Inny Rytm Podcast: #3 Sztuka w Czasach Szumu

scroll

Witamy w trzecim odcinku Podcastu Inny Rytm. Dziś porozmawiamy o sztuce, jako środkowi wyrazu, który wspiera zdrowie, o terapii sztuką, tworzeniu i kontemplacji.

Zapraszamy do odsłuchu. Napiszcie, czy tego typu forma wypowiedzi odpowiada Wam? A może chcielibyście o czymś posłuchać? Poniżej znajdziesz również pełny zapis naszej rozmowy.

Słuchaj nas m.in. w Spotify

W tym odcinku usłyszysz

  • O sztuce, jej terapeutycznych właściwościach, obcowaniu z nią
  • O relacji twórcy i odbiorcy ze sztuką
  • Czym dla nas jest sztuka?
  • O wpływie sztuki na ludzkie życie
  • O terapii Sztuką
  • O mindfulness w kontekście sztuki
  • Jak obcować ze sztuką w czasie Pandemii
  • Jaki kawał sztuki udało nam się zobaczyć?

Gdzie posłuchać naszych podcastów?

Inny Rytm Podcast #3: Sztuka w Czasach Szumu

Za transkrypcję serdecznie dziękujemy Marcinowi Jankowskiemu!

Igor: Tym pięknym dźwiękiem tybetańskiej misy witamy was w 3 odcinku naszego
podcastu „Inny Rytm”. Czym jest Inny Rytm? To filozofia zmiany i praktyka
samorozwoju oparta na naszych doświadczeniach, mądrości przodków i wiedzy
naukowej. Cieszymy się, że mamy możliwość już po raz trzeci spotkać się, co
prawda na odległość, ale zawsze i porozmawiać o tematach, które nas ciekawią w
kontekście rozwoju człowieka i generalnie społeczeństwa. Ale wracając do sedna,
jeszcze raz cześć, jestem Igor.

Adam: Cześć, ja jestem Adam. Muszę … o teraz do was jestem bliżej, bo musiałem
obrócić mikrofon, żeby miskę tutaj nagłośnić. Cieszymy się ba…
Igor: To był piękny dźwięk!
Adam: Tak, miska jest prosto z Tybetu, mam bardzo fajnego, tutaj, gościa w Tybecie,
który pośredniczy w zamówieniu, w całym procesie. Jakby ktoś sobie życzył taką
misę kupić, to on może pomóc. Bardzo ucierpieli w tym Tybecie, jak było to
trzęsienie ziemi kilka lat temu. No jak wszyscy teraz, nie mają z czego żyć. Także
takie zamówienie na pewno będzie bardzo mile widziane.
Igor: Powiem wam, że zgłoszę się.
Adam: Powiem wam, że to jest świetny instrument, który dostałem i naprawdę
bardzo fajne wibracje przekazuje.
Igor: Ja ostatnio chciałem sobie jeszcze kupić coś w rodzaju, nie wiem jak to się
nazywa, taki metalowy bęben, który też ma takie dosyć ciekawe dźwięki. Niestety
zapomniałem jak on się nazywa. Może mnie naprowadzisz?
Adam: Duży bęben?
Igor: Taki, wiesz co, duży okrągły i on a takie wgłębienia na około. Trochę wygląda
jak spodek UFO.
Adam: Aa czyli steeldrum.
Igor: Tak, tak, tak, dokładnie.
Adam: I to jest bardziej instrument, no melodyczny niż perkusyjny, no perkusyjnomelodyczny. Mój kolega ma dwa. Janek. Bardzo fajny instrument. Powiem Ci, że
granie na tym, bo to jest zupełnie… rozłożenie dźwięków… dla muzyka jest to
zupełnie inna struktura. Bardzo człowiek się długo w tym odnajduje, ale wpadasz w
trans błyskawicznie. Fajne dźwięki.
Igor: Bardzo mi się podoba dźwięk wydawany przez ten instrument. Adamie, jak Ci
minął tydzień i jak się dzisiaj czujesz?
Adam: Miałem ciekawe sny, już Ci mówiłem, śnił mi się komediant.
Igor: Kabareciarz!
Adam: Kabareciarz, tak. Król złoty naszej sceny, czyli Midas polskiej sceny standup’u. Ale bez nazwisk, na razie, może. Miałem dosyć, jak zwykle ostatnio,
intensywny tydzień. Miałem kilka załamań, takich, że tak powiem, pospałem dłużej
raz, trochę się wina napiłem, trochę ze mnie coś wychodzi dziwnego. Myślę, że
wszyscy walczymy, z jakimiś ciemnymi stronami. Zacząłem robić taki eksperyment z
ludźmi na Facebooku, że robię takie wieczorki taneczne, że każdy tańczy, mam
nadzieje każdy, tańczy w swoim domu. Ja tańczę w pocie czoła i ludzie wrzucają
piosenki. Wydaje mi się, że to jest taka fajna terapia wspólna i fajne doświadczenie,
szczególnie dla tych, którzy się angażują fizycznie w ten ruch. Czyli po prostu
wrzucamy sobie piosenki na walla i tańczymy do nich, wzajemnie, tworząc taką
dyskotekę na odległość.
Igor: Bardzo mi się podoba ten pomysł. Ostatni raz brałem udział, dzisiaj mamy 3
kwietnia w dniu, w którym to nagrywamy i dzisiaj też planujesz?
Adam: Tak, tak, zaplanowałem na dzisiaj, na piątek na 19:00. Tak chciałem robić co
tydzień. 19:00 – 22:00. No i co? I po prostu damy czadu. Nie mogę się doczekać.
Igor: Także my w momencie, w którym to usłyszycie jesteśmy już po takiej
potańcówce, ale na pewno Adam zorganizuje kolejną, o czym was powiadomi. A
dzisiaj, jako, że jest 3 kwietnia, to mamy dość nietypowy dzień, dzień tęczy.
Adam: Oo!
Igor: Tak, wyrwałem, w ogóle, taką kartkę z kalendarza, ostatnio zrobiłem sobie taki
nowy nawyk, wyrywam kartki z kalendarza, a tam cytat dnia: „Póty się człowiek w
pięknej rzeczy kocha, póki piękniejszej nie ujrzy” i to powiedział Michał Rej, to jest
piękny wstęp do naszego dzisiejszego tematu, którym będzie …
Adam: Sztuka.
Igor: Sztuka.
Adam: Terapia sztuką. Porozmawiamy o egzystencji ze sztuką. Porozmawiamy o
ulubionych artystach. Porozmawiamy o metodach w jakich sztuka może nam pomóc
w życiu codziennym i w różnych kontekstach. Nie zawsze jako twórcy, ale również
odbiorcy. To może być równie mocne i dobre doświadczenie dla naszej egzystencji. I
teraz mamy też dla was tutaj taką jedną informację, że ja tutaj gram na żywo
muzykę i właśnie zastanawiałem się czy to będzie miało sens, ale właśnie, powiem
Ci Igor, że ja niestety odpływam. Zaczynam grać, ty tego nie słyszysz niestety.
Igor: I następuje dziwna sytuacja.
Adam: Tak.
Igor: Z twojej strony jest cicho, ja z kolei coś do Ciebie mówię, a ty mnie nie
słuchasz.
Adam: A ty słyszysz jakieś moje na klawiaturze sterującej, jakieś tam dźwięki. Także
teraz przestałem. Może dogram po prostu po fakcie, albo czasami sobie coś
plumknę. Nie będę tego robić, bo to jest nie fair. Nie jesteśmy połączeni i co ja się
będę tutaj izolować, alienować, kiedy powinniśmy być razem i zróbmy to po prostu
tak po staremu.
Igor: To może zróbmy tak, że po nagraniu jeszcze pograsz i może umilisz paroma
dźwiękami gdzieś tam w tle.
Adam: Tak, tak zrobię, bo właśnie dochodziły do nas takie głosy, znajoma mówiła, że
jak już jest podcast, to nie pozostaje nic innego jak włączyć sobie muzykę
relaksacyjną i nasze głosy. Trochę mnie to zabolało, bo mi się wydawało, że nasze
głosy są już tak relaksacyjne…
Igor: Wystarczająco!
Adam: A tutaj jeszcze trzeba muzyczkę, no to już nie włączaj, bo od nas będzie ta
muzyczka dodatkowo, cichutko sobie będziemy sączyć.
Igor: Okej, wracając do tematu sztuki, zacznę od badania naukowego, tak trochę
nietypowo, bo sztuka może nie koniecznie musi zacząć się od naukowych badań. W
nowym numerze opublikowanym w British Medical Jurnal udowodniono, że
obcowanie ze sztuką w muzeach lub galeriach sztuki może wydłużać życie. A skąd
takie wnioski? Badacze przebadali blisko 7000 osób w wieku powyżej 50 lat, aby
sprawdzić czy da się znaleźć związek między zaangażowaniem w sztukę, a
umieralnością. No i okazało się, że rzeczywiście udało się znaleźć ten związek.
Okazało się, że osoby, które częściej obcują ze sztuką i to różnego rodzaju sztuką,
żyją dłużej.
Adam: Nie dziwi nic, że tak powiem.
Igor: Nie dziwi nic.
Adam: Tak to jest, badania nad wpływem sztuki na nasze zdrowie, samopoczucie to
jest właśnie kwestia świadomego użycia tej artoterapii, terapii sztuką. I to się zaczęło
na świecie kumulować po wojnach. Czyli po pierwszej wojnie, a szczególnie po
drugiej wojnie światowej. Gdzie medycyna nie miała po prostu odpowiedzi na te
traumy, które zostały w ludziach, w żołnierzach i po prostu pięknie się rozrosło i wiele
tysięcy osób jest praktykującymi terapeutami. Słuchajcie, to jest coś wspaniałego.
Można sobie oczywiście takiego terapeutę znaleźć, ale można też samemu zostać
takim terapeutą, do czego będziemy was zachęcać w naszej dzisiejszej audycji.
Żeby trochę czasu poświęcić na odnalezienie kontaktu ze sobą przez medium sztuki.
Igor: Tak, bo chociażby ten terapeutyczny kontekst, o którym mówisz, artterapii,
rzeczywiście taki boom zyskał po drugiej wojnie światowej, kiedy ludzie mieli trochę
więcej czasu na zastanawianie się nad takimi rzeczami, natomiast już ponad 130 lat
temu francuscy lekarze zwrócili uwagę, że w wielu chorobach terapia sztuką może
pomagać. No i od tamtej pory trwają ciągle nowe badania.
Adam: Tak, a nawet jak nie było badań kiedyś, to musimy sobie zdawać sprawę z
tego, że w takich plemiennych cywilizacjach, szamani odgrywali rolę lekarzy i oni
leczyli sztuką, tak? Czyli leczyli tańcem, leczyli śpiewem, leczyli dźwiękiem bębna,
rytmicznym.
Igor: Właśnie usłyszałem u Ciebie piękny dźwięk szamański, to chyba był domofon.
Adam: Tak, domofon. Nienawidzę, zmienili nam domofon i to jest tak stresująca
rzecz. Można wyłączyć, ale wtedy zakupy nie przyjadą i będziemy skazani na jakieś
zżeranie kurzu spod kaloryfera.
Igor: Tak, bo przypominamy, że ze względu na pandemię nagrywamy w dwóch
osobnych miejscach, jesteśmy bezpieczni.
Adam: Jesteśmy bezpieczni a mnie bardzo ciągnie żeby wyskoczyć, ostatnio
znajoma też powiedziała, że przynajmniej masz balkon, ja mówię „po co mi balkon,
żeby móc wyskoczyć?” Żeby łatwiej było wyskoczyć?
Igor: Ale nisko mieszkasz.
Adam: Tak, by się skończyło na jakichś połamaniach.
Igor: No tylko połamania. Okej wróćmy do tematu sztuki. Adamie, jak swoimi
słowami byś opisał czym w ogóle jest ta sztuka?
Adam: Dla mnie sztuka jest przede wszystkim ludzką ekspresją. Jest to taki
najbardziej prymitywny, a zarazem szczery i inteligentny komunikat, który możemy
wydać światu. Wymaga dużej odwagi, żeby czymś się podzielić, ale też am akt
twórczy wymaga odwagi. Żeby mieć w sobie tę siłę, żeby przekazać tę energię w
postaci jakiegoś działania, czy jakiejś pracy, czyli to jest uważam, czemu często tego
ludzi nie robią. Bo nie mają tej odwagi. Czyli potrzeba jakiegoś wyzwolenia. Dla mnie
sztuka zawsze była jakimś rytuałem. To mi się bardzo podobało i staram się tak robić
cały czas, żeby ten czas poświęcony na to działanie był tym czasem, takim świętym.
Wyjętym trochę z rzeczywistości po to żeby ta rzeczywistość potem była bardziej
pełna. Pełniejsza mojej wrażliwości, otwarcia Sztuka otwiera.
Igor: To ciekawe dwie rzeczy poruszyłeś, bo po pierwsze powiedziałeś, że sztuka
pełni taką funkcję wyzwolenia i to bardzo daje się odczuć w momencie kiedy
tę sztukę się tworzy. A jeszcze kiedy tę sztukę tworzy się na zasadzie jakiegoś
performance’u, ewentualnie czegoś, gdzie widzisz interakcję z odbiorcą. I druga
rzecz, na którą zwróciłem uwagę , to powiedziałeś, że trzeba być dosyć silną osobą i
pewną, by tę sztukę tworzyć i by ją przekazywać innym. Co jest dosyć takim
ciekawym paradoksem, bo artyści, w ogóle ludzi, którzy tworzą sztukę, z reguły są
bardzo wrażliwi. I są bardzo wrażliwi też na pewnego rodzaju krytykę i ocenę swoich
własnych prac.
Adam: Także bywa w życiu, że Ci mniej wrażliwi osiągają większy sukces, bo po
prostu idą do przodu po trupach i nie przejmują się niczym i robią tam swoją robotę.
Zwróćmy uwagę na tych wrażliwych. Odnajdźmy ich. Fajne jest to w sztuce dla mnie
też, że sztuka potrzebuje poszukiwania. Że to jest jakiś rodzaj wyprawy. Naszej
może wewnętrznej. A może też nawet zewnętrznej, czyli znajdźmy tę sztukę w
rzeczywistości. To trochę może jest psychopatyczne, ja często lubię jakieś
nierówności na chodnikach, jest to dla mnie jakiś fajny rodzaj abstrakcyjnej sztuki.
Lubię też obdarte mury, jak tynk opada, stare rzeczy bo czas jest dla mnie fajnym
artystą
Igor: W tym kontekście, wydaje mi się, że tutaj jest fajna funkcja sztuki, funkcja
poznawcza, ponieważ to co widzisz, odbierasz nie tylko jako dzieło, ale też jako
pewnego rodzaju historię, historię, która się wydarzyła. Mówisz tu o jakichś murach,
o chodnikach, po tych chodnikach chodzili ludzie, są takie a nie inne, to skłania do
refleksji, a może też wytworzyć chęć tworzenia czegoś. Ja bardzo często chodząc
po mieście zatrzymuję się na chwilę by zrobić zdjęcie na przykład jakiejś
architekturze, ja bardzo lubię te wszystkie formy geometryczne, zwłaszcza łamanie
tych form geometrycznych, czyli idealna symetria, która w którymś miejscu jest
złamana. To bardzo często możesz zobaczyć sobie w tej naszej przestrzeni
miejskiej. Co jest ciekawe, to jest świetne ćwiczenie na taką uważność w momencie
gdy idziemy sobie do pracy, no teraz nie wszyscy chodzimy do pracy, bo część z nas
ma home office’y, ale nawet patrząc sobie przez okno, albo patrząc na przedmioty u
nas w mieszkaniu możemy uwolnić sobie taką naszą twórczą potrzebę i poróbmy
zdjęcia na przykład.
Adam: Tak, ale nawet samym patrzeniem to my też kadrujemy, nie trzeba wychodzić,
żeby coś nowego zobaczyć, w naszym domu na przykład. To jest coś co nas łączy,
bo ja też jakby dostrzegam taką dużą moc kontrapunktu. I to nas połączyło w Innym
Rytmie. Żeby szukać tych rzeczy, które nas trochę wybijają, ale są też w tym
komunikacie. Wielu teoretyków sztuki na czele z Umberto Eco znajduje to, że ten
komunikat zwrotny, czyli złamanie rytmu jest tą esencją sztuki, że coś sprawia, że
się zastanawiamy nad tym. Że zwraca na siebie uwagę dodatkowo. To jest też na
przykład w tańcu. Co sprawia, że chcemy tańczyć? To jest też jakiś rodzaj synkopy.
Synkopa sprawia, że nam się biodra ruszają, że nam ciało się zaczyna ruszać. Sam
prosty, mechaniczny rytm nie do końca jest taneczny i rzeczywiście nie chce nam się
tańczyć. My lubimy tańczyć, kiedy fajny bas gra. Czyli ta synkopa przenoszona jest
na jakąś prostą melodię emocjonalnie. Tak jak widzisz w architekturze, tak samo w
muzyce, tak samo chyba w każdym medium to złamanie rytmu jest możliwe. Bobrują
u Ciebie?
Igor: A czyli teraz ty słyszałeś?
Adam: Tak słyszałem. To to też trzeba wykorzystać. Ja wredny jestem trochę, jak mi
kiedyś przeszkadzano, właśnie jakimś bobrowaniem, to potrafiłem potem z
przesterami na gitarze przez dwie godziny, złośliwie piłować. „I ja mam taką
muzyczkę, ty miałeś taką, a ja mam taką”. I Ci ludzie, co to robili już dawno poszli do
domu, a Ci biedni lokalni właściciele mieszkań zostali. Słuchaj, bardzo ciekawe jest
to twoje bobrowanie, z mojej strony jakieś dźwięki.
Igor: Ja myślę, że sąsiedzi się odgrywają na mnie. Przez wiele lat wracałem po
graniu w klubach jako DJ i gdzieś o 4;00/5;00 nad ranem miałem ochotę jeszcze
sobie pograć.
Adam: Afterki sobie robiłeś?
Igor: Robiłem sobie afterki, często nawet samotne afterki. Odpalałem dźwięk bardzo
głośno, bo byłem już przyzwyczajony do głośnego dźwięku w klubie, to ten sam
poziom głośności musiał być utrzymywany i jeszcze tak z godzinę/ dwie potrafiłem
sobie pograć na gramofonach, także 1:1.
Adam: Także walka trwa.
Igor: Walka trwa.
Adam: No trzeba się szanować z tym dźwiękiem. Fajnie jak ktoś coś fajnego
puszcza. Ja mam na przykład sąsiada, który dwa razy do roku puszcza „Dark Side
Of The Moon” Pink Floyd’ów i robi to mega głośno, jest starszym panem. Bardzo mi
się to podoba. Ja czasami też gram na gitarze żeby mnie usłyszał, jakieś fragmenty
tej płyty, żebyśmy jakąś złapali nić. Też doceniam, bo z domu wyniosłem od mojego
ojca sympatie dla tego zespołu. Szczególnie dla tej płyty. I to jest bardzo fajna
komunikacja. Z naprzeciwka też fajnie grają czasami. Gorzej jak grają rzeczy, które
nam się nie podobają. A jeszcze gorzej jak grają rzeczy, które nam się nie podobają
20, 30 razy pod rząd i potem ona stają się naszym wirusem umysłu i nie możemy się
ich wyzbyć. Musimy później sobie miskę tybetańską włączyć, tylko że jej nie słychać,
jak ktoś tak głośno gra. Także kultura dźwiękowa i higiena dźwiękowa jest ważnym
elementem sztuki, czyli starajmy się nie zakłócać przestrzeni dźwiękowej,
przestrzeni wizualnej też innym. Niech nas zaproszą do swojej przestrzeni, dzięki
pięknu, które im pokazujemy.
Igor: Ta sztuka w ogóle zaprasza do siebie, do swojego wnętrza. Z różnych
przyczyn, bo taką przyczyną części sztuki jest taka etyczna, czy nawet bym
powiedział propagandowa. Bo ta sztuka może nas w pewnym sensie wychować,
pouczyć lub nakłonić do pewnego rodzaju refleksji, bo często sztuka spłycana jest
tylko do kwestii estetyki, a to zupełnie nie o to chodzi. Estetyka jest częścią sztuki,
ale brak estetyki również jest sztuką, a odsiewa część odbiorców.
Adam: Tak, tu jakby XX wiek splatał nam dużo figli, wydawało się na początku historii
człowieczeństwa, że właśnie ten akt kreacji, ta odwaga, która jest afirmacją życia i
afirmacją życia wobec śmierci, wobec tego, że wszyscy kiedyś umrzemy, a mimo to
chcemy afirmować to życie. To w XX wieku, przez te zawiruchy wojenne, troszeczkę
straciliśmy tą bezpośredniość tego komunikatu i okej.
Igor: Ja bym nawet powiedział, że nie tyle wojna, co chociaż poniekąd to się ze sobą
łączy, rewolucja przemysłowa zmieniła trochę postrzeganie sztuki i stąd chociaż
sztuk użytkowa.
Adam: Okej, dodatkowo też dźwięk maszyn, to też wpłynęło na psychikę.
Igor: I na postrzeganie muzyki, tworzenie muzyki i szukanie też tego typu dźwięków
w muzyce.
Adam: A ponieważ sztuki się przenikają to też zaczęło się dziać i super. Dzięki temu
ludzie mogą się wyrażać i mogą też szukać jakiegoś piękna w tym wszystkim,
znajdować swoje ścieżki, ścieżki indywidualnej ekspresji. To jest to, co jest dobrego
na ziemi. Tak naprawdę najlepszego, cały ten aspekt transformacji. To też chciałem
powiedzieć, że dla mnie zawsze sztuka też była transformacją emocjonalną. To jest
już takie trochę clishe, że te emocje miłosne, romantyczne musimy transformować
na piękny wiersz dla ukochanej, czy też jakiś utwór muzyczny, czy też może zrobimy
jej portret, wyrzeźbimy, co często śmiesznie się kończy, bo trudną sztuką jest
rzeźbienie i potem ofiarujemy jako wyraz naszej emocji. Taki właśnie klasyczny,
staroświecki pogląd, cały czas uważam jest na czasie.
Igor: To jest właśnie część sztuki.
Adam: Tylko właśnie żeby się nie foucusować na jednej osobie tylko na każdym
kontakcie. Każdy kontakt powinien być dla nas szansą na znalezienie jakichś
komunikacji. Na dostrojenie się wzajemne.
Igor: Bo właśnie sztuka też ma tę funkcję integracyjną. I tutaj nie musimy się skupiać
na jednej osobie, ani nie musimy się skupiać na jednej grupie społecznej, ale sztuka
może docierać do wielu części świata i wielu różnych ludzi i grup społecznych.
Chciałem jeszcze zwrócić uwagę, że dla mnie sztuka, po pierwsze sztuka bardzo
dużo czerpie z życia codziennego i sztuka jest odzwierciedleniem tego życia
obecnego, ale jednocześnie życie jest odzwierciedleniem sztuki. To jest taki, nie
wiem nawet jak to nazwać, bo już trochę zaczynam filozofować, ale z jednej strony
sztuka pokazuje to, co się dzieje na świecie, a z drugiej strony świat kieruje wzrok na
sztukę, by potem odzwierciedlać to, co w tej sztuce znajdzie.
Adam: No to jest jakiś ideał, ale wydaje mi się, że właśnie w naszej rzeczywistości
przedwirusowej, że tak powiem, rynek sztuki i masowa produkcja produktów
zachwiały tym naturalnym rytmem i doszło do jakichś zupełnie nienaturalnych
zjawisk. Chociaż co tu jest w ogóle naturalne, tu jakiś posthumanizm następuje.
Sztuka posthumanistyczna, to już są takie zawiłe zakręty sztuki, współczesnej,
bardzo ciekawe zresztą i polecam wam żeby się zagłębić, jeśli was to interesuje, bo
nie śniło wam się jakie rzeczy artyści robią na świecie ze swoim ciałem albo z
percepcją. Powiedziałeś wcześniej o tym, że sztuka jest czymś, co sprawia, że
ludzie są razem i to jest piękne i takie też terapeutyczne, ale teraz w czasie zarazy
nie mamy tego. Nie możemy iść razem, spotkać się z ludźmi, czy potańczyć. Na
przykład plastyka nie jest dla mnie tak do końca grupowym zjawiskiem. Bardziej
performance czy jakaś architektura. Natomiast sztuka plastyczna w sensie obrazy,
czy rzeźby to jest takie kontemplacyjne, 1 na 1 zjawiska. Dlatego nigdy nie lubiłem
muzeów, to jest dziwny sposób odbioru tych dzieł sztuki, że idziemy jak w fabryce
czekolady i próbujemy „a to dobra czekoladka, a ta pyszna”, albo właśnie degustacja
wina i już na końcu jesteśmy pijani kompletnie i już nam wszystko jedno, można
pokazać największy bohomaz jaki zrobił, albo rzeźbę z kupy i komuś się to będzie
podobać. Może to właśnie było to! Niewiadomo, wszystko jest bardzo przewrotne w
tej sztuce w dzisiejszych czasach i to też jest piękne i to nas powinno uskrzydlać,
czyli nie powinniśmy się tak bardzo spinać, nie myślmy w dawnych kategoriach o
artyście, że to jest właśnie ten demiurg, ten twórca nadtwórcy i on jest prawie równy
Bogu. Taki romantyczny pogląd, szczególnie w Polsce, my Polacy kochamy
romantyzm, pokutuje, ale to podcina nam skrzydła.
Igor: No dokładnie. Tutaj rozmawiając o tej sztuce, to czym innym jest chodzenie po
muzeum, w komencie, w którym czujesz na plecach oddech kilkudziesięciu innych
którzy chcą zobaczyć to jedno dzieło sztuki, to jedno dzieło sztuki, które jest w tym
słynnym muzeum, czym innym jest obcowanie ze sztuką sam na sam. Muszę Ci
powiedzieć, że czasami lubię pójść do muzeum i zobaczyć coś czego nie byłem
świadomy, że zobaczę, że nie byłem przygotowany na to. Bo czasami wchodzę do
budynku muzeum i patrzę „o dzisiaj jest taka wystawa, zobaczmy” i wchodzę i to jest
to co otrzymuje.
Adam: To jest jedno z tych fajnych rytuałów i fajnych przyzwyczajeń dnia
codziennego, żeby sobie zrobić tę randkę z samym sobą i pójść sobie do muzeum.
Każde miasto ma wspaniałe muzea sztuki, przynajmniej my w Łodzi mamy cudowne
muzeum sztuki: MS1, MS2 – muzea sztuki współczesnej. I co? Niedawno się
spotkaliśmy przecież na obchodzie.
Igor: Zrobiliśmy sobie rundkę.
Adam: Tak, rundkę. To było bardziej dla nas, rozmowa między nami chociaż w
towarzystwie sztuki, ale jeżeli jest możliwość żeby być samemu z jakimś dziełem,
nawet możemy wziąć jakiś szkicownik, czy coś porysować, jakieś swoje pomysły na
podstawie tego powymyślać to jak najbardziej, tylko większość tych fajnych muzeów
to jest tak zatłoczona, znaczy teraz już nie, ale zwróćmy uwagę, że kiedyś, w
czasach przedwirusowych to po prostu kolejki były wszędzie. Muzea stały
się przemysłem. I to co mnie jeszcze bolało jak byłem w Nowym Jorku ostatnio, to że
większość obrazów za szybą. Jakoś nie mogłem. Coś nie tak, to ja sobie w
komputerze pooglądam tak. Ja potrzebuje jednak zobaczyć tę fakturę z bliska. To
jest duża strata, pokazywanie obrazów przez szybę.
Igor: No to prawd, tego typu muzea stały się takim centrum rozrywki, szybko przejść,
przejrzeć, zobaczyć, zrobić sobie zdjęcia, wyjść. Ale wracając do tego co
powiedziałeś o tej randce z samym sobą to tutaj taki mały tip, bardzo fajna książka
Julie Cameron „Droga Artysty, jak wyzwolić w sobie twórcę” . I właśnie ona, jako
jedno z ćwiczeń, bo to jest 12 tygodniowy kurs rozwijania własnej kreatywności. Ja
go polecam nie tylko artystą i ludziom, którzy chcieliby iść w tę stronę, ale
wszystkim, bo to rzeczywiście pobudza kreatywność i tworzy nam nowe powiązania
neuronów w mózgu. I ona jako jedno ćwiczenie daje taką randkę z sobą. To jest ten
czas, tylko i wyłącznie dla Ciebie i to może być właśnie wyjście do muzeum, ale to
może być też pójście do sklepu, kupieniu paru guzików i przyklejenie ich na kartce i
zrobienie z tego jakiejś ciekawej laurki. Po prostu taki czas dla siebie, czas pewnego
rodzaju uważności.
Adam: Ostatnio na zakupach byłem i długo robiłem te zakupy i byłem już w takim
transie, zmęczony i nagle podchodzę i patrze – sznurki i mówię „o, muszę to kupić”.
Nie wiedziałem dlaczego, dzisiaj wiem, to coś z tym zrobię kreatywnego, ale ten
pierwszy impuls bardzo mnie rozśmieszył i kupiłem, to był tani sznurek, więc za dużo
pieniędzy nie straciłem. Czy ja chcę kogoś porwać? Czy ja chcę zrobić coś
niecnego, ale jeszcze o tym nie wiem? Także dajmy sobie płynąć tym impulsom. Jak
czasami coś głupiego kupimy to nic się nie stanie. Kupmy sobie ołówki! Bardzo
tanie.
Igor: Kupmy sobie ołówki, kupmy sobie farbki, ja mam to szczęście, że bawiąc się z
moim synem często wyciągamy farbki i robiąc sobie coś na swojej karce potem
uciekam i robię sobie coś tam dalej. Ostatnio namalowałem wodospad. Ciekawe
dlaczego.
Adam: No potrzebujesz wody. Kontaktu z wodą. Poza tym wodospad ma potencjał
dźwiękowy! Niesamowicie oczyszczający. Dla mnie to są moje ukochane dźwięki
właśnie – ocean, może, szum fal, wodospady, rzeczki. Coś wspaniałego! Te rytmy są
niepowtarzalne. Często muzyka minimalistyczna próbuje naśladować naturę w tym
kontekście. Niby powtarzalności, a jednak cały czas oryginalności. To jest takie
uwalniające emocjonalnie. I fajnie sobie te emocje uwolnić, zwłaszcza teraz, kiedy
nam się zaczynają blokować i będą się blokować jeszcze długo od dzisiaj. Musimy
sobie znaleźć metody, żeby sobie te emocje odblokować i wydaje nam się, że sztuka
może być jedną z tych fajnych metod, które dodatkowo nam te połączenia między
regionami mózgu, stworzą nowe, czyli będziemy inteligentniejsi, bardziej kreatywni i
dodatkowo bardziej spokojni, bo uwolnimy te negatywne rzeczy.
Igor: I będziemy dłużej żyć!
Adam: Dokładnie! To w ogóle nie ma żadnych ale.
Igor: Nie ma przeciwwskazań.
Adam: Ołówki w dłoń!
Igor: Instrumenty!
Adam: Ołówki w dłoń i gramy jak pałeczkami perkusyjnymi na stole, wkurzamy
osobę, z którą mieszkamy, pograjmy jej na głowię chwilę. Żartuje. Bez przemocy.
Ołówkiem można zabić, tak naprawdę.
Igor: W dzisiejszych czasach bardzo łatwo o zaognienie sytuacji w domu, kiedy
jesteśmy w nim dłużej niż zwykle, więc uważajmy.
Adam: Uważajmy, ale też niech to nas nie blokuje od naszej ekspresji, czyli twórzmy
mimo wszystko. Co można robić w wolnym czasie oprócz tego? Ja tylko powiem
jako muzyk, że jeżeli mamy instrument w domu to koniecznie wyjmijmy go w tej
chwili i nawet niech on postoi w naszym widoku, odkurzmy go, niech on postoi,
miejmy kontakt z nim, podotykajmy go trochę, dajmy mu trochę dobrej energii aż w
końcu będziemy na nim grać. Zróbmy sobie proces powrotu. Czy to jest mała
klawiaturka, czy coś , każdy kto ma dziecko pewnie kupił jakiś mini keyboardzik
chociaż. W smartphoneach też są różne aplikację muzyczne, chociaż lepiej mieć coś
zewnętrznego. Oderwać się trochę od tego niebieskiego światła na trochę. Jeżeli nic
nie mamy to zobaczmy, co nam fajnie rezonuje w domu. Może jakiś garnek, czy
jakaś porcelana, czy srebro, co wydaje fajny dźwięk. Poeksplorujmy trochę ten świat,
niech to nie będzie jakoś, że my tworzymy dzieło sztuki, ale z intencją eksplorujemy
dźwiękowy świat naszego domu. Uderzamy różnymi przedmiotami, pocieramy,
patrzymy jaka jest faktura, łączymy zmysły, szukamy też tych synestezji, dla mnie
synestezja to są fajne wrota do sztuki, do transformacji, czyli żeby zmysły nam
się przeplatały. Trochę smak, trochę węch, trochę wzrok, trochę dotyk. Dotyk jest
bardzo ważny. Pamiętajmy, że dotyk jest tym rozwojowym narzędziem jaki człowiek
ma. Dzięki temu, że mamy manualną sprawność nie jesteśmy już małpami, tylko
trochę innym gatunkiem. No nawet bardzo, niektórzy pewnie powiedzą, ale to
właśnie dzięki naszej sprawności manualnej.
Igor: Adam zadał wam pracę domową na ten najbliższy tydzień. Nie będziemy jej
sprawdzać, ale wierzymy, że wam pomoże. No właśnie, o tej sztuce mówiono od
dawien dawna, tutaj mam taką ciekawą anegdotę dotyczącą Winstona Churchila, na
pewno nie słyszałeś, tuż przed wybuchem II wojny światowej, na spotkaniu z
ministrami Winston powiedział, że starcie jest niestety nieuniknione i potrzebujemy
pieniędzy na wojsko i gdzieś musimy znaleźć te fundusze, na co jeden z ministrów,
podajże minister wojny, odparł, że może obetniemy wydatki na kulturę, na to
Churchil bez wahania odpowiedział „panowie, to o co my wobec tego walczymy?”
Adam: Bardzo mądre i to niech przyświeca naszym możnowładcą w dzisiejszych
czasach. NIech przyświeca im to też, żeby ta kultura była jak najszersza, najbardziej
bogata, różnorodna, nie koncentrujmy się tylko na jakimś wyrywku, bo to też nas
trochę ogranicza. Jakimś jestem dzisiaj preacherem dzisiaj, wiesz? Pisze ten
program edukacyjny i to mi trochę przechodzi na mowę. Chciałem też powiedzieć o
tym, żebyśmy sobie uświadomili, że sztuka to jest coś co przekracza języki, to jest
uniwersalna jakość na całym świecie. Na każdym kontynencie, na każdej wysepce
dogadamy się przez sztukę. Znajdziemy rytmy, które będziemy mieć wspólne,
znajdziemy melodie, przecież badania pokazują, że wiele plemion, nawet tutaj w
Europie, mają takie same melodie i każdy uważa, że to są ich melodie i ten
nacjonalizm się wkrada, nieszczęsny. Ale te melodie są te same. To gdzieś w nas
siedzi. To jest wynikiem rzeczywistości, która nas otacza, czyli tych proporcji
pomiędzy odległościami przestrzeni międzyplanetarnej. Dzięki tej unikatowej
sytuacji, dzięki której na tej ziemi się znaleźliśmy, życie powstało, to ta sztuka jest
zawsze wyrazem tego życia i to właśnie nas ukorzenia bardzo głęboko, że nawet do
tych kosmicznych takich przestrzeni możemy się odnieść w tym naszym
poszukiwaniu.
Igor: No tak. Kilka dni temu przeczytałem taki duży nagłówek „nie każdy człowiek
potrzebuje sztuki”. Zgadzasz się z tym?
Adam: Wiesz, nie każdy człowiek potrzebuje wody, można powiedzieć. Nawet
niektórzy powietrza nie potrzebują, tak? Nie każdy człowiek potrzebuje jeść. Są tacy,
co się żywią słońcem. Ja uważam, że każdy potrzebuje. Może nie zdaje sobie
sprawy, może to kwestia definicji.
Igor: Też mi się wydaję, że to kwestia definicji, bo wszystko zależy od tego, czego
oczekujemy od sztuki i w jaki sposób ją widzimy, bo jeśli jesteśmy nastawieni w taki
sposób hedonistyczny do sztuki, oczekujemy rozrywki, zabawy, możemy często być
zawiedzeni. Jeśli oczekujemy piękna, ale czym jest piękno? Bo jeśli oczekujemy
pewnego rodzaju estetyki to również możemy być zawiedzeni. Bo ktoś mógłby
powiedzieć, że nie każdy człowiek potrzebuje sztuki, ale tej sztuki po prostu nie
rozumieć.
Adam: Może nie rozumieć, może inaczej definiować, może nie dostrzegać tego, że
sam funkcjonuje w tej sztuce. W jakiś sposób. Sam nawet porządek, samo
posprzątanie mieszkania, w którym jesteśmy, to też jest rodzaj sztuki. To jest też
zaangażowanie przedmiotów przestrzeni. Wszystko co łączy się z harmonią to jest
sztuka. Nie wiem czy historycy sztuki się zgodzą.
Igor: Też bardzo ciekawym aspektem sztuki jest to jak sztuka bardzo często
towarzyszy religiom i religijności. Myśląc na temat religii, czy wiary, ciężko jest nam
sobie wyobrazić religię i wiarę bez sztuki.
Adam: To jest temat na 10 podcastów. I to na zasadzie i w śmiesznym, pozytywnym
wydaniu, na przykład teatr. Jak bardzo teatr jest potrzebny religii, żeby wierni
się wczuwali mocniej, aż po takie piękne sublimacje, czyli sztukę religijną, wizualną,
czy muzyczną. Po prostu rzeczy, które wypływają z głębokiej medytacji, z dużej ilości
czasu poświęconego na myślenie o tym. Dla mnie są dwa rodzaje sztuki, jedna to
jest sztuka gestu, czyli coś co jest chwilowe, ale z drugiej strony musimy się
przygotować intelektualnie do tego gestu i też zawsze doceniam artystów, którzy
poświęcają to życie, żeby tworzyć sztukę, którą sobie wymyślili. Trzeba też to
docenić.
Igor: Często sztuka to jest swego rodzaju wyrzeczenie. Wyrzeczenie na całe życie.
Adam: To jest taka droga.
Igor: To jest wybranie takiej trudnej, nieoczywistej, zwłaszcza w kontekście
dzisiejszych czasów, drogi.
Adam: Tak, bo to jest bardzo niekapitalistyczne, że ograniczamy swoje i zamykamy
się konsumpcyjnie, a otwieramy się emocjonalnie. Wydaje mi się, że to jest fajny
pomysł na przyszłość. Chociaż gdyby każdy tak zrobił, ociupinkę obciął swoje
konsumpcyjne potrzeby od rzeczywistości to byśmy mieli lepszy świat.
Igor: Pracujmy nad tym. Im więcej nas będzie nad tym pracowało tym bardziej
zasady gry na świecie będą się zmieniać, bo nie wiem jak uważasz Adamie, ale tutaj
największą bolączką i największym trudem dla artystów i dla całej sztuki, że w
dzisiejszych czasach musisz za coś przeżyć i są bardzo twarde zasady gry i często
sztuka kłania się przed kapitalistycznym podejściem do czystego zarobku. Nie
tworzysz czasami tylko z potrzeby ducha, serca, jakichkolwiek potrzeb masz, ale z
potrzeby zarobku i czy wtedy możemy to nazwać sztuką?
Adam: Tak, zatracasz trochę swoje ideały, no co nam pozostaje? Pozostaje
hobbystyczna sztuka, sztuka w wolnym czasie, czyli rodzaj takiej terapii sztuką i to
jest uważam bardzo dobra rzecz, bo może się przeistoczyć w pracę w pewnym
momencie. Zdarzały się w historii ludzkości takie przypadki. Cały czas się zdarzają.
Igor: Zdarzają się i do czego ja chce namówić tą część naszych słuchaczy, która ma
na przykład dzieci, do tego żeby poświęcali czas na taki rozwój, na rozwój sztuk
plastycznych, czy muzycznych.
Adam: My mamy całe książki linków do badań, które nam udowadniają, że dziecko
za młodu funkcjonuje w obrębie jakiejś sztuki to starszy człowiek, który potem z tego
dziecka wyrasta jest na totalnie wyższym poziomie. Jeśli chodzi o wszystkie aspekty.
Igor: Mnie równolegle do szkoły podstawowej mama zapisała na zajęcia plastyczne,
na które chodziłem zaraz po skończeniu zwykłych lekcji i to w jakiś sposób
dodatkowo mnie uwrażliwiło i może nie wytyczyło mi już drogi, ale pokazało pewno
możliwości na przyszłość. Ja się wychowywałem w środowisku ludzi związanych z
łódzkim oddziałem Telewizji Polskiej, gdzie na korytarzach mówiło się o kinie, mówiło
się o teatrze. I te rozmowy były dla mnie fascynujące. Jako mały berbeć patrzyłem
tak na nich jak sobie rozmawiali o tym, chociaż totalnie nie rozumiałem, ale wydaje
mi się, że ta potrzeba tworzenia i odbierania jakichś takich tworów sztuki u mnie się
dosyć szybko pojawiła i zaprowadziła mnie do tego etapu, w którym jestem, gdzie
sztuka jest ważną częścią mojego życia i jednocześnie, nie mówię, że zarabiam na
sztuce, ale z plastycznych kwestii zrobił się potem biznes.
Adam: No jesteś skromnym człowiekiem, ale muszę państwu powiedzieć, że tutaj
kolega jest mistrzem logotypów, robi świetne typografie, bardzo się w tym
wyspecjalizował i to jest dla mnie rodzaj sztuki. Ewidentnie.
Igor: No można się kłócić, czy to jest sztuka użytkowa, czy to w ogóle nie jest sztuka.
Wydaje mi się, że nawet jak się pracuje nad krojem pisma, można wypracować z
tego dzieło sztuki.
Adam: Ja powiem tak, dla mnie to jest kwestia skali. Jakbyś taką literę walnął, 500
metrów kwadratowych to by była sztuka.
Igor: To by była już sztuka, dokładnie tak. Wracam jeszcze do namawiania ludzi do
próbowania różnych rzeczy. Jeden z moich bliskich znajomych również na codzień
jest projektantem w studiu kreatywnym i on też zajmuje się identyfikacjami
wizualnymi, tworzeniem stron itd. On w wolnym czasie bawi się drewnem i rzeźbi
sobie i robi takie małe bożki, które daje swojej rodzinie i przyjaciołom jako takie
przywieszki do kluczy.
Adam: Piękna sprawa, ja mam tylko takie etyczne „ale” do pracy w drewnie, chociaż
uwielbiam drewno i kiedyś też rzeźbiłem w drewnie, od łódeczek za dziecka do
jakichś voodoo rzeźb, to używajmy już takiego ściętego drewna, nie ścinajmy
specjalnie, nie szukajmy świeżego drewna, niech te drzewa sobie rosną. Wiem, że
to jest jakiś mały procent tego, na co drewno idzie, ale chodzi mi tą etyczną stronę.
Tak samo jak szanujemy zwierzęta, to też szanujmy rośliny. Powiedziałeś o swojej
ścieżce związanej z tymi plastycznymi rzeczami, że w twoim życiu bardzo wcześnie
pojawiły się takie dodatkowe zajęcia, jeszcze raz uczulam rodziców, nie ma za
wczesnego momentu na to, mamy znajomych, które robią taką prace z dziećmi,
prawie że niemowlakami, już można to robić. I to je będzie bardzo rozwijać,
zwłaszcza, że my też będziemy również uczestniczyć w tych zajęciach. Nas to też
będzie rozwijać.
Igor: To dla nas też będzie terapeutyczne i na co bym tylko uczulił rodziców, nie
oczekujmy żadnych efektów. Żadnych. Efekt w samym tworzeniu ze swoim
dzieckiem nie jest tutaj celem. Po prostu zróbmy z tego super zabawę. Jestem
przekonany o tym, że to zaowocuje w przyszłości.
Adam: Tak, nie szukajmy championów sztuki tutaj. Wielu rodziców niestety ma ten
problem, że próbują z dzieci zrobić mistrzów świata. A to szczególnie trudne jest
właśnie w sztuce. Sztuka nie jest sportem. Sport też jest trudny. Teraz mamy mniej
sportu i może dobrze. Sport powinien być mniej show, a bardziej praktyką dnia
codziennego. A sztuka może zyskać to miejsce, które straciła w przestrzeni
publicznej.
Igor: Miejmy nadzieję, że tak będzie. Jeszcze nie mamy świadomości jak zasady gry
na świecie się zmienią.
Adam: Ale to my kształtujemy, trzeba uwierzyć, że to my kształtujemy zasady, w
jakimś minimalnym stopniu chociaż.
Igor: Tak, im więcej osób z nas w to uwierzy, tym ta siła sprawcza będzie większa. Ja
bym jeszcze wrócił do, po pierwsze chciałbym poznać też twoją drogę, bo ty, jak to
się sam określasz, stary muzyk, od czego to wyszło, że ty też poszedłeś w sztukę, w
sztukę muzyczną.
Adam: Wiesz co, ja miałem śmieszną sytuację, bo moja mama ładnie rysuje, mój
tata bardzo ładnie śpiewa, grał na gitarze zawsze, a ja talent plastyczny po tacie, co
kaczki nie umiał w podstawówce narysować, a muzyczny po mamie. Ale mimo tego
handicapu, to już nawet byłem dosyć dojrzały, miałem 15 lat, 16,
Jak zobaczyłem, że ta muzyka jest taka wspaniała, że ja mogę swoje emocje
wlewać i że jest tyle różnych rodzajów tych emocji. Nie miałem takiego talentu, że od
dziecka umiem, tylko, że ja się będę tego uczył całe życie i to mi się wydawało
najpiękniejszym scenariuszem na życie. Że będę się w tym doskonalił całe życie i z
tego sobie zrobiłem takie motto życiowe. Do tego też dochodzą inne sztuki, staram
się bez jakiegoś talentu malować.To mnie uspokaja, to jest chyba terapia dla mnie.
Ale też coraz częściej spotykam się z mentorami, z ludźmi, którzy pokazują mi jak to
powinno wyglądać i że to powinien być też konceptualny proces. Tak żebyśmy
zawsze mieli koncepcje. Ja też sobie zdaje sprawę z intencji. Że tworzenie
czegokolwiek wymaga intencji i jak przepracujemy tę intencję, to nasze dzieło będzie
pełniejsze. Sama komunikacja może być intencją. Eksploracja jakichś przestrzeni
może być intencją. Tutaj nie ma granic. To jest najpiękniejsze, że nasza ekspresja
nie powinna mieć żadnych granic, restrykcji. Nie powinniśmy się w żaden sposób
powstrzymywac, bo to zabija naszego ducha.
Igor: I też powinniśmy nauczyć się nie ograniczać samych siebie.
Adam: Właśnie mówię siebie, bo innych to już jest grzech śmiertelny, podcinać
skrzydła. W mojej karierze pedagogicznej też mi się zdażyło podciąć nie jedno
skrzydełko. W dobrej wierze, bo to jest to podejście żołnierskie, że czasami jak
komuś postawisz kawę na ławę dosadnie, to do niego dojdzie. Cały czas tak
uważam, że czasami trzeba komuś coś złamać, żeby potem mu się zrosło i było
silniejsze. Chociaż może to jest nieetyczne. Nie wiem. Dla mnie to jest intuicyjne. Po
prostu tak czuje czasami. Dużo ludzi do mnie się zgłasza, żebym pomógł im w ich
drodze artystycznej, szczególnie muzycznej, no tylko muzycznej tak naprawdę, nikt
się do mnie nie zwraca jak tu sztukę teatralną napisać, chociaż miałem fajną
przygodę w życiu, też mieliśmy z świętej pamięci Maćkiem Chmielewskim grupę
filmową „Natłok” w liceum założoną, no bardzo pięknie nam się to rozwijało,
kręciliśmy filmy, Łukasz Dzięcioł był operatorem, mieliśmy takie trio, potem to się
rozrastało, mieliśmy festiwal, gdzie sobie nagrody tłoków wręczaliśmy. To była
wspaniała przygoda licealna. Wszystko montowaliśmy na dwóch VHS’ach. No było
to upiorne do montażu, ale frajda była niesamowita. Wtedy też pierwszy raz
zetknąłem się z video artem. Jak się zacząłem bawić sprzężeniem zwrotnym. To
mnie bardzo zafascynowało. Taka hipnoza po prostu się włączyła. Ale zobaczyłem,
że zawsze pod powierzchnią narzędzi jest platforma na nowe interpretacje.
Kreatywność jest esencją sztuki. Szukajmy czegoś nowego, nie twórzmy rzeczy,
które już były stworzone. Jak uczę grać na gitarze to zawsze mówię „nie graj tego co
wszyscy grają, tylko zagraj coś inaczej, coś od siebie. Niech to będzie kulawe, niech
to będzie ledwo-ledwo, ale to będzie twój prawdziwy przekaz.” To jest moja teoria
sztuki, że to jest coś oryginalnego i ta oryginalność jest ponad wszystko. Oczywiście
z biegiem czasu warsztat staje się równie ważny i dla nas odbiorców też jest ważne,
że jak ktoś nam coś komunikuje, to niech to będzie na wysokim poziomie
warsztatowym. Wiemy, że człowiek poświęcił dużo czasu i czujemy, że to jest
najlepsze jakie może być w jego wykonaniu, w danej chwili. To jest dla mnie ta etyka
w sztuce. Żeby być bezwzględnie poświęconym temu co się robi i przekazać to w
najlepszy możliwy sposób.
Igor: Jak opowiadałeś, że też lubisz malować i że ma to dla Ciebie funkcję
terapeutyczną, to ja bym wrócił do tego tematu terapii sztuką, bo tak jak
wspomnieliśmy na początku, blisko 130 lat temu już psychiatrzy francuscy próbowali
już wykorzystać taką działalność twórczą. Na początku próbowali to wykorzystać w
diagnostyce, bo chcieli się dowiedzieć więcej na temat samej choroby pacjentów na
bazie twórczości i odwrotnie. Poprzez twórczość próbowali wpłynąć na stan chorego.
No i z tych pierwszych prób wyrosła ogromna dziedzina – artterapia, która też ma
mnóstwo innych gałęzi, bo jest to i rysunek, i malarstwo, i rzeźba, i sztuki użytkowe,
zdobnictwo i dekoracje, jest muzykoterapia, jest biblioterapia, czyli czytanie na głos
fragmentów książek, dla dzieci czytanie bajek i tu polecam czytanie bajek dzieciom
przed snem.
Adam: Albo samemu wymyślać, to jest jeszcze ciekawsze!
Igor: To jest super wyzwanie, też polecam. Co mamy jeszcze? Filmoterapię,
teatroterapię.
Adam: Wiesz jak się zaczęła psychoanaliza, to też weszła w nurt artoterapi i tu
zupełnie nowe aspekty, czyli drama, możliwość przeżywania jakichś traumatycznych
emocji. Także ta terapia sztuką ma dla mnie te oblicza, mogą to robić niemowlaki,
przedszkolaki, dzieci szkolne, licealne, studenci, pracujący, dziadkowie, starsi ludzie,
blisko śmierci – wszyscy mogą to robić. To jest dla wszystkich. I terapeuci się
specjalizują w każdym z tych zakresów, ale uważam, że każdy może znaleźć w
sobie tą ścieżkę, bo to w nas jest, bezwzględnie. Teraz jest ciężko, bo dla wielu osób
wyzwalające są grupowe zajęcia, np. taneczne. Bo jesteśmy w stanie trochę tej
ekspresji i afirmacji życia wydobyć na zewnątrz i ciężko jest nam to samemu zrobić,
bo czujemy się niekomfortowo w swoim ciele i potrzebujemy przewodnika, który nas
do tego jakoś zachęci. To teraz jest ten czas izolacji – zróbmy to sami, w pokoju,
zamknijmy się dzisiaj, czy jutro, włączmy sobie muzykę, potańczmy, wiadomo, że to
głupio wygląda w lustrze zawsze, kiedyś miałem takie zajęcia, bardzo fajne, z taką
trenerką tańca i ona właśnie nas do takiej wolnej ekspresji… Ja się wczułem w to
strasznie. Wydawało mi się, że jestem niewiadomo jak giętki, aż siebie nie
zobaczyłem w lustrze. To praktycznie upadłem na ziemię. Ze śmiechu i z żenady.
Igor: Właśnie, bo jeszcze nie wspomniałem o tej choreoterapii, ćwiczenia muzyczno
ruchowe. To też jest pewnego rodzaju terapia. I powiedziałeś o tym, że jesteśmy w
tej chwili zamknięci, ale z drugiej strony technologia pozwala nam na ciekawe próby,
bo chociażby moi klienci z Krakowa, oni prowadzą szkołę tańca, Tango i robią live’y
na Facebooku i po prostu uczą ludzi tańczyć przez internet. Możemy próbować. Nie
musimy też w 100% zamknąć się w swoim pokoju, nawet bym polecał by tego nie
robić tak w 100%. Oczywiście czas dla siebie jest bardzo ważny, ale korzystajmy
chociaż z tego, że jeszcze ten internet u nas działa. Ostatnio sobie myślałem, że
pandemia pandemią, ale co by to było gdyby tego internetu nam zabrakło.
Adam: Może też byłoby fajnie. My przez telefon byśmy musieli robić ten podcast.
Może przez jakiś czas to byłaby fajna odtrutka. Tylko żeby ludzie mieli narzędzia,
żeby sobie poradzić wtedy, bez tych mediów. Jak internet ma odpaść, to niech
telewizja też odpadnie i radio. Bądźmy skazani tylko i wyłącznie na dźwięki, które
sami wyrobimy. Uważam, że wtedy progres byłby niesamowity. Jak by wszyscy
się odcięli. Pewnie byłoby sporo negatywnych aspektów tego, w przypadku ludzi,
którzy sobie nie radzą z emocjami, które są destruktywne.
Igor: Ale pozostają nam wtedy książki, albo to czego się już ludzie dowiedzieli. Mam
taką małą dygresję, a propos sztuki. Polecam taką książkę „Kolorowy detoks głowy” i
to jest taka książka i dla dorosłych i dla dzieci. To jest zestaw kolorowanek. One
bardzo fajnie ćwiczą naszą uważność i też w pewien sposób rozwijają nas
artystycznie chociażby. Jak nie będzie telewizji, nie będzie internetu to zostaną nam
książki, zostaną nam czyste kartki papieru, zostaną nam w domach instrumenty.
Adam: Może wandal się we mnie odezwał, ale dekorujmy naszą przestrzeń! Jak
mamy jakieś przedmioty, to dekorujmy je sami. To jest taki fajny rodzaj abstrakcyjnej
sztuki. Każdy ma swoje wyczucie stylu, mamy linijkę to będzie równo, będzie
geometryczne, to już jest piękne. I zostawiamy ślad na tym. Teraz popatrzyłem, mam
takie pudełko, zaraz coś tu posmaruje jakoś. Ale to jest ważny element uziemienia,
czyli tego, żeby ta przestrzeń miała jakiś ślad. W ogóle kiedyś miałem taką
teorię sztuki, że sztuka to jest zostawienie śladu po sobie. Chciałem zrobić wystawę
rentgenów szkieletów ludzkich i nie tylko i wydaje mi się, że to też jest fajna definicja.
Te ślady. Bo to też mamy scenariusz, ktoś w przyszłości będzie znajdował ślady
życia, gdzieś pod kamieniami i pyłem, a tu nagle jakiś nasz wzorek. Można będą na
ten temat nowe teorie robić. Zróbmy ich w konia, zróbmy rzecz, której nie ma.
Igor: Niech siedzą i niech zastanawiają się nad tym.
Adam: Dokładnie, niech kombinują.
Igor: Ja też zastanawiałem się nad tym punktem widzenia, o którym mówisz, że co to
była za kultura, że to może była kultura łużycka, a może nie? A może to namalowali
tylko dlatego, żeby się pośmiać.
Adam: To a propos, jak jest to malowidło w Lascaux, we Francji odkryte. Ja
się uczyłem na historii sztuki, traktowałem to jak obrazy, a teraz badania wskazują
na to, że to nie były obrazy, tylko pierwotne filmy. Bo filmy się tak oglądało, że byłeś
w jaskini, jaskinia ciemna, z jedną czy z dwoma osobami, z pochodnią ognia i
przesuwałeś ją po tym nieboskłonie i wtedy była iluzja ruchu. Czyli ta sztuka filmu,
była dużo wcześniej niż nam się wydaje. Właśnie historia sztuki sporo błądzi, jeśli
chodzi o takie pradawne rzeczy.
Igor: Ja myślę, że to wszystko pozostaje kwestią, mimo wszystko, interpretacji i tak
to możemy zostawić, bo w 100% nigdy się nie dowiemy, co było prawdziwą intencją
artysty, a czasami sam artysta nie wiem, co było jego intencją.
Adam: A to nie dobrze już. Niech już ten artysta wie.
Igor: Lepiej żeby wiedział, to prawda.
Adam: No chyba, że ten co się rzucił na płótno i samobójstwo popełnił.
Igor: Co jeszcze możemy zrobić, jak możemy obcować ze sztuką w tracie
koronawirusa? Ja znalazłem ciekawy link do takiej inicjatywy ogromnej korporacji
Google – Google Arts and Culture i to jest taka inicjatywa, dzięki której możemy
obejrzeć sobie 12 słynnych muzeów. Google zrobiło z tego wirtualne spacery,
możemy tam zobaczyć muzeum Guggenheima, British Museum, Musee d’Orsay,
National Museum of Modern Contemporary Art w Seulu, jest tam naprawdę dużo
rzeczy, dzieją się też takie wirtualne spacery na chwilowe wystawy, jakiś czas temu
wystawa Luwrze również zagościła na ekranach. Także jak już zmęczymy się byciem
twórcą, to możemy popatrzeć jak robią to inni.
Adam: Zainspirować się troszkę.
Igor: Zainspirować się, tak. Od czegoś co można zobaczyć. Już nam prawie godzina
minęła.
Adam: Ciekawa rozmowa. Trochę chaotyczna mam wrażenie.
Igor: Jak sztuka!
Adam: Sztuka współczesna.
Igor: To jeszcze chciałbym Cię zapytać, czy jakiś kawał sztuki udało Ci się zobaczyć
ostatnio?
Adam: Właśnie tak się zastanawiałem wczoraj, jest parę osób, które chciałem innym
polecić, w takim moim bliższym, czy dalszym otoczeniu. Ja zawsze lubiłem Henry
Roussou, jest taki malarz francuski, uwielbiam od dziecka, zawsze jak gdzieś
widziałem to mi się podobało i potem jak gdzieś w muzeach, to też siadałem i się
smakowałem tym obrazem, bo są cudowne. Słuchajcie Henry Roussou zaczął
karierę malarską w wieku 49 lat na dobre, dopiero. Wcześniej był celnikiem, miał
ciekawe życie, ożenił się pierwszy raz z 15 letnią dziewczyną, inne były czasy. Co on
robił jeszcze? Nie był za bardzo rozpoznawany, krytycy się z niego śmiali, że jest
infantylny, nie szło mu za bardzo. Picasso mu przyszedł z odsieczą i zobaczył jego
obraz, gdzie był sprzedawany, żeby a tym namalować jeszcze jeden oraz, jako
płótno i odnalazł go i zrobił mu taką imprezę u siebie w pracowni i to był ten moment,
gdy Roussou wypłynął na szersze wody. Dla mnie to jest fajna historia, że on tak
późno zaczął i tak naprawdę nigdy nie jest za późno na jakąś pasję. Także polecam
wam tego malarza. A ze współczesnych polecam tam ojca i syna Mieczysław Knut i
jego syn Tycjan, który żyje do mocy tego imienia, że tak powiem. Oni robią bardzo
piękną medytacyjną sztukę. Tycjan jest w tej chwili w Londynie. Pozdrawiam go, jeśli
mnie słucha. To jest coś tak oryginalnego i uspokajającego, że mieć jeden z tych
obrazów w swoim domu, w dzisiejszych czasach, to jest lekarstwo. Co tam jeszcze?
Teraz ruszyła się scena muzyczna w Łodzi, mamy takiego muzyka, który przykuł
moją uwagę, nazywa się Marcel Bogdaliński. Marcel jest super światłem na Łódzkiej
scenie. Myślę, że na polskiej też. Polecam śledzić człowieka, zobaczyć co robi, bo to
jest bardzo dobre.
Igor: W kontekście sztuki obrazu, widziałem ostatnio ciekawy film, teraz mamy dużo
czasu, żeby oglądać filmy, więc polecam obejrzeć te ciekawsze. Z ciekawości
zajrzałem na player.pl i zobaczyłem, że już jest dostępny tam film „Pan T” w reżyserii
Marcina Krzyształowicza. Ten film zgarnął Złote Lwy i Orły i całkiem niezłe recenzje,
w roli głównej Paweł Wilczak. I na co tutaj chciałem zwrócić uwagę, bo samo
prowadzenie filmu, fabuła, nie była dla mnie taka super, mam wrażenie, że ten film
nie mógł się zdecydować czy chce być komedią czy dramatem i został tak pośrodku
przez co został trochę nijaki. Natomiast zdjęcia, słuchaj, piękne zdjęcia, brawa tutaj
dla Adama Bajerskiego, no majstersztyk, gra światłem, scenografia i trzeba tu wziąć
pod uwagę, że to jest czarno-biały film, mimo, że nowy. Robi tutaj świetną robotę i
chociaż dla samych zdjęć warto zobaczyć ten film. Jest tam taka ciekawa scena, jak
mówimy w kontekście sztuki, główny bohater, czyli Pan T, to jest postać uznanego
pisarza, który mieszka w domu dla literatów i u niego mieszka taki chłopak z
prowincji, dla którego Pan T jest wręcz idolem i Pan T, w którymś momencie zabiera
tego chłopaka na koncert, tu musimy wiedzieć, że to jest rok 53, czasy stalinowskie,
więc nie ma dużej otwartości na różnego rodzaju muzykę, a w szczególności tę
muzykę zza oceanu i Pan T zabiera tego chłopaka do jakiejś piwnicy warszawskiej,
pełnej dymu od papierosów i tam gra się jazz. Zresztą jeden z utworów wykonuje
Urbaniak i ten wzrok tego chłopaka, który nigdy wcześniej nie słyszał takiej muzyki,
jak on chłonie całym sobą tę muzykę, poznaje ten jazz, bo to jest dopiero czas kiedy
w polskich lokalach powoli propagowali ten styl muzyczny. Ta niesamowita pasja z
jaką zerkał na ten zespół, to aż pozazdrościłem takiego pierwszego razu. Aż mi się
przypomniał jak ja pierwszy raz poszedłem też na koncert, też do piwnicy, no tyle, że
z inną już muzyką, ale te pierwsze razy…
Adam: No te inicjacje są magiczne. Wszystkim życzymy inicjacji w takim razie. A
propos tego jazzu, ja czytałem takie opracowanie, w latach między 45, a 48, było
trochę luzu w Europie, jeszcze nie było tej granicy między wschodem a zachodem i
bardzo dużo amerykanie mieli jazz-bandów u siebie wśród żołnierzy i oni też
podróżowali po Polsce, między innymi i ludzie mieli okazję z pierwszej ręki usłyszeć,
nie już interpretacje Polaków jazzu, tylko jak to rzeczywiście brzmiało wtedy. To było
coś niesamowitego, coś pięknego i wyobraźmy sobie jak ludzie musieli się cudownie
czuć po tej wojnie, jaka energia, jaka radość i nagle pierdyknął ten stalinizm i się
totalnie skończyło, totalnym strachem. My cały czas żyjemy w tej sinusoidzie
uwolnienia i strachu. Teraz znowu mamy strach, ale musimy się uwolnić, a żeby
się uwolnić musimy robić sztukę.
Igor: I jeszcze jest jeden film, który widziałem jakiś czas temu, „Parasite”, to ten,
który zgarnął 4 Oscary. Bardzo polecam z tego względu, że jest to kino dla nas
nieoczywiste. Polskiemu europejskiemu odbiorcy trochę ciężko na początku
przestawić się na mimikę twarzy koreańczyków. Jest to dla nas trochę trudne.
Natomiast scenariusz, fabuła, zdjęcia, tak wciągający film, jest niesamowicie
zrealizowany też. Rzeczywiście polecam.
Adam: Pamiętajmy jaką sztuką jest narracja. To jest najstarsza sztuka, jaka
funkcjonuje na ziemi.
Igor: Ja tylko wrócę i jeszcze raz przypomnę Julia Cameron „Droga Artysty. Jak
wyzwolić w sobie twórcę.” To w kontekście artystycznych randek z samym sobą. To
światowy bestseller. Sprzedane 4 miliny sztuk na całym świecie. Pani Julia pisze tam
o delikatności, o byciu wyrozumiałym dla siebie, prowadzi nas przez tę książkę w
formie 12 tygodniowego kursu poszukiwania siebie. Rozwijania własnej
kreatywności. Pozycja nie tylko dla artystów, albo tych co z tą pracą typowo twórczą
mają do czynienia. Bardzo ciekawa.
Adam: W książce, którą Ci pożyczyłem, autorstwa tych zakonnic, o sztuce, jest takie
ćwiczenie, że rysuje się jedno miejsce o różnych porach dnia i obserwuje się jak
zmienia się światło, jak my trochę inaczej patrzymy i jak zobaczymy ten film z tych
klatek, to zobaczymy właśnie na czym to polega, że w tym wszystkim co wygląda na
takie samo i bez znaczenia, jest głębia i ta rzeczywistość aż prosi się, żeby ją
odkryć.
Igor: A propos patrzenia na to samo i tworzenia i próby odtworzenia tego samego
miejsca w różnych aspektach, były takie badania prowadzone z różnymi
psychodelikami.
Adam: Piękny temat. To gdybyśmy teraz zalegalizowali psychodeliki do terapii to
wyniki terapeutów by były niesamowite. Badania na to wskazują, rozmawiałem
niedawno ze znajomym z Francji, tam się to dzieje na dużą skalę, tam jest niestety
nielegalne, ale wyobraźmy sobie sesje terapeutyczną na psydocebinie, z dwoma
terapeutami, którzy dbają o twoje dobro. Na słuchaweczkach masz miękną muzykę,
wszystkie swoje traumy przerobisz w ciągu 9 godzin tak skutecznie, że po prostu
będziesz zdrowy jak karp przed świętami.
Igor: Wystarczy tylko jedna sesja i będziesz zdrowy.
Adam: No nie, ale na pewno szybciej niż normalnie, jak miesiącami, latami
przychodzisz. Niektórzy normalnie po 20 lat do psychoterapeuty potrafią chodzić i
ledwo dochodzą do jakichś. Nie nabijam się. Każdy ma swoje traumy i swoją
ciężkość i każdy czuje swój ciężar inaczej. Wydaje mi się, że psychodeliki są tutaj
takim wehikułem.
Igor: Otwieraczem, moim zdaniem.
Adam: Tak, takim otwieraczem, który pozwoli ludzkości pójść do przodu. Nie
zapominajmy o tym, miejmy po prostu otwarte umysły. To nie jest kokaina, to nie jest
heroina, to nie jest uzależniające, nie można tego brać często, bo mózg tak działa,
że weźmiemy raz i potem musimy odczekać czas żeby znowu te receptory były
gotowe do przyjęcia tej substancji.
Igor: Miejmy nadzieje, że nasz blog i nasz podcast jest również swego rodzaju
otwieraczem dla was, otwieraczem świadomości. Powoli będziemy kończyć ten
odcinek , i co za tydzień?
Adam: Jak nie zwariować w czasach koronawirusa, poświęcimy cały odcinek na to.
Szykujemy też taką kampanię społeczną, taką niespodziankę o której wam wtedy
powiemy. Jesteśmy podekscytowani. Musieliśmy zrewidować dotychczasową
kolejność zadań. I zrobimy to.
Igor: Zrobimy, bo to jest ten czas żeby pomóc ludziom uczyć się pracy z samym
sobą i nawet gdy skończy się ta pandemia, to jej skutki będziemy czuć przez wiele,
wiele lat, a najważniejsze zmiany i taką wiarę w siebie możemy uzyskać tylko i
wyłącznie pracując nad sobą. Żegnamy się z wami, kto jeszcze nie widział,
zapraszamy na bloga i do odsłuchania poprzednich podcastów, jesteśmy na spotify i
jeszcze paru innych streamingach. Napiszcie co sądzicie o tych tematach, może coś
was zainspirowało i chcielibyście się podzielić tym z nami.
Adam: Trzymajcie się ciepło i papa!
Igor: Cześć!

Co w kolejnym odcinku?

Już w najbliższy poniedziałek czwarty odcinek naszego podcastu. Porozmawiamy w nim o tym jak poradzić sobie w domu w czasach korona wirusa. Do usłyszenia!.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *