Inny Rytm Podcast: #2 Poranne Rutyny

scroll

Witamy w drugim odcinku Podcastu Inny Rytm. Dziś porozmawiamy o rutynach i nawykach, które towarzyszą nam z samego rana.

Odpowiemy na pytania, dlaczego rutyny są tak ważne, jak je wprowadzić do naszego życia i na co zwracać uwagę? Opowiemy o tym, jak organizują swoje poranki ludzie, którzy kształtują naszą rzeczywistość: CEO korporacji i wpływowi politycy. Wiele badań potwierdza, że początek dnia jest najważniejszym, kluczowym dla nas, naszego humoru i nastawienia do życia czasem.

Dlaczego potrzebujemy porannych rutyn? Ponieważ brak rutyn, to brak dobrego nastawienia. Brak dobrego nastawienia, to mniejsza szansa na dobry dzień, a powtarzające się słabe w naszej ocenie dni to droga do złego samopoczucia, a w konsekwencji depresji.

Pamiętajmy też, że poranne rutyny nie udadzą się bez przygotowań i planowania, najlepiej poprzedniego dnia. Długi i mocny sen da nam energię do działania, które wcale nie musi być bardzo skomplikowane. Wystarczy jedna rutyna na początek! Zacznij od szklanki wody o poranku, a zobaczysz, jak łatwo będzie dodawać kolejne elementy. Wkrótce stworzysz potężny zestaw rutyn, który skutecznie zmieni Twoje życie.

Zapraszamy do odsłuchu. Napiszcie, czy tego typu forma wypowiedzi odpowiada Wam? A może chcielibyście o czymś posłuchać? Poniżej znajdziesz również pełny zapis naszej rozmowy

Słuchaj nas m.in. w Spotify

W tym odcinku usłyszysz

  • Poranne rutyny, a reszta dnia
  • Poranne rytuały nie udadzą się bez planowania
  • Wieczorne rutyny i mocny sen przygotują nas na owocny dzień
  • Jak zbudować rutynę – zacznij od jednego nawyku
  • Poranne rutyny, a ludzie sukcesu
  • Co nam dają poranne rutyny?
  • Poranne rutyny na wyjeździe

Gdzie posłuchać naszych podcastów?

Inny Rytm Podcast #2: Poranne Rutyny

Adam: Cześć, witamy w naszym podcaście Inny Rytm, z tej strony Adam.

Igor: Tutaj Igor.

Adam: Chcielibyśmy zaprosić Was do przyłączenia się do nas, do słuchania naszej audycji. Dzisiejszym naszym tematem będzie…

Igor: Dzisiaj porozmawiamy sobie o porannych rutynach, będziemy opierać opierać informacje na naszych doświadczeniach ale i badaniach naukowych. Mamy nadzieję, że wyciągniecie z tego ciekawą lekcją.

Adam: Tak, jest dużo do powiedzenia. Rutyny towarzyszą biologii i życiu od początku. I myślę, że sobie przeanalizujemy ten długi czas historycznie i zobaczymy jaki to ma wpływ na nas. I czy rzeczywiście każda rutyna jest dobra, odpowiemy sobie na różne pytania, które spontanicznie się pojawią, bądź mamy przygotowane już na kartkach

Igor: A dzisiaj jesteśmy przygotowani bardzo dobrze. Cieszymy się, że pierwszy podcast, w którym opowiadaliśmy o strachu cieszył się, myślę że, całkiem niezłą opinią. Oczywiście bierzemy sobie do serca Wasze uwagi i mamy świadomość, że technicznie nie wszystko brzmiało najlepiej, ale prosimy Was jeszcze o odrobinę cierpliwości, uczymy się, no i staramy się być jak najlepiej słyszalni. Inwestujemy w sprzęt. Dodatkowo pandemia utrudnia nam pracę, gdyż rozmawiamy z dwóch różnych miejsc. Na początku zapytam Cię Adamie jak minął Ci tydzień i jak się dzisiaj czujesz?

Adam: Słuchaj, bardzo intensywny tydzień. Nie Pamiętam, kiedy miałem tak intensywny tydzień, chyba kiedyś jak byłem w trasie koncertowej czy dużo podróżowałem. Tak dużo się dzieje w moim życiu ostatnio, że po prostu ten tydzień wydaje mi się jak miesiąc. Jestem bardzo szczęśliwy z tego powodu, bo to zawsze jest fajnie jak nie ma takiej rutyny, która nas usypia. Mnie się wydaje po prostu, że wczoraj była niedziela (nagrywaliśmy to w piątek – przyp. red.), a to było tak dawno. Trochę słabo śpię, ale jestem w sumie wyspany. Dzisiaj się obudziłem o piątej rano, także w Twoim stylu.

Igor: Wow

Adam: No i zrobiłem sobie pranajamę. Pierwszy raz. Rozmawiałem wczoraj z koleżanką, która poleciła mi metronom. Ja stary muzyk, nigdy nie używałem metronomu do ćwiczeń oddechowych i powiem Ci, że bardzo mi te ćwiczenia ustrukturyzowało i wszedłem w tą poranną rutynę i będę to robić codziennie. Myślę, że kiedyś spróbuję Wam to opisać w blogu, albo wideo nagram, bo jest to, uważam, ciekawa droga. I nieco inna niż tą, którą Ty podążasz

Igor: No właśnie, to może być bardzo ciekawe – skonfrontowanie tych dwóch rodzajów porannych oddychań, ciekaw jestem jak to robisz – nagraj wideo.

Adam: Nagram. Mam to połączone z lekkim ruchem ciała, staram się właśnie pogłębiać to wrażenie oddechu i jakby skuteczność i używać dolnych mięśni dna miednicy specjalnym ruchem i po prostu takim trochę jestem ukwiałem. Staram się być biologicznym organizmem, który sobie na dnie oceanu swobodnie faluje i oddycha, no jest to też taki rodzaj medytacji. Uważam, że fajna ścieżka się przede mną otworzyła.

Igor: A powiedz mi, w jaki sposób się czułeś zaraz po tych ćwiczeniach.

Adam: Słuchaj, energetycznie mocno. Ja kiedyś byłem człowiekiem, który pił kawę zaraz po przebudzeniu, taką siekierę, by w ogóle otworzyć powieki zapiaskowane przez późne chodzenie spać. W tej chwili właśnie nowy Ja po prostu nie potrzebuję kawy. I generalnie zostawiam to sobie na późniejszy czas dnia jako przyjemność, jako rytuał, który sobie parzę z różnymi ziołami dodatkowo – żeby się tak nie pobudzać, nie potrzebuję takiego pobudzenia. Chociaż dzisiaj miałem, powiem Ci, miałem Skype’a z przyjacielem z Francji i który wszystkich nas serdecznie pozdrawia i chciałem być bardzo czujny, więc zrobiłem sobie taką wczesną kawkę, wyjątkowo.

Igor: Czyli te poranne oddychania, to będą Twoje poranne rutyny?

Adam: Jedna z wielu w tej chwili i będę się starać robić je w tym samym miejscu? Ja mam też takie swoje miejsce do medytacji, które sobie fajnie zaaranżowałem i pozwala mi ono się lepiej skoncentrować, bo trudną sztuką jest koncentracja. Natomiast te poranne oddychania, chcę robić naprzeciwko słońca. Ja jestem osobą, która się żywi słońcem. Żywi się tą energią i tym światłem. Wydaje mi się, że to jest najlepsze miejsce, by dodatkowo się “nachapać” tego słońca, tej energii. W prawdzie nie ma jeszcze produkowanej witaminy D w naszych geograficznych stronach, ale jest jakieś ciepło, coś pozytywnego, co może nam rozświetlić dzień.

Igor: Poza tym, lepiej wstaje się o wiele lepiej gdy budzi nas słońce, niż np. deszcz. No właśnie, wracając do porannych rutyn, wiele badań potwierdza, że początek dnia jest najważniejszy i kluczowy dla nas, dla naszego humoru i nastawienia podczas dnia. Brak rutyn to brak dobrego nastawienia. To zmniejsza nam szanse na powodzenie danego dnia. A nie ma nic gorszego niż takie średnie, lub takie słabe w naszej ocenie dni, bo to prowadzi do złego samopoczucia, a złe samopoczucie w konsekwencji może prowadzić do jednej z najgorszych chorób naszej cywilizacji, czyli do depresji. Mam tutaj ciekawą statystykę na temat depresji. Depresja w samej Wielkiej Brytanii kosztuje Rząd i Służbę Zdrowia między 74 a 99 miliardów funtów rocznie.

Adam: W Stanach Zjednoczonych te statystyki są jeszcze bardziej mrożące krew w żyłach.

Igor: To jest niesamowite, World Economic Forum mówi, że depresja choroba nr 1., która powoduje kolejne choroby, a co za tym idzie śmierć. Ale wracając do pozytywnych kwestii, nie chcemy dopuścić do tej depresji, stąd te poranne rutyny

Adam: I odpowiem Ci, ajuści. Taka szybka dygresja, po ostatnim podcaście przeanalizowaliśmy sobie, których słów najczęściej używamy i jednym z tych słów było “oczywiście”. Więc mamy teraz fajną listę synonimów i ajuści to takie trochę pradawne słowo. Także zgadzam się w stu procentach z tym co powiedziałeś. Chciałbym dodać tylko od siebie, z tych moich badań, które podsumowałbym tym, że poranne wstawanie daje nam strukturę dnia, daje nam strukturę też która rzutuje na naszą osobowość, ale i na samopoczucie. Właśnie to, że już coś osiągnęliśmy rano sprawia, że jesteśmy bardziej pewni siebie z jednej strony, z drugiej też naładowani, pełniejsi energii. Jeżeli mamy dobry plan na dzień, to taki poranek sprawi, że zakończy się ten dzień sukcesem. Wieczorem nie będziemy o niczym myśleć. Będziemy chcieli po prostu iść spać, by wcześnie wstać. To okazuje się, że będzie nasz najlepszy czas w ciągu dnia – ten poranek.

igor: No właśnie, ja sobie zapisałem takie zdanie, które wpadło mi do głowy na początku tygodnia. “Robiąc coś dla siebie, robisz coś dla innych”. I już Ci mówię dlaczego tak sądzę. Zauważyłem po sobie, że jeśli wykonam sobie na początek dnia taki zestaw porannych rutyn, o których zresztą za chwilę sobie porozmawiamy, mam poczucie spełnienia i tego, że wykonałem już dobrą robotę, jestem inaczej nastawiony do tego dnia. Widzę po sobie tą różnicę chociażby w kontakcie i zaangażowaniu w zabawę z moim synem. Mam wrażenie, że w tym prostych słowach “robiąc coś dla siebie, robisz coś dla innych” jest taka moc. To w jaki sposób Twój dzień się zacznie, będzie miało ogromny wpływ na to co się dzieje w Twoim otoczeniu i na Twoich interakcjach z innymi osobami.

Adam: Czyli tym promieniejesz, To, czym się naładujesz, to oddajesz. W każdej sferze psychicznej i emocjonalnej.

Igor: Oczywiście. Mam wrażenie, wiesz jestem takim typem zadaniowym, więc jeśli mam kilka zadań na początek dnia wykonanych – oczywiście to są zadania związane z tym co robię stricte dla siebie. Ale, mimo wszystko, te zadania zostały wykonane – mam poczucie spełnienia. Więc mogę się oddać większej beztrosce, zabawie, jestem bardziej empatyczny.

Adam: A pamiętajmy, że zabawa i beztroska, jest bardzo ważnym elementem w naszym życiu. Sprawia, że możemy myśleć swobodnie. Że nasze myśli nie są uwięzione w jakiś patternach, jakiś niepotrzebnych strukturach, które może dotyczą przeszłości, bo rozpamiętujemy, albo przyszłości. Dajemy sobie szansę na kreatywne myślenie. Coś twórczego, co jest dobre dla wszystkich innych ludzi.

Igor: A propos takiego nastawienia przeczytałem badania, które pochodzą z Ohio – dokładnie z Ohio State University. Tam mają takie duże call center – przebadali wszystkich pracowników pod kątem “jak będą rozwiązywali problemy osób, z  którymi rozmawiają przez telefon i jak będa oceniać nastawienie tych osób po drugiej stronie. Okazywało się, że osoby, które oczywiście są wyspane, które wykonały poranne rutyny, np jogging o wiele lepiej oceniały zachowania osób po drugiej stronie i szybciej rozwiązywały ich problemy.

Adam: To się przekłada np. na jakiekolwiek rozmowy o pracę. Widziałem takie badania na temat kandydatów, którzy byli przed i po posiłku. Zupełnie inna reakcja tych co mieli go zatrudnić, gdy byli głodni i gdy byli najedzeni. Pora dnia i świadomość tego, w którym momencie chcemy zawalczyć o nasze sprawy – możemy to świadomie ułożyć i sprawić, że będziemy bardziej skuteczni.

A ta skuteczność zaczyna się od własnej skuteczności, czyli od początku dnia

Igor: A ten początek dnia możemy układać sobie według naszego widzimisię. Są pewnego rodzaju rutyny, które wspierają różne aspekty naszego życia. Wspierają chociażby takie zdrowie fizyczne, nawadniają nasz organizm, albo wyciszają. Dają nam czas na przemyślenie swoich decyzji, albo dają nam czas na zaplanowanie swojego dnia. O tym też jeszcze porozmawiamy, bo są przynajmniej dwie szkoły planowania – albo z samego rana, albo wieczorem, dzień wcześniej. A jak możemy taką rutynę zbudować?

Adam. Przede wszystkim musimy wiedzieć jakie są możliwości. Na co nas stać? A stać nas na bardzo dużo. Jesteśmy w stanie zaskoczyć się totalnie. Ja np. jestem bardzo zaskoczony na co mnie stać ostatnio. Wprawdzie druga rzecz, która musi nastąpić to emocjonalny moment, który sprawi że będziemy zmotywowani do tej zmiany. Że będziemy chcieli swoje życie zmienić, dopóki ono się toczy.

Igor: I co to może być?

Adam: To może być coś co zaprogramujemy sobie sami, może być to jakieś doświadczenie, może to być też doświadczenie innej osoby, nawet traumatyczne, które przerobimy na chęć poprawy. O tych momentach powinniśmy porozmawiać w trakcie innego podcastu, bo jest to temat rzeka i w sumie dla każdego to może być inny moment. Wydaje mi się też, że ludzie mają bardzo różne historie, które były powodem zmian. Dla jednej osoby mogą to być na przykład narodziny dziecka, dla innej śmierć rodziców, rozstanie, dla jeszcze innych jakaś przypadkowa sytuacja na ulicy, np. przechodząc przez drogę prawie przejechał nas samochód, ale udało nam się ujść z życiem. Dla jednych może to być właśnie doświadczenie religijne, dla innych związane z podróżą. Jest cały wachlarz tych zdarzeń, które mogą sprawić, że coś przeskoczy nam w głowie, a jeżeli do tego dołączymy jakiś inteligentny projekt tej zmiany, znając swoje możliwości i progresywną ścieżkę budowania dodatkowych, nowych nawyków to osiągniemy sukces, uda nam się to. Musimy mieć też tą inteligencję w sobie i troszeczkę siebie znać.

Igor: Tak, przede wszystkim musimy sprawdzić jak do tej pory wyglądają nasze poranki, co jeszcze chcielibyśmy zrobić podczas tych naszych rutyn, co chcielibyśmy w tych porankach zmienić, a przede wszystkim ile zajmie nam to czasu. Żyjemy w dosyć szybkich czasach, tego czasu jest zawsze mało, więc musimy wygospodarować odrobinę miejsca na to co chcemy zrobić dla siebie i tutaj moim zdaniem to jest klucz. Znalezienie najpierw 15, 20 minut, dojdźmy do godziny, dwóch przed takim typowym początkiem dnia, bo ja zawsze za początek dnia uważałem łyk kawy wypity przy śniadaniu, a w tej chwili ten początek dnia zaczyna się o wiele, wiele wcześniej.

Adam: Żeby jeszcze dać ludziom do myślenia, którzy myślą, że żyją jak nocne marki albo w innym świecie, mi się zdarzały takie dni, a w zasadzie dłuższy czas w moim życiu, że nazywałem go “o dzisiaj wstałem przed Grunwaldem”. Grunwald to była 14:10, także bywało naprawdę różnie. Bywało tak, że kładłem się 3, czasami 4, dobrze mi się pracowało w nocy, wydawało mi się, że jestem produktywny i byłem w miarę produktywny. Natomiast nie dostawałem słońca, nie dostawałem też tyle ruchu ile potrzebowałem. Nie spełniałem w 100% mojego potencjału. Teraz jestem bliższy temu ideałowi, chociaż oczywiście granica się przesuwa, tak jak z ćwiczeniami fizycznymi, zawsze możemy znaleźć sobie coś trudniejszego. I to jest chyba też esencja życia, by uświadomić sobie, że to cały czas jest droga do doskonałości.

Igor: Poza tym pamiętajmy, że raz ustalone rutyny i tak będziemy zmieniać. Same pojedyncze rutyny również powinny się zmieniać, mózg bardzo lubi ułożone życie, pełne przewidywalnych schematów. Opowiemy sobie jeszcze o tym, że te schematy warto łamać chociażby w ramach pojedynczej rutyny czy nawyku

Adam: Fajnym aspektem łamania tych schematów jest odżywianie zmysłów, jeśli mamy naszą podstawową rutynę pod tytułem pijemy szklankę wody po przebudzeniu. Jest to letnia woda, która dobrze robi naszemu organizmowi, starajmy się zmysłowo pobyć trochę z tą szklanką, poczuć jaka jest faktura tej szklanki, jaka jest temperatura. Poczujmy zapach, wiem że woda nie pachnie, ale wokół wody coś pachnie. Potem jak smakuje – wiadomo woda nie smakuje, ale dla mnie jest to jeden ze wspanialszych smaków jaki znam. Uruchomić wszystkie zmysły i po prostu trochę nimi żonglować każdego dnia, nie robić takiego automatu. Bo właśnie automatyzacja prowadzi nas do stracenia kontroli nad życiem. Jeżeli są to pozytywne rutyny możemy osiągnąć wielkie sukcesy i być bardzo produktywnymi, ale jeżeli wpadamy w taką hipnozę to troszeczkę tracimy kontrolę. Mogą wtedy pojawić się nam negatywne nawyki i wtedy to już jest równia pochyła.

Igor: Wspomnieliśmy o planowaniu. Poranne rutyny i generalnie nawyki nie obejdą się bez planowania. Planowanie możemy wdrożyć jako część naszego porannego nawyku, jako część planowania całego dnia, tego co dzisiaj zrobimy, jaki projekt przed nami, co zrobimy w pracy, jak spędzimy czas z rodziną. Jestem zwolennikiem, co jest z resztą Twoją zasługą (przekonałeś mnie pokazując pewne badania) by to planowanie przełożyć na dzień wcześniej na wieczór. Możesz opowiedzieć o tym? Przypominam sobie, że wspomniałeś o różnicach w tym jak działa nasz mózg – raz kreatywnie, raz analitycznie.

Adam: Tak, wieczorem jesteśmy bardziej analityczni, bardziej kreatywni jesteśmy rano. Zostawmy sobie czas rano na manualne rzeczy, bo tak jak już wspomniałem o dłoniach to jest nasze narzędzie kreatywności – przynajmniej w moim przypadku. Jeżeli coś piszemy, piszmy rano odręcznie, wieczorem możemy pisać na komputerze. I teraz tak: moja historia jest taka, że już od jakiegoś czasu próbowałem ułożyć tą listę rutyn. Ułożyłem sobie najpierw to jak chcę by moje życie wyglądało, jakie są najważniejsze dla mnie w tym życiu. I spróbowałem sobie narysować drzewo na podstawie najważniejszych rzeczy – jak sprawić, żeby to trwało, żeby to się ulepszało, żebym był szczęśliwym człowiekiem. Zacząłem robić bardzo konkretne wypunktowania co chcę następnego dnia osiągnąć i jak to ma wyglądać, aż do przesady. Że napiję się wody, że wstanę, że wyjrzę przez okno, zobaczę jak wygląda świat z jednej strony mieszkania, z drugiej, bo mam okna na wschód-zachód. Zobaczę może słońce wschodzi, trochę napiję się tej wody, zacznę gimnastykę, zacznę oddychać, powoli przygotuję sobie śniadanie, w czasie przygotowywania śniadania będę robić też inne rzeczy, żeby nie marnować czasu. Trochę mi to zajęło, ale ta rutyna poranna dzięki temu stała się silniejsza i po prostu kładłem się spać z przekonaniem, że zrobię to rano. I nie zdarzało mi się od tego czasu żebym zasypiał dłużej. Może to są specyficzne czasy, indywidualnie dla mnie, może dla całej ludzkości, że jesteśmy bardziej czujni. Jako zwierzęta jesteśmy teraz w zagrożeniu, więc jesteśmy czujni od rana do wieczora. Czyli to jest taka rutyna wieczorna, która polega na przygotowaniu rutyny porannej. I na konkretnym wymyśleniu żeby konkretnie elementy w tym planie umieścić.

Igor: To jest ciekawe bo akurat o tej wieczornej rutynie mówimy w takim kontekście planowania i to nie musi być tylko i wyłącznie planowanie na zasadzie spisania listy “to do”, czyli co mamy do zrobienia, ale też przygotowania sobie elementów, które pomogą nam w porannych rutynach, w rozpoczęciu dnia. Ja np przygotowuję sobie buty do biegania, szykuję sobie już kurtkę w której będę biegał, słuchawki, by wstając o 5 rano i chodząc na paluszkach, ubierając się cichutko, nie obudzić syna. Ten wieczór jest czasem na przyszykowanie sobie tego wszystkiego.

Adam: To jest bardzo słuszne. Sprawia potem, że nasz mózg rano idzie…

Igor: Nie zastanawia się.

Adam: … idzie po nitce do kłębka. Nagle orientujemy się, że jesteśmy już w 5 zadaniu dziennym, a nasza świadomość dopiero zaczyna się budzić. Jest to korzystne, zwłaszcza jeśli chcemy sobie wykraść trochę czasu rano, szczególnie jeżeli jesteśmy bardzo zajęci i ledwo nam udaje się te 15 minut dodatkowo wykraść, żeby coś dla siebie zrobić.

Igor: Na to, że mamy mało czasu wpływa wiele czynników: kładziemy się za późno spać, przez to chcemy przespać jak najdłużej, budzimy się zbyt późno, więc bardzo szybko staramy się naszykować nasze dzieci do przedszkola, czy szkoły, a my sami w biegu próbujemy zdążyć do pracy. Więc mówiąc o porannych rutynach, wieczornym przygotowywaniu też musimy powiedzieć, że to wszystko nie uda się bez snu. I to takiego snu, pełnowartościowego przynajmniej 7 godzinnego

Adam: Tu różnie bywa, niektórzy krócej mogą spać podobno.

Igor: Muszę powiedzieć, że jeśli śpię poniżej 7 godzin czuje, że mógłbym zrobić więcej podczas dnia, ale po prostu nie mam siły i motywacji.

Adam: A powiedz mi drzemki sobie robisz?

Igor: Nie robię drzemek, chociaż słyszałem, żę są bardzo zdrowe, ale nigdy nie nauczyłem się drzemać.

Adam: Mi się zdarza czasami drzemać i są to piękne momenty, czasami niestety przeciągnięte, chociaż drzemka powinna być krótka, by spełniała swój cel – dostarczenia energii do duszy i ciała. Słuchajcie, będziemy próbować, by mieć jeszcze więcej czasu, więc może zastosuję jakiś system drzemkowy po za krótkim śnie. Jeszcze chciałem powiedzieć a propos tego dobrego snu, że częścią naszej wieczornej rutyny jest odcięcie się od tego niebieskiego światła, od wszystkich ekranów, jakie mamy. Tupnął bym najchętniej, żeby to do Was dotarło, że godzinę, dwie godziny przed snem, trzeba by odciąć się filmów, seriali, komputerów, telefonów, bo inaczej nie będziemy mogli zasnąć. Robimy jakieś dziwne psikusy naszemu mózgowi. On myśli nagle, że jest dzień, że trzeba działać. I mamy gonitwę myśli potem, zamiast ładnie iść spać z myślą o tym jak fajnie o tym staniemy, będziemy dokonywać fajnych rzeczy dla siebie i dla ludzkości.

Igor: Statystyk i badań na ten temat jest bardzo dużo. I tutaj znów amerykańscy badacze z University of Pittsburgh przebadali blisko 2000 osób, heavy użytkowników social media – czyli facebooka, instagrama, twittera. Okazało się, że większość z nich ma kłopoty ze snem. Tylko dlatego, iż przed zaśnięciem mieli nawyk scrollowania swoich tablic na smartfonie. To niebieskie światło wpływało na problemy, po pierwsze, z zaśnięciem i ten sen był płytszy

Adam: Także wyłączamy telefony, wyłączamy ekrany. Naszykujmy sobie przypomnienie w telefonie, niech on się sam upomni, żebyśmy go zostawili. To nam dobrze zrobi. I fajnym sposobem na zaśnięcie jest książka, wszystkie analogowe czynności. Ja po prostu zasypiam, jestem tak padnięty o tej 22:00. Mam swoje wieczorne modły, medytacyjne praktyki, które uprawiam, to też mnie wycisza. Staram się stosować techniki, które mnie uspokajają i uciszą, bym mógł zasnąć. I to się udaje.

Igor: Wracając, dużo mówimy o wieczorze, ale wróćmy do poranka. Najprostsza zasada, która pomoże nam zbudować fajny poranek, poranne rutyny to zacznijmy od jednej. Spróbujmy od czegoś prostego, coś co może nam łatwo wejść w nawyk, a potem będziemy mogli sobie łączyć te nawyki i rutyny w pary. Np. pobudka plus wypicie szklanki wody. Później możemy pomyśleć o prostych ćwiczeniach, ale zacznijmy od jednej prostej rutyny, która wejdzie nam w nawyk.

Adam: Możemy mieć też inną rutyną, możemy się przeciągnąć, zrobić coś świadomie. Niektórzy mają problem ze wstawaniem, wiem o tym z własnego doświadczenia, że po prostu wyłączamy budzik, włączamy snooze i śpimy dalej, bo my musimy się wyspać. To też w jakiś sposób można sobie hackować. Ten telefon, czy ten budzik dać do innego pokoju, można użyć aplikacji, np by wyłączyć budzik trzeba rozwiązać równanie.

Igor: Jeśli śpimy sami, ewentualnie mamy wyrozumiałych partnerów, możemy ten telefon położyć z daleka od nas, samo wstanie i pójście po ten telefon nas wybudzi. A jeśli jeszcze przy tym telefonie będzie szklanka wody, jej wypicie obudzi nas.

Adam: Rozumiem… rozumiem, przepraszam ktoś mnie ściga. Woda działa niesamowicie pobudzająco. Oddech to nasze pierwsze pożywienie. Jeżeli mamy dobre powietrze otwórzmy okna, przewietrzmy pokój, to nam da energię. A drugim jest woda – czysta woda. Obudzi nas i da nam zastrzyk tego, co niezbędne.

Igor: Co nas może przekonać do wczesnego wstawania to badania prowadzone przez Laurę Vanderkam, autorka książki “Co ludzie sukcesu robią przed śniadaniem”. W tych badaniach Laura wykazała, że 90% ludzi na wysokich stanowiskach wstaje przed 6 rano. Czyli jeśli chcesz mieć sukces w życiu wstawaj rano 🙂

Adam: Bezwzględnie. Przygotowałem różne nazwiska tych różnych CEO… 3:45 Tim Cook, ten od telefonów. Dwayne Rock Johnson, taki atleta amerykański, aktor z takim śmiesznym uśmiechem o 4 rano jest już na siłowni, gościu od Pepsi, wszyscy są krwiopijcami, od rana piją tą krew, no 4:30. Dalej patrzę, no niektórzy sobie trochę później wstają, ale 5:45, Oprah wstaje o 6, Elon Musk o 7…

Igor: Steve Jobs, Bill Gates…

Adam: Steve Jobs nawet po śmierci wstaje bardzo wcześnie.

Igor: Haha, tak, tak, dokładnie.

Adam: Słuchaj, Igor bo ty czytałeś ostatnio książkę o tym, że są różni ludzie, stworzeni do różnego czasu spania. Igor: Tak, podobno są 2 typy osób. Nie wszyscy są porannymi ptaszkami. Dzisiejsza gospodarka, styl pracy wymusza niejako i faworyzuje porannych ptaszków. Nie ma korporacji do których chodzisz sobie na 13, albo 14tą. Świat u nas wstaje raczej o świcie i większość firm zaczyna między 8 a 9tą. Niestety ten typ osób, który budzi się do życia o wiele później i na wysokich obrotach jest lekko po południu no ma trochę trudniej. Natomiast możemy spróbować zaplanować życie, byśmy w tym trybie pracowali. Apelujemy byśmy sprawdzali swoje ciało, robili próby.

Adam: Nie bójmy się eksperymentów

Igor: Opowiadamy o wielkich CEO, wielkich korporacji, ludzi sukcesu, którzy wstają bardzo wcześniej, a jednym z takich no wielkich ludzi sukcesu – Władimir Putin – jest nocnym markiem.

Adam. No bo knuje po nocach, najlepiej knuje się po nocach. Wszystkie ciemne sprawki dzieją się w nocy – diabły, demony, w ciągu dnia ich nie spotkamy.

Igor: Dlatego, że nie ma słońca 

Adam: Tak jest. Słuchajcie, teraz mamy optymistyczny czas, ponieważ jest wiosna, jest coraz więcej światła, idzie ocieplenie klimatu i wydaje mi się, że jest to jedno z pozytywnych aspektów tego zjawiska. To, że będzie cieplej. Więcej słońca. Wprawdzie to słońce nas kiedyś spali, naszą cywilizację całą, ale to jest kolej rzeczy, musimy się z tym pogodzić.

Igor: ale jeszcze trochę.

Ada: za kilka milionów lat, może będziemy jakimiś duchowymi istotami, które będą glutem kosmicznym, albo Bóg wie czym.To jest Odległa perspektywa. Ja jestem w Kulcie solarnym, jak Pradawni Słowianie, albo Babilończycy, Modlę się do słońca, bo jest ono tą energią, która mi daje wszystko. 

Igor: czyli żywisz się trochę słońcem?

Adam: tak, żywię się.

Igor: jak kolega Stachurski.

Adam: jak ma Stachurski na imię? Andrzej? Rafał? Roman?

Igor: na pewno jest to typ niepokorny. Adamie a powiedz mi w takim razie o twoich porannych rutynach.

Adam: właśnie chciałem się spytać o to samo, ale może zaczniemy od moich, ponieważ twoje są trochę większego kalibru.

Moje poranny rutyny. Po pierwsze dobrze się człowiek wysypia, a jeśli nawet nie to i tak wstaję, ostatnio 06:30. Tak mam budzik nastawiony, wstaję, trochę się rozciąga tak przy łóżku i idę napić się wody. Zawsze to robię. Czasami piję wodę z cytryną, a ostatnio piję zwykłą wodę. Wydaje mi się, że cytryna zimą trochę wychładza organizm i piję nie za zimno, czasem cieplejszą, jeśli jest mi zimno wodę. My w Łodzi mamy fantastyczną wodę w kranie i możemy ją pić nawet bez przygotowania. Też taka uwaga, jeżeli ktoś sobie przygotowuje wodę na noc, żeby została do rana to przykleimy tą wodę, przynajmniej w miastach to tyle kurzu jest, że potem wypijamy ten kurz i to nie jest dla nas jakoś specyficznie dobre, jakbyśmy sobie obliczyli to byśmy tonę tego kurzu w przeciągu życia wypili. Czyli robię sobie tą wodę i zaczynam praktykę oddechową lub i jakiś rodzaj jogi, Przygotowania do jogi, staram się robić skłony, aby krew napłynęła do głowy, staram się odciążyć kręgosłup w, bo walczę żeby kręgosłup w miarę silny w ciągu dnia. Zajmuje mi to niedużo narazie, powinno 0,5 h a u mnie jest to jakieś 10 min. Nawet się lekko czasem z pocę, jak dobrze zrobię, Ale nie jest to tak, że się ze mnie leje tylko jak to się mówi po angielsku: break a sweat. Czyli złamać pot, lekko się spocić.

Igor: a powiedz mi ty wstajesz bez problemu, nie włączasz sobie żadnych drzemek?

Adam: Ostatnio, powiem ci tak. Budzę się przed tym budzikiem i wyłączam budzik żeby mi potem nie przeszkadzał i nie dzwonił . Dzisiaj o piątej z minutami wstałem już zacząłem się krzątać i. Kotek też to pomaga, bo kot ma o piątej swoją poranną rutynę i jestem zadowolony jak z nim jestem. Czyli wypiłam wodę trochę się po rozciągam i przygotowuje się do zrobienia śniadania. Dzisiaj sobie jeszcze ziółka zrobiłem przed śniadaniem, wymagało to 5 min mojego czasu, trzeba być uważnym z tym i czujnym, żeby to dobrze zrobić. Robię śniadanie. Mam dwa typy śniadanie. Śniadanie zimowe, płatki owsiane, żurawinę, dużo kurkumy i imbiru, troche soli i trochę potem posłodzę to, dodam orzechy włoskie.To jest bardzo energetyzujące śniadanie, ja nazywam to papką.Bardzo mi to dobrze robi na mój układ trawienny. Kiedyś miałem notoryczne kłopoty ze zgagą. Pewnie przez dużą ilość wina i słodyczy, że ta zgaga jak mnie dopadła to był koniec.

Igor: to słodycze, wino na pewno nie.

Adam: miałem takiego menadżera kiedyś, który mówił że na zgagę najlepszy jest Pilzner i też się tego trzymałem i tak przez pewien czas leczyłem zgagę Pilznerem. Na dłuższą metę to nie działa.Może na chwilę, bo tam jest Goryczka. Letnie śniadanie to wiadomo, jakiś kefir, jogurt. Dodaje sobie lnu, bo lubię, miele sobie świeży + Ostropest plamisty, to ewoluuje, żeby się nie nudziło, staram się korzystać z sezonowych owoców np. Borówki jagody banany jabłka. Ostatnio poczułem że zadłużeniem te śniadania, bo poczułem się pełny zanim skończyłem jeść, a to mi trochę przeszkadza. Kolejny rytuał to wypróżnienie. Trzeba o tym powiedzieć.

Igor: Alleluja!

Adam: Alleluja. Jak mawiał kiedyś mój profesor od literatury, przed świętami do studentów: I przede wszystkim życzę państwu dobrego wypróżnienia, bo nawet nie wiecie jak to jest ważne. Oczywiście młodzi ludzie nie wiedzą, Bo dla nich jest to jak mrugnięcie. Natomiast jest dużo osób dla których stanowi to problem i potem całe życie jest podporządkowane temu żeby to zrobić. A jeśli sobie w naszej rutyny wrzucimy trochę rzeczy, które sprawiają, że nasz układ pokarmowy funkcjonuje lepiej to wypróżnienie też się poprawi i nie będzie takim problemem. Ja nie narzekam.

Igor: mój znajomy góral zawsze mówił: dobre sranie pół dupcenia. I coś chyba w tym jest.

Adam: dużo możemy śmiesznych anegdot tu przytoczyć. Jeszcze jedna rzecz: czasami jak się już obudzę, to mam jakieś pomysły. Ja mam dużo różnych pomysłów, związanych z różnymi działalnościami, które prowadzę w jej ogólnie pomysły na jakąś sztukę, na cokolwiek to zawsze zapisuje to analogowo. Czyli mam ołówek i to jest mój hack numer jeden na dzisiaj: Ostrze sobie ten ołówek na początku i to mi daje to uczucie, że ostrze też mój umysł, żeby był ostry i precyzyjny. By dokładnie przelał na papier to co mi w głowie siedzi i zapisuje sobie w notre się to co myślę. Czasami są to krótsze rzeczy, czasami dłuższe. Z biegiem lat nauczyłam się tego, aby umieć tak zapisać, żeby to później odczytać w 100%. Nie w sensie że pisze jak lekarz, nie obrażając lekarzy, jak kura pazurem że tak powiem, ale żeby miało to swoją strukturę. Czyli notes też staram się ustrukturalizować. To jest moje zadanie na ten rok, żeby to jeszcze usprawnić, ale na dzień dzisiejszy jest już lepiej. Często jedząc staram się nie oglądać telewizji i nie przeglądać maili jeszcze, nie czytać gazety i informacji ze świata, bo uważam że to zakłóci ten spokój, które sobie wypracowałem od rana. Wolę zanotować coś wtedy, zrobić coś kreatywnego.

Igor: to się z tobą w 100% zgodzę. Kiedyś pisałem sobie w swój kalendarz, w którym w różnych blokach, w zależności od godziny, wpisuję sobie informacje, co w tych blokach będę robił. Oczywiście są bloki z miejscem na pracę, bloki z miejscem na rodzinę. Ten poranek jest mój i tam w tym bloku mam napisane: nie sprawdzać maili! To dlatego, że ja notorycznie, po przebudzeniu sprawdzałem, co się dzieje w moich skrzynkach mailowych. To już mi ustawiało dzień. Przychodził mail, w którym ktoś mówił, że coś trzeba zrobić, albo że coś się stało i od tego momentu przez cały czas z tyłu głowy miałem tę informację, mimo że wiedziałem, że siadam do pracy od godziny dziewiątej, to w zasadzie od samego rana do dziewiątej myślałem tylko i wyłącznie o tej pracy. To jest straszne. Nie miałem tego poranka dla siebie, jedną nogą byłem w pracy.. To ważne, aby zostawić sobie ten poranek dla siebie, nie sprawdzać maili, nie czytać newsów. Nie zaśmiecajmy sobie na samym początku dnia głowy.

Adam: Igorze, to może teraz twoja strona medalu. Jak wygląda twoja poranna rutyna?

Igor: ja tych porannych rutyn mam dużo. Nie zawsze jednak wszystkie wykonuje. Te rutyny oczywiście ewoluują, ale podobnie jak ty tuż po przebudzeniu wypijam szklankę wody. Z tego względu, że po pierwsze chcę obudzić ten organizm, a po drugie nasz organizm, kiedy śpimy cały czas intensywnie pracuję i to, że my śpimy, to nie znaczy, że wszystkie nasze narządy idę spać. One mają co robić i pomagam organizmowi nawodnić się. To jest bardzo ważna rzecz.

Adam: jeśli mogę jedną małą rzecz dodać, przepraszam, że ci przerywam talk wypowiedzi. Ja kiedyś, jeszcze przed wypiciem wody płuczę usta. Kiedyś miałem rutyna że ssałem olej przez 20 min na czczo rano. Olej kokosowy lub słonecznikowy. To oczyszczało mój organizm. Przeczytałem takie badanie naukowe, że tak samo skuteczne jest płukanie olejem jak i samą wodą. Chodzi o ten ruch ssący. Raz na jakiś czas wykonuje to ponownie jestem przekonany o skuteczności tej metody. Wróćmy teraz do twojej rutyny.

Igor: tutaj jeszcze mówiąc o tej wodzie musimy wiedzieć, że woda jest niesamowicie dla nas ważna, a odwodnienie może spowodować spowodować spadek ciśnienia krwi. Badania wykazały, że picie niewystarczającej ilości wody może wpływać negatywnie, porównywalnie do jazdy pod wpływem alkoholu w momencie kiedy prowadzimy pojazd. Warto zwrócić na to uwagę i powinniśmy się nawadniać przez cały dzień. Ok wypiliśmy sobie szklankę wody ja zazwyczaj wtedy kładę się na łóżku lub siadam. Wykonuje metodę Wima Hofa, metodę oddychania, o której więcej możecie przeczytać na naszym blogu. To oddychanie nastraja mnie już na cały dzień. To jest ten moment, kiedy jednocześnie oddycham, a za chwilę z tego oddychania płynnie przechodzę do medytacji. Ta Medytacja jest dosłownie kilkuminutowa, ale ona też w bardzo fajny sposób oczyszcza mój umysł i zaraz potem ściele łóżko. To jest moja rutyna i jak zaczynałem zabawę z rutynami i z budowaniem nawyków, to zacząłem sobie od prostych rzeczy. Napij się szklankę wody, pościel łóżko…i to ustawiło moją głowę w stronę, że ja mogę rzeczywiście wprowadzić te rutyny i nawyki. To nie jest nic trudnego i potem możesz rzeczywiście budować sobie coraz trudniejsze nawyki i rutyny. Ścielenie łóżka to jest wojskowe metoda na zwiększenie motywacji. Na zaufanie do siebie na resztę dnia. I trochę tak tym ścieleniem łóżka zamykam ten etap. Noc się dla mnie skończyła i teraz już działamy. O ile się nie obudzi mój synek to idę sobie jeszcze pobiegać lub przejść się na spacer. To daje mi bardzo dużo, bo w tym czasie wpadają mi do głowy pomysły i to nie tylko na najbliższy dzień, ale też takie generalne pomysły, co mogę zrobić dalej w danym projekcie, a może bym wymyślił coś nowego, więc to jest też bardzo fajny czas dla mnie, jednocześnie aktywny fizycznie i już umysłowo również aktywny. Jak wracam to biorę zimny prysznic. 

Adam: jak zimny?

Igor: bardzo zimny. Najzimniejsza woda, jaką mam w kranie. Wskakuje sobie pod prysznic.

Adam: nawet zimą?

Igor: nawet zimą. Już udało mi się przyzwyczaić do tego. Nie było to łatwe. Łatwiej robi mi się zimne prysznice potym, jak wskoczyłem do jeziora i kąpałem się jeszcze w górskim potoku. O tym też możecie przeczytać na naszym blogu.

Weszło już mi to w nawyk i czasami brakuje mi, jeśli nie ma okazji żeby gdzieś wskoczyć do zimnego jeziora to ten zimny prysznic jest substytutem i to daje tyle energii, że przez pół dnia unosisz się kilka centymetrów nad ziemią. To jest niesamowite. Jeśli mam tyle szczęścia, że synek śpi, to siadam tak jak i ty do dziennika. Zapisuję tam różne rzeczy, proste afirmacje albo wypisuje sobie za co jestem wdzięczny, co się ciekawego wydarzyło poprzedniego dnia. To są moje podstawowe poranny rutyny. Z jednej strony jest ich dużo, a z drugiej strony to nie trwa więcej niż godzinę. Znalezienie w dzisiejszych czasach godziny z jednej strony brzmi absurdalnie trudno, ale uważam, że jeśli chcemy sobie pomóc to ten godzinę tylko i wyłącznie dla siebie powinniśmy znaleźć. Te rutyny to jest pewnego rodzaju dyscyplina dla mnie, dla nas dla naszego mózgu. Były żołnierz Navy Seals Jocko Willink, to jest ta postać która namawia wszystkich do wstawania o 4 rano, to on mówi, że dyscyplina oznacza wolność i trochę prawdy w tym jest, bo zachodzą pewne zmiany w twoim mózgu i zupełnie inaczej podchodzisz do życia. Ja zauważyłem, że mój poziom stresu jest o wiele niższy i takie codzienne, stresowe sytuacje w pracy, nie robią na mnie już żadnego wrażenia, szybciej znajduje rozwiązanie i mniej się zamartwiam. 

Adam: to bardzo mocne, bardzo ważna uwaga, bo z tym stresem to wszyscy chyba walczymy. Jeszcze chciałem taką afirmacje zrobić: w dzisiejszych czasach, czyli teraz, gdy jesteśmy w zamknięciu przymusowym nie musimy tracić czasu na dojeżdżanie do pracy. Nie wiem jak daleko macie do pracy, ale niech nam poda tą godzinę. Znajdźmy sobie tam godzinę i zaczniemy robić te rutyny właśnie teraz. Zobaczycie jak wszystko zacznie się prostować i wrócimy do nowej rzeczywistości i nie będziemy chcieli się rozstać z tymi rudy nami, bo będą nam one potrzebne żeby przetrwać tę nową rzeczywistość. 

Igor: dokładnie, to jest fantastyczny czas dla nas, dla naszego rozwoju, dla poznania siebie, więc działajmy. Ja mam nadzieję, że chociaż po części jesteśmy sprawcami tego, że zmotywujecię się do jakiś działań, do pracy nad sobą i jakby to nie brzmiało żołniersko: te rutyny naprawdę potrafią wiele zmienić w naszym życiu. Jak przysłuchuje się temu, co ty opowiadasz o rutynach, albo jakieś rutyny ja mam to z boku brzmi to bardzo schematycznie, a wręcz nudno i to, na co chciałbym zwrócić uwagę, to to, że w każdej rutynowe jesteśmy w stanie dokonywać sobie ciągłych zmian. Szczególnie ważne jest to dla naszego mózgu. Przeczytam teraz krótki akapit na temat tego, w jaki sposób nasz mózg działa. 

Naukowcy dowodzą, że nowe zadania zwiększają aktywność szeregu oddalonych od siebie regionów mózgu. Aktywność ta spada gdy wykonywany przez nas czynności są automatyczne i rutynowe. To, do czego my dążymy, czyli do tej rutyny z jednej strony jest dla nas dobre, ale popadanie w taką absurdalną rutyna i robienie wszystkiego dokładnie tak samo nie jest do końca dobre. Dla dlatego warto, chociaż by w niewielkim stopniu te nasze rutyny zmieniać. Pójdźmy pobiegać w inne miejsce, zmieńmy miejsce na medytacje.

Adam: Przepraszam, że się znów wtrące, ale ja bym nie zmieniał miejsca na medytacje, ale bym powiedział coś takiego: bądź my zawsze w tym miejscu inaczej, czyli czas jest inny, inne jest światło i jesteśmy innym człowiekiem. To niech będzie inne, bo wydaje mi się że miejsce medytacyjne powinno być to samo, bo to w jakiś sposób nas uzemia, i to dobrze robi też dla innych ludzi. Gdyby każdy człowiek miał takie swoje miejsce, i się uczę miał to miałoby to duży wpływ na rzeczywistość. Ja też dostrzegam aspekty zmysłowy. Przeżywaj my tej rutyny, nie róbmy ich jak roboty, Znajdźmy w sobie zen i bądź my w tej chwili całym sobą, czyli jak pijemy tą wodę to bądź my wdzięczni. Eksplorujemy emocjonalne stany, które te rutyny nam wnoszą. Gdy jemy śniadanie skoncentrujmy się tylko na tym, gdy ścielimy łóżko, niech to będzie najpiękniej pościelone łóżko jakie jest, niech wszystkie kanty będą proste. Ty powiedziałeś o tej żołnierskości. Ja np. staram się bardziej delikatnością operować, czyli łagodną sugestią, czymś co bardziej plastycznie ukierunkuje mnie na działanie. Lubię też czasami krzyknąć na siebie wewnętrznie i wiem że jest to boost motywacyjny. Daje mi Kopa w dupę. Dostaniesz kopa w dupę i wtedy zaczniesz działać: tak się mówi gdy jesteś rozleniwiony. Wydaje mi się że nie dla wszystkich jest to dobre. Część ludzi potrzebuje bardziej Miękkie go wejścia w tą rutyny, żeby nie budzić sobie niepotrzebnych stresów, które będą później do nas wracać. Wiesz o co mi chodzi? W zależności od naszego dzieciństwa i tego, jak zostaliśmy wychowani i kim jesteśmy w tej chwili musimy sami decydować w ten inteligentny sposób, jaka metoda jest dla nas najlepsze. Czy właśnie Żołnierska metoda, czy bardziej Delikatna metoda.

Igor: na każdego zadziała coś innego.

Adam: dokładnie, nie ma zasad. Każdy tworzy swoje zasady my tylko możemy się dzielić tym miedzy soba.

Igor: to jest teraz ciekawy czas na to, aby zacząć słuchać siebie, swojego organizmu, swoich myśli i swojej intuicji. Wydaje mi się, że o tej intuicji w dzisiejszych czasach zapominamy. Wracając jeszcze do tych lekkich zmian, to wyobrażam sobie że chociażby mycie zębów ręką niedominującą może przynieść wiele korzyści, zresztą takie angażowanie drugiej półkuli może spowodować szybki i znaczący rozwój regionów odpowiedzialnych za kontrolowanie i przetwarzanie informacji-tutaj rzecz jasna czytam z kartki.

Adam: czytasz ale to jest wszystko prawda, zgadzam się w 100%.

Igor: wrócę teraz do ciekawych osób, które w swoim życiu stosując stosowały rutyny. Ciekawym przykładem był Benjamin Franklin. Jeden z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych. Jego poranny rytuał zaczynam się o 5 rano i on też sobie tworzył takie bloki czasowe podczas swojego dnia. Był oczywiście czasu dla siebie, czas na pracę, drzemka i on między piątą a 7 rano miał czas tylko i wyłącznie dla siebie. Wykonywało tam pewnego rodzaju medytacje, modlitwy, łączył to z wysiłkiem fizycznym. To była bardzo ciekawa postać zresztą stworzę taką listę 13 cnót, które przedstawił swoje autobiografii. Przeczytam je teraz ponieważ są ciekawe pod kątem dzisiejszego życia. Umiar. Nie jedz do otępienia i nie pij do podniecenia. Milczenie. Mów tylko to, co może przynieść pożytek innym lub tobie. Unikaj próżnej rozmowy. Ład. Niech wszystkie twoje rzeczy mają swoje miejsce, i wszystkie twoje sprawy mają swój czas. Postanowienie. Po Stanów sobie czy nić co powinieneś, czyń bez zawodu to, coś postanowił sobie. Oszczędność. Nie czyń wydatków, chyba że dla dobra innych lub swego tzn. nic nie marnotraw. Pracowitość. Nie trać nigdy czasu, bądź zawsze zajęty czymś pożytecznym. Unikaj wszelkich, niepotrzebnych działań. Szczerość. Nie uciekaj się do krzywdzącego oszustwa. Myśl niewinnie i sprawiedliwie, a kiedy mówisz mów podobnie. Sprawiedliwość. Nie krzywdzi nikogo wyrządzając mu zło, bądź pozbawiając pożytków jakiemu się od Ciebie należą. Powściągliwość. Unikaj krańcowości, nie odczuwaj krzywd w takim stopniu, jak twoim zdaniem na to zasługują. Czystość. Nie pozwalaj na żadną nieczystość ciała, odzienia, czy mieszkania. Spokój. Niech ci nie zamęczają umysłu drobnostki lub też zdarzenia pospolite i nieuchronne. Surowość cielesna rzadko używa i płci tylko dla zdrowia albo potomstwa, nigdy dla otępienia i osłabienia lub szkody w twoim lub cudem spokoju i opinii. Pokora. Naśladuje jezusa i Sokratesa. To jest bardzo ciekawe połączenie: naśladuje jezusa i Sokratesa połączenie wiary i nauki i jakiegoś rodzaju balans, dialogu.

Adam: bardzo piękna lista, łatwo powiedzieć, bym powiedział apropo tych wszystkich cnót. Jest to fajna wskazówka na przyszłość.

Igor: no właśnie, bo ten Beniamin franklin miał bardzo ciekawy twój pierwszy blog: pobudka, mycie, odmówienie wszechmogący i dobroci, rozważanie spraw dnia i powzięcie odpowiednich postanowień na cały dzień. Przestudiowanie tabelki, śniadanie. On wszystko zapisywał sobie w tabelkach, czyli to co my mamy teraz dzisiaj w naszych nowoczesnych smartfonach, jaką kalendarz.

Adam: I możemy go używać bardzo kreatywnie i bardzo skutecznie, o czym się też wkrótce dowiecie z naszych kanałów informacyjnych. Ja bym powiedział jeszcze apropo Franklina że Stany Zjednoczone to był kiedyś wspaniały kraj, jeżeli tacy ludzie go zakładali to była największa nadzieja ludzkości. Co się z nim stało to jest rozmowa na innyny temat, natomiast ten drogowskaz który oni wtedy powzięli i zbudowali dla nas jest godny naśladowania i wciąż aktualny. Jeśli mogę to też mam jeszcze kilka śmiesznych rzeczy do powiedzenia. Może nie tak dobrych i głębokich. Ja mam taką refleksję, że fenomen życia na naszej planecie, taki jaki znamy, nie odkryliśmy jeszcze nigdzie indziej, może jakieś szczątki na innych planetach. Rozwinął się przez rutyny, czyli przez powtarzalne czynności, ale właśnie z otwartością – mamy ewolucję. Jeżeli jesteśmy już na etapie po jedno komórkowym, Jeżeli jesteśmy jakimś zwierzęciem to mamy te rutyny: sprawdzamy czy nie ma drapieżników, mamy rutyny przemieszczania się do ciepłych krajów jak jesteśmy ptakami. Czytałem takie pytanie o biednych ptaszkach, które siedzą w klatkach laboratoriach, że one w trakcie migracji tego gatunku przemieszczają się na południe klatki i tam siedzą więcej. Czyli jest to genetycznie zakodowane bądź są to jakieś informacje które przekazują sobie jakieś innej formie, nie do końca jeszcze zbadane, bo tak naprawdę jeszcze bardzo mało wiemy o świecie, o rzeczywistości. Te wszystkie rutyny prowadziły życie do przodu i cały czas prowadzą I dlatego my również powinniśmy w nie wejść, żeby świadomie ewoluować. Ponieważ mamy szansę stać się czymś nowym, czyli człowiek ma szansę stać się czymś innym niż jest i niż był dotychczas i miejmy nadzieję, że czymś lepszym, czymś co połączy wszystkie pozytywne aspekty życia.

Igor: tak. Piękne. Będziemy chyba powoli kończyć Adamie.

Adam: no żeśmy porozmawiali ładnie znowu.

Igor: troszkę porozmawialiśmy, znowu godzina minęła wy moment. Czytałeś coś ciekawego, czym mógłby się podzielić?

Adam: Wiesz co, powiem ci szczerze i przykro mi jest, że nie mam czasu teraz czytać, ale za tydzień przeczytam obiecuję haha ha.

Igor: to ja może się pochwalę. Czytam ciekawą książkę. W tamtym tygodniu wspominałem o książce „Dlaczego śpimy, odkrywanie potęgi snu i marzeń” i to jest bardzo ciekawa książka w kontekście chociażby tego, dlaczego ten sen jest dla nas ważny i będzie bardzo ważny i będzie skutkował tym, jak te nasze poranny nawyki będą wyglądały i jak cały dzień będzie wyglądał. Teraz rozpocząłem czytanie książki Siła nawyku Charlesa Duhigga, dlaczego robimy to, co robimy, jak można to zmienić w życiu i biznesie. Socjologiczne i psychologiczne podejście do tematu budowania nawyków. Bardzo ciekawa książka, która właśnie pomoże nam zbudować poranny rutyny i nie tylko po ranne, bo budowanie nawyków okazuje się nie tak prostym procesem i musimy trochę dowiedzieć się więcej na ten temat, jak sobie pomóc jak przechytrzyć mózg, który zawsze szuka najprostszego rozwiązania.Jest takim trochę leniuszkiem.

Adam: przepraszam, szybka myśli na ten temat. Zwłaszcza jest to istotne, kiedy jesteśmy wdrożenie w złe nawyki i złe rutyny to bardzo trudne jest przejście w te pozytywne. Ten switch jest tutaj kluczowy. Jeszcze raz powiem, tak jak ja uważam musi być ten moment jakiegoś załamania rytmu tych rutyn. Musi być coś co otworzy nam świadomość i sprawi, dzięki emocjom, że zrozumiemy, jak ważna jest ta zmiana i wtedy musimy wlać to w nową strukturę i dać sobie trochę czasu, a ona zacznie się sama napędzać. Musimy być cierpliwi i musimy mieć dobry projekt.

Igor: no tak, cierpliwość jest tutaj bardzo ważną cnotą oczywiście. O czym opowie my w następnym odcinku? W kolejny poniedziałek? Ja miałem pomysł, żeby porozmawiac o sztuce, w takim kontekście sztuki jako środka wyrazu, który wspiera nasze zdrowie, o takiej można powiedzieć terapii sztuką.

Adam: terapii sztuką, ale też o formach uczestnictwa w sztuce, jak możemy być aktywni nawet po tej drugiej stronie, jako odbiorcy no i oczywiście ten podcast zachęci mam nadzieję Was do spróbowania różnych ekspresji, różnych form ekspresji i do stworzenia kawałka piękna na tej ziemi.

Igor: po to jesteśmy na ziemi. To co, kończymy?

Adam: kończymy, życzymy wam miłego tygodnia, owocnego, pełnego nowych wyzwań i dobrych rutyn.

Igor: Zapraszamy na naszego bloga i na nasze profile społecznościowe. Będzie nam bardzo miło jeśli przeczytacie jeszcze parę artykułów od nas i dawajcie znać, co sądzicie o porannych rutynach i czy wy też jest prowadzicie. A może już macie jakiś poranny rutyny, którymi chce się podzielić z nami, jestem bardzo ciekaw, jak wy sobie z tym radzi cię.

Adam: ja również chętnie poczytam i odpowiem.

Igor: trzymajcie się, miłego dnia, narazie.

Adam: trzymajcie się, hej!

Co w kolejnym odcinku?

Już w najbliższy poniedziałek trzeci odcinek naszego podcastu. Porozmawiamy w nim o sztucem, jako środkowi wyrazu, który wspiera zdrowie, o terapii sztuką, tworzeniu i kontemplacji. Do usłyszenia!.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *