. Hahaha.

Ja też miałem kilka przygód z nienawiścią swoją. W postaci takiej że lubiłem sobie pobluźnić na kierowców innych pojazdów, gdy jeździłem samochodem. I powiem Ci, że to wciągnęło mnie, miałem jakieś takie swoje trasy, jeździłem do pracy czy coś. Wiadomo, jak jeżdżą ci kierowcy hahaha

Igor: ci kierowcy haha ha.

Adam: te wszystkie stereotypy są zabawne. Udało mi się zrobić z tego transgresję, śpiewam sobie piosenki, czasami miałem sytuację graniczne, gdzie wydawało się, że zaraz dojdzie do bójki, ale udało mi się z tego zupełnie wyzwolić, no może czasem coś pod nosem tam sobie skomentuję, bo to piękne są stereotypy na drodze. Bardzo szybko wiesz dokładnie wszystko o człowieku.

Igor:Jakie tablice rejestracyjne są na samochodzie, albo czy jest to mężczyzna, czy kobieta. Oczywiście tak. Słuchaj, niech ktoś bije w dzwon, kto nie był w takiej samej sytuacji. Ja byłem dokładnie w takiej sytuacji i też śmieje się do dzisiaj, bo wyjeżdżając lata temu do Stanów zjednoczonych, tam wypożyczyłem samochód, jeździłem blisko przez trzy tygodnie po Kalifornii. Tam niesamowicie wszyscy są mili na drodze.A przynajmniej przez te trzy tygodnie takie miałem odczucie. I wracając do kraju stwierdziłem, że będę najmilszym kierowcą w Polsce. I nic nie będzie mnie w stanie zdenerwować, no, nie minęły trzy dni, a byłem takim stereotypowym kierowcą, który zaczął widzieć pewnego rodzaju patterny w tym, to jakie kto ma tablice rejestracyjne, jak jeździ, jakim samochodem itd. itd. Minęło kilka dni i gdzieś, czy to w powietrzu odczuwa się zupełnie inne tempo i styl jazdy kierowców w danym kraju i ty jakby trochę to przyjmujesz na siebie.

Adam: to wychodzi z twoich negatywnych myśli o sobie. Tak mi się wydaje. Chociaż wiesz, mi się wtedy to podobało, jak byłem w tym transie: jeżdżę szybko, zmieniam pas wiesz, czas to pieniądz, miałem całą narrację od tego.

Igor: szybko ale bezpiecznie.

Adam: Dokładnie. Tutaj ktoś nie zauważył, jak to? co to jest w ogóle!…. nie chcę do tego wracać i wolę z humorem się odnosić. Ja jeszcze w pracy miałem jedną taką sytuację jako nauczyciel, że straciłem kontrolę nad sobą i zacząłem krzyczeć na dzieci. Powiem pokrótce, że miałem takie przygody praktycznie na każdym etapie nauczania, obecnie uczę tylko jeden na jeden. Skończyłem z grupowymi rzeczami, natomiast traciłem kontrolę i starałem się świadomie wywołać strach. Żeby się mnie bali, bo nie miałem nad nimi kontroli i to skończyło się dla mnie bardzo źle. Miałem problemy z szumami usznymi, tam było oczywiście więcej stresu wokół tego, z innych źródeł, różnych historii, ale tak sobie to wspominam, że to mnie pokonało jako nauczyciela grup wtedy. Nie można tego robić. Nie wiem jak inne osoby sobie z tym radzą, z grupami. Wydaje mi się że nauczyciele to jest najbardziej zagrożony chorobami psychicznymi zawód. Ich rodziny, jaki oni powinni być pod ciągłą opieką terapeutow.

Igor: to prawda. Wydaje mi się że wyszliśmy na bardziej pesymistyczną stronę. Powoli kończy się nasz czas, więc wróćmy do pozytywnego aspektu strachu. Pamiętajmy że nasze ciało jest nośnikiem wszystkich emocji, wydarzeń, tram. Pamiętajmy o tym i starajmy się jak najmniej przejmować tego, więc może podsumowując powiedzmy, co możemy jeszcze raz zrobić, żeby nie dać się temu strachowi.

Adam: ja bym chciał powiedzieć o jednej rzeczy, o której nie mówiliśmy, bo powiedziałeś o medytacji, ja mówiłem o religii, o zadbaniu o siebie, ale też pomyślmy o jakimś działaniu twórczym związanym z jakąś sztuką. Jeżeli kiedykolwiek mieliśmy w przeszłości do czynienia z jakimś instrumentem, graliśmy na czymś, na gitarze, na pianinie. Mamy taki instrument w domu, wyjmijmy go z szafy, odkurzmy, zadbajmy o niego, spróbujmy coś zagrać. Jeżeli rysowaliśmy, to spróbuję coś narysować. Weźmy ołówek i do dzieła. Narysujmy po prostu kawałek naszego domu, jakąś osobę, coś co przez okno widzimy. Mamy tutaj tyle punktów do odniesienia, że czasu nam nie starczy, a jest to też świetny rodzaj medytacji, jeżeli próbujemy oddać kawałek rzeczywistości, przelać coś z trzech wymiarów, które nasze oczy widzą na dwa wymiary. Jest to trudna sztuka bardzo, jak ktoś nie ma talentu – jak ja, ale jest to dla mnie bardzo pozytywne i będę się rozwijać w tym, może w końcu nawet zacznę publikować gdzieś jakieś prace, komiksy, kto wie. Nie ma granic. Niech to będą sztuki łączone. Jak mamy dzieci to niech dzieci uczestniczą w tym procesie, Zarażajmy je jakąś radością i róbmy cokolwiek innego, a nie śledźmy informacje, bo to najważniejsze informacje i tak do nas dotrą.

Igor: może tak jak my, jesteście w stanie podzielić się jakąś ciekawą informacją to twórzcie podcasty, zakładajcie internetowe rozgłośnie radiowe. Rozmawialiśmy sobie dzisiaj rano na temat tego, że trochę cieszę się, że będę mówić do mikrofonu, ponieważ już tego nie robiłem, poza jakimiś tam krótkimi wywiadami, a w 2003 r. z moimi przyjaciółmi zakładaliśmy najprawdopodobniej pierwsze w Polsce radia internetowe, które grało 24 h na dobę i mieliśmy swoje audycje. To później przekształciło się w małą wytwórnię. I piękny okres Didżejski w moim życiu, więc wiecie, teraz jest czas na powrót do swoich zabawek, zajawek, pomysłów, a kto wie co z tego wyniknie. Może to będzie taki motor napędowy do zmian w naszym życiu.

Adam: zwłaszcza, że zmiany idą na świecie i możliwe, że nasza dotychczasowa praca, źródło utrzymania nie będzie tym w przyszłości. I poszukajmy sobie naszych talentów i eksplorujemy je, bo to jest jedyna szansa teraz na rozwój osobisty, ale może też na jakąś przyszłość finansową. Różnie może być. Nie wiadomo co się stanie. I właśnie dlatego decyzja musi być podjęta jak najszybciej. Nie zwlekajmy z tym, zacznijmy robić to już dzisiaj, już teraz. Zróbmy jakiś kawałek piękna i podzielimy się z innymi.

Igor: wyciszmy powiadomienia w telefonach. Kliknijmy czasami nie obserwuj, bo to co widzimy często na instagramie, czyli te nierealne zdjęcia, mnóstwo informacji na temat tego co się dzieje w innych krajach, w związku z koronawirusem to wszystko zajmuje nam część głowy. Opróżnimy sobie tą głowę, a jeśli chcemy z kimś porozmawiać, to po prostu porozmawiajmy. Jeśli nie mamy z kim porozmawiać, to dzisiaj przez internet możemy zadzwonić do naszych przyjaciół nawet na drugiej stronie świata.

Adam: napiszcie do nas.

Igor: jak wy radzicie sobie z tym strachem? Jesteśmy bardzo ciekawi, pomożemy stworzyć sobie listę radzenia ze strachem i niech każdy ją sobie wydrukuje, jeśli zapomni i gdy będzie czuł strach, to niech sobie wróci do tej listy. Jeśli nawet nie mamy do kogo się odezwać, bo możliwe że zdarzają się takie sytuacje to moim zdaniem świetnym rozwiązaniem jest przelewanie myśli na papier, odkurzenie swojego starego pamiętnika, lub założenie nowego. Opowiedzenie i zapisanie tego, co się dzieje w głowie, czego się boimy. To też jest rodzaj czyszczenia swojego ciała i ducha.

Adam: I ten proces możemy potem troszkę bardziej zaprojektować. Pierwszym etapem będzie strumień świadomości, gdzie po prostu wylewamy treść, nie dbamy o interpunkcję, nie dbamy o zdania, piszemy słowa, emocje. Taki strumień świadomości ,który później możemy przeczytać jeszcze raz i jeżeli coś nas w nim zainteresuje, możemy to zgłębić, zrobić research. Mamy internet, wspaniałe narzędzie, możemy zbudować z tego coś co będzie wartościowe dla innych. Nasze autorskie spojrzenie, bo to jest w życiu najcenniejsze, że każdy jest inny i dbajmy o tą inność bo inaczej staniemy się jakimiś zunifikowanymi, szarymi, może już się staliśmy, a walczymy tylko o źdźbło nadziei. Walczmy o swoją kreatywność, o to, aby mieć wartościowy przekaz. Wydaje mi się też, tak reasumując powoli, że możliwe jest życie bez strachu. Wymaga to oczywiście wyzwolenia siebie, a wyzwolenie takie następuje metodą małych kroczków np. od zadbania o siebie od rana. Od wczesnego wstawania, od wczesnego chodzenia spać. Pozbycia się takiego uzależnienia od strachu i tu mam hack, który wczoraj ci powiedziałem. Apropos bingowania, czyli oglądania w kółko seriali, nie w kółko tylko kolejnych odcinków wciągających seriali. Możemy noc zarwać. Przerabiałem to nieraz. I mój hack jest taki, że po prostu trzymamy ładowarkę od komputera, jak na laptopie oglądamy, w innym pokoju. Jak nam się wyczerpie, to komputerek musi iść się najeść i go tam zostawiamy, a my też musimy wtedy coś innego zrobić i to jest ten moment, kiedy możemy sobie pstryknąć. Teraz jest czas na coś innego. Nie popadajmy w odrętwienie i nie znikajmy z rzeczywistości.

Igor: muszę spróbować z tym life hackiem. Kończąc: wewnętrzny spokój to jest dzisiaj towar luksusowy. Zadbajmy o to, żeby ten nasz wewnętrzny spokój to była codzienność i mówi się: w zdrowym ciele zdrowy duch. Możemy to odwrócić: w zdrowym duchu zdrowe ciało. Pamiętajmy o tym.

Adam: dokładnie tak.

Igor: ok, myślę że na pierwszy raz to było bardzo fajnie.

Adam: fajne doświadczenie

Igor: ja mam nadzieję, że będzie się tego fajnie słuchało. Dajcie nam znać czy udało się dotrwać do 55. min, bo już 55 min rozmawiamy. Od razu zaprośmy na następny, bo sobie ustaliliśmy że będziemy robić raz na tydzień jakiś podcast. Ustaliliśmy że to będzie nasza taka cotygodniowa rutyna, stąd zapraszamy, już w kolejny poniedziałek na nasz drugi odcinek i odpowiemy trochę sobie o rutynach, między innymi o tych porannych, ale generalnie o rutynach, które pomagają nam w codziennym życiu.

Adam: tak jest, chyba że coś czujecie, że jest coś ważnego I my możemy się do tego na bieżąco odnieść i dotrzeć do źródła tego ważnego tematu, to dajcie nam znać jaki to jest temat, może tak się stanie że coś zmienimy i na bieżąco będziemy się do tego odnosić. Słuchajcie, to naprawdę fajne doświadczenie, Igorze gratuluję.

Igor: nawzajem gratuluję i cieszę się że zaczęliśmy. Mam jeszcze do ciebie ostatnie pytanie, czy czytałeś coś ostatnio ciekawego.

Adam: ostatnie czytam bardzo trudną książkę i też czytam ją już od jakiegoś dłuższego czasu, to jest „Parenntial Philosophy” Aldousa Huxleya. To jest książka napisana po drugiej wojnie światowej, to jest pierwsza książka która znajduje Link między religiami i między doświadczeniami duchowymi w różnych religiach. Przede wszystkim między religią wschodu a chrześcijaństwem i tam są porównania, bardzo ciekawe rzeczy się znajdują. Mam wrażenie że to jest fajny czas teraz na pogodzenie się religii, połączenie się religii może nawet, bo to co kiedyś mówił Dalajlama, on mówił tak: nie wolno mieszać tych wielkich religii, bo to powoduje tylko zamęt, ale wydaje mi się że teraz żyjemy w takim czasie zamętu, że jakakolwiek religia, jakakolwiek droga duchowa jest tutaj cenna dla ludzkości.

Igor: generalnie wiara jest cenna dla ludzkości, a moim zdaniem wybranie swojej religii ma tutaj naprawdę drugorzędne znaczenie.

Adam: a ty kolego, co ostatnio czytałeś?

Igor: ostatnio polecono mi ciekawą książkę Dlaczego śpimy, odkrywanie potęgi snu doktora Matthew Walkera. Niesamowicie ciekawa książka na temat snu. Dowiedziałem się z niej bardzo dużo ciekawych rzeczy, oczywiście takie kwestie, o których niby wiemy, że są np. Skowronki i Sowy, czyli niektórzy wstają wcześnie rano, niektórzy dopiero po południu zaczynają lepiej funkcjonować. O tym dlaczego ten sen dla nas jest tak ważny i dlaczego powinniśmy stać określoną ilość godzin i które fazy są dla nas bardzo ważne i dlaczego nie powinniśmy przerywać tego snu. Jest bardzo dużo ciekawych informacji i myślę że one też wniosą dużo zmian i rozszerzeń do naszego kursu, który cały czas tworzymy.

Adam: a jak ty śpisz?

Igor: bardzo dobrze. 7 h to jest takie moje minimum. Chodzę wcześnie spać, jak na osobę w moim wieku, chodzę spać już o godzinie dwudziestej drugiej, ale to może dlatego że ja o piątej już wstaje i potrzebuje tego snu.

Adam: i od razu zasypiasz.

Igor: tak.

Adam: słuchaj bo zaczęliśmy robić już kolejny podcast.

Igor: tak. To już kończymy w takim razie. Dziękujemy wam bardzo za przesłuchanie naszego podcastu. Zapraszamy na nasz blog: innyrytm.pl i na nasze socialmedia. Tam nie będziemy zalewać Was niesamowitą ilością informacji, ale będziemy na pewno informować o tym, kiedy powstanie nowy podcast, nowy wpis i tyle.

Adam: trzymajcie się razem i z dobrym oddechem, świeżym, żegnamy Was w ten pierwszy dzień wiosny. cześć.

Igor: trzymajcie się cześć!

Co w kolejnym odcinku?

Już w najbliższy poniedziałek drugi odcinek naszego podcastu. Porozmawiamy w nim o rutynach i nawykach – tych porannych, ale nie tylko. Do usłyszenia!.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *