Detox

Uwaga Eksperyment!

Po wprowadzeniu kilku zasad w moim życiu dotyczących korzystania z social mediów i generalnie smartfona postanowiłem pójść o krok dalej i sprawdzić, czy moje korzystanie z aplikacji społecznościowych to już uzależnienie. a może tylko zmiana, jedna z wielu w naszym życiu, które dotykają nas wraz z rozwojem technologii i zmian kulturowo-społecznych.

Czy mogę obyć się bez przeglądania feeda na Facebooku i przewijania pięknych zdjęć na Instagramie? Na te pytania chciałbym móc odpowiedzieć w moim 30 dniowym eksperymencie.

Dziennik obecności

W tym miejscu mam zamiar prowadzić codzienny dziennik z moimi odczuciami, które towarzyszyć mi będą w tym eksperymencie.

Liczę, że odpoczynek od mediów społecznościowych uwolni dodatkowy czas, a przede wszystkim przestrzeń mentalną, która została zapchana kompulsywnym przeglądaniem obrazów na smartfonie. Detoksykacja ma przywrócić kontrolę nad sposobem korzystania z tych platform. Pa pa Facebooku i Instagramie na miesiąc. To co, ktoś startuje ze mną? Z pozdrowieniami, Igor.

Dzień 1.

Aplikacje: Facebook i Instagram schowane głęboko na moim smartfonie. Zaczynamy!

Dzień 2.

Drogi dzienniku, drugi dzień to pełna euforia. Bułka z masłem, co ja z tym zaoszczędzonym czasem zrobię?! W głowie poczucie instant-wolności. To wyrażenie, które ciężko jest mi wytłumaczyć, ale z ciekawością i niepokojem czekam na kolejne dni.

Tuż po obudzeniu zamiast przeskrolować socialowego feeda kładę się na macie fakira i leżę tak 20 minut. Moje myśli krążą wokół dużego projektu, który pochłania moje myśli praktycznie w całości. Ruch ograniczenia dystrakcji socialami to dobry ruch w kontekście obowiązków i pomysłów, które na mnie teraz spoczywają. Do jutra!

Dzień 3.

Pojawiają się myśli krążące wokół znajomych i tego, co u nich. Chyba odszukam ich numery telefonów i zadzwonię. The good old way 🙂 Zadziwiające, że w ogóle nie brakuje mi przeglądania randomowych filmów, zdjęć, jedyne nieswoje uczucie, to te związane z brakiem informacji co u innych. Jest nieźle.

Dzień 4.

Dzień 4 nie przynosi żadnych większych zmian w moim postrzeganiu i odczuciach. A gdzieś z tyłu głowy pojawia się myśl o większej wolności bez telefonu w rękach.

Dzień 5, 6 oraz 7.

Nadszedł weekend a z nim wyjazd nad jezioro kamper-vanem, którego zbudowaliśmy jakiś czas temu. Atmosfera, znajomi, bliskość natury, łódka i kąpiele w jeziorze nie pozwalają, by zainteresować się telefonem. Pierwszy tydzień za mną, a ja już nie odczuwam potrzeby przeglądania pięknych zdjęć instagramowych. Tylko 7 dni!

Dzień 8.

Poniedziałki są szybkie. Dużo dzieje się w naszym studio projektowym Zostaw To Nam, więc nie ma czasu na myślenie o socialowym głodzie. Polska gospodarka się uruchamia, zatem i my zaczynamy mieć trochę pracy. Wieczór spędziłem z telefonem w ręku, owszem, ale na szukaniu cudownych i nieco odludnych miejsc na Podlasiu. Przygotowujemy się do wyjazdu kamper-vanem.

Co do samych uczuć związanych z detoksem: zbyt wiele ich nie ma. Myślałem, że ten dziennik będzie wręcz zalany cierpiennymi wpisami, okraszonymi zdjęciami gościa z podkrążonymi oczami. A może jeszcze na to za wcześnie?

Dzień 9.

Nastał wtorek. Większych zmian nie widać. Odczuć głodowo-narkomańskich brak. Przy okazji braku przeglądania sociali mniej wiem na temat tego co dzieje się na świecie. Czy to dobrze? Nie wiem, ale mam poczucie coraz spokojniejszej głowy, a poziom poddenerwowania spokojnie się obniża.

Dzień 10.

Pierwsza „dycha” za mną. Wczoraj doznałem dziwnego uczucia. Było krótkie, ale silne, niczym ukłucie w bok ciała. Dostałem silny sygnał o potrzebie sprawdzenia co dzieje się u moich znajomych i followersów w socialach. Zdusiłem tą potrzebę czytaniem książki. Wielki Wóz, to pozycja napisana przez moją dobrą znajomą, Kasię Gawlas. Piękna odskocznia w świat marzeń i ich realizacji, podróży i poczucia wolności i życia wbrew utartym zasadom.

Dzień 11.

Jak to mówią, zero potrzeb.

Dzień 12, 13 oraz 14.

Nastał kolejny, gorący czerwcowy weekend. Wyjazd kamperem za miasto pozwala zapomnieć o wszelkiej technologii. Proste prace w ogródku warzywnym, wkręcanie śrub, klejenie desek mają wymiar wręcz mindfulnessowy. W kontekście detoksu – robi to się nudne! Nie mam głodu przeglądania, jedyne uczucia, które mi towarzyszą to uczucia głodu twórcy contentu. Nagraliśmy z Adamem kolejne podcasty i nie mogę się nimi pochwalić 🙂

Dzień 15.

Hello Monday, połowa drogi za mną! 15ty dzień czerwca to również rocznica ślubu z moją największą ostoją i miłością życia. Jak się czuję? Wyjątkowo dobrze!

Dzień 16.

Co u Was słychać? Serio, zastanawiam się 🙂

Dzień 17.

Dzisiaj uruchamiamy ważny dla nas projekt, a w zasadzie dwa. Jak zawsze przy tego typu działaniach chcemy się pochwalić tym z ludźmi w kręgach social mediów. I co? Zonk! Z moim entuzjazmem będę musiał poczekać i liczyć, że zrobię to niebawem. PS. Jutro Wam wszystko opowiem, bo dość nudny zaczął się wydawać wątek detoksu. Nie szargają mną wielkie emocje, mam już na ten temat pierwsze przemyślenia, ale postaram się z nimi poczekać do końca eksperymentu.

Dzień 18.

Z miłości do jedzenia powstają pomysły, a z nich ciekawe projekty. Dzieją się więc teraz super rzeczy dla mnie. Zaczął się długo wyczekiwany Restaurant Week, czyli festiwal najlepszych restauracji. Wystartowaliśmy również z portalem Łódź Smakuje – to taki magazyn kulinarny z łódzkim rodowodem. A na dodatek rozpocząłem nowy cykl podcastów Bążur, również dla łasuchów. I jak tu się nie pochwalić w socialach?! To chyba najtrudniejsza część. Jako twórca nie wiem jaki jest inny sposób na uzewnętrznienie tego co robię 🙂

Dzień 19.

Korci mnie by coś wrzucić. Nie przeglądać, ale wrzucić na sociale. W końcu jakieś odczucia!

Dzień 20.

Dzisiaj kierunek Podlasie, takie swojskie, oddalone od cywilizacji miejsca sprzyjają detoksom. To zadziwiające, ale już 2/3 eksperymentu za mną. A Wy jak się czujecie?

Dzień 21 i 22.

Podlasie, pod lasem, pod lasem. Tu nie trzeba używać telefonu, a nawet jeśli chcesz to i tak nie ma zasięgu. Ot taki lifehack, gdy chcesz wyruszyć na detoks.

Dzień 23.

Jadę wzdłuż granicy z Białorusią. Sarny przebiegają przez drogę, babuszki siedzą na ławkach przed swoimi drewnianymi domkami. Sielsko, anielsko. Ostatnie czego potrzeba, to sociali 🙂

Dzień 24, 25 i 26.

OK, zrobiłem mnóstwo fajnych zdjęć z Podlasia, przeżyłem kilka niezapomnianych chwil, którymi chciałbym się podzielić z moimi znajomymi. Trzymam to dla siebie i chyba moje sociale eksplodują po tym miesięcznym detoksie 🙂 Moje przemyślenia po tych ponad 3 tygodniach: Nie czuję ogromnego uzależnienia od przeglądania appek społecznościowych. Bardziej chcę być twórcą w tych kanałach, a diagnozę, którą sobie postawiłem określiłbym tak: Gdy mój mózg ma kilka minut spokoju, względnej ciszy, nic nie robienia, dopomina się o zajrzenie na chwilę, na momencik, do telefonu. Bez większych konkretnych celów. Bardziej chcę sprawdzić czy może ktoś napisał, ktoś zareagował, ktoś coś ciekawego opublikował. Brak powiadomień (wyłączyłem je jakiś czas temu) spowodował, że co chwilę zerkałem by to sprawdzić, a przecież nie taki był cel. To będzie największa praca dla mnie na najbliższe tygodnie, gdy wrócę do sociali.

Dzień 27, 28 i 29.

Pozostaję przy tym postanowieniu już prawie miesiąc. Czy weszło mi to w nawyk? Mam nadzieję. Liczę na to, że miesiąc otworzy mi możliwość większej kontroli nad kompulsywnym przeglądaniem smartfonu. Liczę też, że ten eksperyment będzie przygotowaniem do kolejnych, a planuję jedno wyzwanie już od września, tym razem pół roczne. Weekend minął szybko, odwiedzili nas Kasia i Łukasz z kanału Podróżovanie. Nawet nagraliśmy z nimi podcast Innego Rytmu, już niedługo będziecie mogli go przesłuchać. Przede mną ostatnie dwa dni eksperymentu. Cieszę się i jestem ciekaw, czy ktoś na Facebooku spróbował go zrobić ze mną 🙂

Dzień 30.

Dzisiaj ostatni dzień mojego eksperymentu. Poszło łatwiej niż myślałem. Czy czas na podsumowanie? Myślę, że sensownie będzie odczekać kolejny miesiąc, by sprawdzić czy wrócę do starych nawyków, a może lepiej zacznę korzystać z social mediów. Świat Internetu jest cudowny, o ile potrafimy go dawkować i dobrze z niego korzystać. To czy to my będziemy z niego czerpali, czy może on z nas zależy tylko od nas. Dziękuję 🙂

Masz pytanie, napisz.