Czym różni się medytacja od mindfulness i modlitwy?

scroll

Medytacja, mindfulness, modlitwa – każda z nich jest inna oraz zaspokaja różne potrzeby duchowe. Bez względu na wybór i przekonania ich zadaniem jest jednak pomoc w skupieniu i zrozumieniu świata, poprawa produktywności, wyciszenie oraz zyskanie poczucia, że dobrze Ci ze samym sobą.

W książkach oraz internetowych opracowaniach możesz znaleźć mnóstwo teorii, które wyjaśniają te pojęcia oraz wskazują pomiędzy nimi różnice. Niektóre pokazują nawet, która praktyka jest najlepsza. Pamiętaj jednak, że wybór zależy tylko i wyłącznie od Twoich przekonań.

Czym jest medytacja?

Na początku chciałbym nieco odczarować pojęcie medytacji i przekonać Cię, że jest to praktyka dla każdego, bez konieczności upatrywania się w niej mistycznego znaczenia. Współczesna medytacja w krajach zachodu jest jak ćwiczenie na siłowni lub bieganie – ma poprawiać nasze samopoczucie i produktywność, dlatego stała się przystępną formą praktykowania dla każdego z nas. Nowe wyzwania sprawiają, że każdego dnia chcesz być lepszy i osiągać swoje cele. Współczesny guru medytacji Light Watkins naucza, że medytację należy kultywować, jak uprawę ogrodu. Tylko od Ciebie zależy, jakie plony zbierzesz. Trudno się z tym nie zgodzić.

Z definicji medytacja to praktyka polegająca na ćwiczeniu umysłu i wprowadzaniu się w odmienny stan świadomości. Termin ten można odnosić do wielu różnych praktyk, których wspólnym celem jest zwiększenie wewnętrznej energii życiowej, poprawa samopoczucia oraz lepsze zrozumienie świata i radzenie sobie z niełatwą codziennością. Wśród podobnych praktyk wyróżnić można również mindfulness, modlitwę, czy kontemplację. Chodzi o regularne praktykowanie i czerpanie z niego korzyści.

Medytacja czy mindfulness – jakie są różnice?

Bhikkhu Sujato (Anthony Best) to australijski duchowny buddyjski, który przeszedł długą drogę duchową od bycia muzykiem rockowym do praktykowania medytacji. Według jego rozumienia świata różnica pomiędzy medytacją a uważnością w zasadzie nie istnieje. Można powiedzieć, że medytacją nazwiemy cały proces praktykowania, natomiast uważnością tylko jedną z jego cech, której używamy podczas medytacji. Proces ten jednak polega na skupieniu się na tu i teraz.

Life coach Magda Adamczyk, uważa natomiast medytację za praktykę formalną, natomiast uważność za nieformalną. Według niej medytacja to praktyka wymagająca poświęcenia określonego czasu w ciągu dnia. W czasie praktykowania zazwyczaj siadasz w ciszy i skupiasz się tylko i wyłącznie na swoim ciele, rezygnując z wykonywania codziennych czynności. Twoim celem jest zatrzymanie gonitwy myśli i skupienie się na chwili obecnej. Mindfulness natomiast przywołuje pełną uwagę na wykonywaną obecnie czynność. Możesz więc ćwiczyć swoją uważność podczas zmywania, jazdy samochodem lub brania prysznica, skupiając się na odczuwanych doświadczeniach oraz unikając oceny swoich aktualnych odczuć. Można więc powiedzieć, że medytacja i mindfulness wzajemnie się uzupełniają oraz naprzemiennie napędzają.

Większości z nas medytacja wciąż kojarzy się z praktykami religii wchodu, które różnią się od chrześcijaństwa. W polskich kręgach zdecydowanie popularniejsza jest modlitwa. Pytanie tylko, czy warto praktyki te oddzielać i skupiać się na ich różnicach formalnych i nieformalnych?

Medytacja a modlitwa

W Katechizmie Kościoła Katolickiego znajdziesz 2 istotne dla naszych rozważań zapisy:

  • „Tradycja chrześcijańska obejmuje trzy główne formy życia modlitwy: modlitwę ustną, rozmyślanie i kontemplację. Skupienie serca jest ich wspólną cechą” [KKK 2721]. 
  • „Rozmyślanie jest modlitewnym poszukiwaniem, które pobudza myśl, wyobraźnię, uczucie, pragnienie. Jego celem jest przyswojenie sobie w wierze rozważanego przedmiotu, odniesionego do rzeczywistości naszego życia” [KKK 2723].

Nietrudno więc zauważyć w tym spójność z medytacją i uważnością, dlatego wszystkie te praktyki można uznać za podobne i pozytywnie wpływające na życie człowieka.

Moje zrozumienie pojęć

Narracja chrześcijańska już od dzieciństwa nie jest dla mnie przekonująca. Przykre wspomnienia rodzinne, kolejne doniesienia o nowych aferach w kościele katolickim oraz chęć wzbogacenia się monarchów utrudniają budowanie więzi z kościołem. Odkryłem jednak, że chodzi tutaj o coś więcej.

W toku swoich poszukiwań dotarłem do nieco egzotycznej, lekko mistycznej oraz ciekawszej buddyjskiej formy modlitwy i kontemplacji. W praktyce tej nie ma miejsca na użalanie się, trwanie w ciągłym poczuciu winy oraz przekonanie, że dopiero życie wieczne będzie naszą nagrodą za trudy ziemskie. Zdecydowałem więc, że spróbuję. Każdego dnia uczę się medytacji, kontemplacji oraz uważności. W pewnym momencie zauważyłem jednak, że mogłem znaleźć się dokładnie w tym samym miejscu, idąc ścieżką chrześcijańską. Różnica polega jednak na tym, że droga chrześcijańska przez niechlubne działanie kościoła skutecznie mnie odstraszyła i została obdarta z poczucia mistycyzmu.

Wracając do próby zrozumienia różnic pomiędzy praktykami chrześcijańskimi, buddyjskimi oraz mindfulness, staram się przemyśleć wszystko na nowo. Dużo czytam, studiuję oraz dyskutuję z ludźmi. W swojej drodze znajduje miejsce dla śledzenia wypowiedzi duchownych i czytanie katechizmu (o zgrozo, ja?). Dochodzę do wniosku, że medytacja, mindfulness oraz modlitwa są dla mnie jednym pojęciem. Zadaniem każdej z tych praktyk jest próba połączenia nas z naszym wnętrzem, naszym ego, naszym światem, wszechświatem i tą cząstką tego świata, którego nie rozumiemy. To proces prowadzący do poznania siebie i odkrycia naszej roli tu na Ziemi. Tu i teraz. Nie wczoraj, nie jutro. Tu i teraz. Możemy włączyć w to Boga – jeśli chcemy. Możemy w to włączyć naturę. To jednocześnie ma i nie ma znaczenia. Liczy się tu i teraz. Sama chęć przybliża nas do poznania sekretu życia. Może nigdy go nie poznamy, ale za każdą decyzją, ruchem z naszej strony, w którym siadamy lub kładziemy się, zbliżamy się do czegoś nieuchwytnego. Czegoś, czego mój długopis jeszcze nie przeleje na papier.

Każdy powinien więc iść własną drogą, korzystając z korzyści, jakie daje nam medytacja, mindfulness lub modlitwa.

Wpływ medytacji, mindfulness i modlitwy na zdrowie

Wyniki badań naukowych wyraźnie pokazują, że praktyki duchowe pozytywnie wpływają na samopoczucie oraz stan zdrowia. Zdaniem naukowców medytacja i mindfulness:

  • obniżają poziom kortyzolu nazywanego hormonem stresu,
  • regulują ciśnienie krwi,
  • spowalniają proces starzenia się komórek,
  • wpływają na DNA,
  • łagodzą dolegliwości bólowe,
  • spowalniają proces starzenia się mózgu,
  • wyzwalają w nas kreatywność.

Ciekawe wnioski z badań na temat modlitwy uzyskano również w Szkole Medycznej przy Uniwersytecie w San Francisco w latach 1982-83. Wyniki opublikowane w Southern Medical Journal w 1988 roku wskazują na poprawę stanu zdrowia grupy pacjentów, którzy poza pomocą medyczną mogli liczyć na modlitwę za ich zdrowie. Badania te dotyczyły religii chrześcijańskiej, jednak eksperyment powtórzono w 1998 roku w Centrum Medycznym Uniwersytetu Duke’a. W tym przypadku za pacjentów modliły się różne grupy religijne, a uzyskane wyniki ponownie wskazały na łagodniejszy przebieg choroby u grupy pacjentów, za którą się modlono.

Wniosek z tych rozważań nasuwa się sam. Nie ważne czy jesteś chrześcijaninem, buddystą, czy ateistą. Znajdź czas na regularną praktykę medytacji, mindfulness lub modlitwy. Droga ta wymaga co prawda wiele poświęceń i przeznaczenia na praktykę od kilku do kilkunastu minut dziennie, jednak uzyskane efekty pokazują, że naprawdę warto.

Źródła

  1. Adamczyk M., Formalna medytacja i uważność, https://selfmastery.pl/mindfulness-i-jedna-najwazniejsza-rzecz-ktora-ciagle-pomijasz/
  2. Potężna moc modlitwy – co potwierdzają badania naukowe?, https://dobrewiadomosci.net.pl/18814-potezna-moc-modlitwy-potwierdzaja-badania-naukowe/
  3. Łoś A., Naukowe spojrzenie na medytację, https://biotechnologia.pl/farmacja/naukowe-spojrzenie-na-medytacje,18214

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *